Zakątek 21
Forum rodziców i przyjaciół dzieci z zespołem Downa. Porady, wsparcie, wymiana poglądów... Zespół Downa to nie koniec świata. Zajrzyj do nas - zobaczysz, że świat ma wesołe pomarańczowe barwy, a zupełnie blisko są ludzie gotowi Cię wesprzeć.

Usprawnianie mowy - Metoda krakowska p. Jagody Cieszyńskiej

boszka59 - 2009-10-12, 11:03
Temat postu: Metoda krakowska p. Jagody Cieszyńskiej
Czy ktos z was korzystał z tej metody? Jeśli tak to opiszcie wrażenia. Ja jestem w "dołku logopedycznym". Szukam, szukam, szukam.
Poczytałam o p. Cieszynskiej i p.Wianeckiej i juz prawie się zdecydowałam na wycieczkę do Krakowa.Są jednak pewne kontrowersje i dlatego szukam kogoś kto pracuje tą metoda.

Iga - 2009-10-12, 12:10

A Cieszyńska to nauka sylabami?
boszka59 - 2009-10-12, 12:22

Tak to pani od Kocham Czytac. A pani Wianecka to jej siostra od manualnego wywoływania głosek.
Iga - 2009-10-12, 13:19

Majka jest uczona coś w tym stylu, z tym, że nie wiem dokładnie jak to się nazywa i jaka to jest metoda. Najpierw uczyła się za pomocą gestów sylab, a teraz składa pomagając sobie gestami, sylaby w wyrazy.
Bataga - 2009-10-12, 13:45

Iga jeśli mozesz to napisz coś więcej o tym jak logopeda pracuje z Mają, bo czytałam na Waszym blogu jak Maja fajnie ruszyła z mową-mówi już tyle wyrazów :spoko:
Iga - 2009-10-12, 13:57

Agata, Majka mówi na zasadzie: Maja co to jest? I ona wtedy: Miś. Nic tak jakoś sama z siebie nie gada.

Ja nie chcę się rozpisywać za bardzo, bo powiem szczerze, że się nie zagłębiałam w metodę jaką Majka jest uczona.
Najpierw uczyła się punktów na twarzy pokazywanych palcem wskazującym i do nich literki: A, U, M (i naprzykład tym samym punktem się pokazuje MI, MA itd) i na ręce za pomocą palców P, K, T (TO, TA), Ś, Ń.
Potem sylab (i tu się gubię w zeznaniach, pokazywanych palcami, w różnej kombinacji) LALA, JA, JE, JO, DO, DY.

Najlepiej jest jak się śpieszy i nie nadąża pokazywać tego co chce pwiedzieć, albo jak sobie myli sylaby. Ale ogólnie chyba pomaga takie pokazywanie z kojarzeniem sylab. Zobaczymy co będzie dalej.

Grażyna O. - 2009-10-12, 14:08


Można kupić :arrow: tutaj

Tomek jest prowadzony tą metodą. Przerobił pierwszy zeszyt "samogłoski".
Patrzy na obrazek, układa usta tak jak dzieci na obrazku i wychodzą mu samogłoski - nie muszę mu mówić co tam jest napisane.

Nasza logopedka bardzo chwali tę metodę.

dorotka8s - 2009-10-13, 00:00

Pani Marta Wiśniewska, która prowadziła warsztaty z Integracji Sensorycznej w Warszawie też polecała tą metodę. Jej syn z zD nauczył się czytać właśnie metodą sylabową Cieszyńskiej.
My jesteśmy na początku drogi, zmieniliśmy logopedę i od września pracujemy na książeczkach Cieszyńskiej i metodzie Wianeckiej. Na razie Ania opanowała samogłoski o, i. I muszę przyznać, że "ruszyła" z mową, mówi coraz więcej wyrazów właśnie z tymi samogłoskami.
Ale niestety tak jak u Majki, mówi, gdy ją o to poprosić lub na zasadzie echa, a sama z siebie to nie za bardzo.

groszek - 2009-11-03, 23:11
Temat postu: Re: Metoda krakowska
boszka59 napisał/a:
Czy ktos z was korzystał z tej metody? Jeśli tak to opiszcie wrażenia. Ja jestem w "dołku logopedycznym". Szukam, szukam, szukam.
Poczytałam o p. Cieszynskiej i p.Wianeckiej i juz prawie się zdecydowałam na wycieczkę do Krakowa.Są jednak pewne kontrowersje i dlatego szukam kogoś kto pracuje tą metoda.


Czy te kontrowersje dotyczą manualnego układania buziaka do wypowiadania sylab?
Mam już książkę Pani Wianeckiej i po kąpieli manualnie torowałam samogłoski...u Maksa...
raczej torturowałam niż torowałam, ;-) ale przeżył był tylko zdziwiony.
Z okładki książki Elżbiety Wianeckiej wynika, że raczej pracuje z dziećmi autystycznymi "Podczas konstrukcji programów terapeutycznych Autorka przyjęła założenia ogólne, że dzieci autystyczne wykazują przede wszystkim zaburzenia funkcji a nie struktury"

Myślę nad tym kawałkiem zdania i nie wiem co to znaczy, czy ktos może to uprzystępnić?

boszka59 - 2009-11-04, 05:56

Kontrowersje dotyczą sposobu nakłaniania dziecka do współpracy np. kłujący wałek.
To chyba rzeczywiście metoda bardziej dla autystycznych dzieci.

Iga - 2009-11-04, 06:55

Boszko, ale możesz wykorzystać tylko część metody, bez tych kłujących wałków.
Joanna - 2009-11-04, 09:25

Moim zdaniem uczenie spółgłosek jat błębde ponieważ w mowie czynnej sylaba jest tak naprawde najmniejszą częścią słowa, którą wypowiadamy (abstrachują tutaj od samogłosek bo rządzą się troche innymi prawami i jesteśmy je w stanie wypowiedzieć). Ja długo szukałam odpowiedniego logopedy i teraz Majka jest prowadzona metoda psychostymulacyjną i są efekty. Choc niestety trochę daleko mam do logopedy bo muszę do Wrocławia jeździć.
Ale to moje doświadczenia może ktoś ma inne.

groszek - 2009-11-04, 10:36

Joanno szukam mailowego kontaktu z Panią Młynarską, czy to ona prowadzi z Majką zajęcia? Może podzieliłabyś się swoimi wrażeniami o tej metodzie :arrow: tu
Joanna - 2009-11-05, 09:49

Groszku odpowiedziałam choć troche chaotycznie jak masz jakies pytania pisz na priva.
groszek - 2009-11-09, 11:01

Profesor Cieszyńska odpowiada na pytania :arrow: tu
Iga - 2009-11-26, 11:57

Majka korzysta u logopedy z -->> Słucham i uczę się mówić trochę w zabgrejtowanej formie.

Osobiście grafika mi się nie podoba w zeszytach.

groszek - 2009-11-26, 12:03

Boszka też z Adasiem korzysta z tych płyt, tylko na konferencji dokupiła duże sylaby, całe pudełko, bo tamte są dla Adasie za małe.
Iga - 2009-11-26, 12:59

Ja Majce wydrukowałam obrazki zciągnięte z internetu na połowie kartki A4 podpisałam tak jak w zeszytach. I to ogląda i powtarza.
groszek - 2009-11-27, 12:48

tzn. drukowanymi literami, czy pisanymi (jak w zesztyach)?
Iga - 2009-11-27, 12:55

np. zdjęcie banana, a pod spodem, drukowanym dużym pismem
BANAN

Na początek mamy takie wyrazy: BANAN, BERET, BOBAS, BARAN, BILET, BUTY, BOCIAN, BUDA

Do tego na oddzielnych mniejszych kwadratach: BO, BI, BA, BE, BU na czerwono, żeby dobierać do wyrazu.

groszek - 2009-11-27, 12:57

Super my coś może tez zmałpujemy :spoko: :prosze:
kabatka - 2009-11-27, 20:49

Iga i inni zainteresowani metodą prof. Cieszyńskiej - na konferencji wstała jedna z mam po wykładzie pani Marty Wiśniewskiej i bardzo polecała tutaj opisywaną metodę :tak: Jej dziecko jest jeszcze małe - chyba dwa lata, trzy (dziewczyny dobrze pamiętam?), a zaczyna czytać.
Pani Marta Wiśniewska wspominała także, że prof. Cieszyńska jeśli dziecko uczestniczy u niej w terapii, przygotowuje całą rozpiskę umiejętności dziecka, co z nim robić, co jest do nadrobienia itd. Skojarzyło mi się to z tym, co niektórzy z Was zamawiają prywatnie w Mrzeżynie u pani Jurczyszyn. Ciekawi mnie jakby wyszło porównanie takiego IPET-u mrzeżyńskiego z takim opisem indywidualnym dziecka prof. Cieszyńskiej.

BeataS - 2009-11-30, 12:33

Iga a z jakiej stronki ściągałaś te obrazki np banana?
Iga - 2009-11-30, 13:28

Wpisuję w google: banan i daję, żeby szukał grafikę



Wybieram obrazek w miarę normalnej rozdzielczości i kopiuję na dysk :-)

motylek11 - 2009-12-01, 12:23

IGA my już mamy wszystkie obrazki :jupi: wyszło nam tak :roll: np.
:papa:

kruffka - 2009-12-01, 15:41

Martynka na pierwsze próby pracy zareagowała donośnym wrzaskiem ;-) ale jeszcze nie wie, że nie odpuszczę. I znowu to babcia będzie kochana, a nie mama ;/
Iga - 2009-12-01, 18:47

Pierwsza sprawa to jest taka, żeby dziecko wiedziało co jest co na obrazku. Czyli np. beret powinno rozpoznawać z pośród 4 innych obrazków.

Jeszcze zwrócono mi uwagę na literkę "r" maluch ma mówić wibrując jezykiem a nie gardłem. Jeżeli mówi gardłowo to nie kazać mu powtarzać. Nie wiem czy dobrze, ale Majka jest uczona mówić "beLet" zamiast "beRet". Na "R" podobno przyjdzie pora później.

Zanim przeszliśmy do wyrazów i do składania sylab. Majka uczyła się mówić pojedyńcze literki, lub sylaby nie wszystkie ale np.

A, M, U, TO

małpka mówi - UUU
miś - MI
śpiąca Majka to - AAA
śpiewa się - LALALA
lala - LALA
piłka-BACH BACH
Babcia - BA
Jeść - AM

Póżniej można było złożyć wyraz np: A-U-TO lub DO-M lub BU-T

Nie wiem czy to jest nauka wg pani Cieszyńskiej, raczej zbliżona. Jednak wydaje mi się, że trzeba albo kupić albo skserować te zeszyty i ćwiczyć systematycznie. Bo po wyrazach na "B" jest "C" itd.

Aha, ja przede wszystkim nie jestem żadnym ekspertem w dziedzinie logopedii. Więc to, co piszę proszę nie traktować tak znów serio.

romaya - 2009-12-01, 19:55

Wiem z pewnego źródła, że metodą Cieszyńskiej uczy się z powodzeniem mowy nie tylko dzieci autystyczne, ale też te z afazjami różnego rodzaju. W takim razie nasze maluchy tym bardziej dadzą radę :spoko: . Jeśli nic lepszego nie wymyślą, planuję tak pracować z Filipem.
boszka59 - 2009-12-01, 20:08

My od września pracujemy tą metodą. Łatwo nie jest, ale młody zna wszystkie samogłoski i kilka spółgłosek. Przeczytał wyraz BABO z samodzielnie złożonych sylab.
W tej nauce miksuję
1.Kocham Czytać Jagody Cieszyńskiej
2.sylaby http://www.arson.pl/index...duct&prod_id=55
3.Słucham i uczę się mówić Elżbiety Wianeckiej

Iga - 2009-12-01, 20:36

Boszko, a sylaby to Adam ma czytać? Pokazujesz mu sylabę i on mówi co widzi?
boszka59 - 2009-12-01, 20:44

Tak tylko po wielu pokazywaniach. Polega to na tym że jeśli zna samogłoskę to po poznaniu jednej spółgłoski ma opanowane kilka sylab. Na początku sylabami się bawił jak memo. Dopasowywał jak obrazki w pary.
Iga - 2009-12-02, 07:11

To w tym pudełku jest po kilka takich samych sylab?
boszka59 - 2009-12-02, 10:20

Ja kupiłam dwa pudełka. Niestety jest po jednej sylabie.
BeataS - 2009-12-02, 11:00

Iga a ile miesięcy właściwie miała Maja jak zaczęłyście pracować tą metodą?
Iga - 2009-12-02, 11:32

Dokładnie z tymi książeczkami to niedawno. A nauką przez sylaby w czerwcu tego roku. Po miesiącu mówiła pierwsze wyrazy. Więc ja jestem pozytywnie nastawiona na tą metodę bo widzę efekty.
Wcześniej rok chodziliśmy do logopedy, no i jakoś to nie szło i nie idze do tej pory, bo dalej chodzimy. I tak jak na początku, od roku Majka ogląda misia Pluma i powtarza: ko ko, cyck cyk, puk puk. Od czerwca u nowego logopedy Majka jest uczona wypowiadać słowa, sylaby, litery.

Więc teraz patrząc na to wszystko i mając porównanie, uważam, że na większość naszych dzieci trzeba znaleźć sposób i wyczuć moment. A przede wszystkim nauczyciel musi wierzyć, że jest prze... i mieć chęci. A nie lecieć schematem i mieć mniemanie o swojej widzy i umiejętnościach.

Bataga - 2009-12-02, 13:20

Iga, ten nowy logopeda do którego chodzicie od czerwca to gdzieś u Was w Dębicy?
Iga - 2009-12-02, 13:24

Za Tarnowem.
boszka59 - 2009-12-02, 13:25

Ja też odkąd pracuję tą metodą widzę znaczne postępy. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności czy pozytywne działanie tych małych kroczków. Mówi zdecydowanie coraz więcej.
boszka59 - 2009-12-02, 13:26

Iga czy to pani Basia?Przepraszm , powinnam edytować. :prosze:
Iga - 2009-12-02, 13:29

:lol: :lol: :lol: Tak Boszko, wiem że się znacie :lol:
boszka59 - 2009-12-02, 13:32

Ona jest rewelacyjna. Wiem że gdybym miała mozliwość pracy z nia to Adaś już by gadał. U niej nie ma zmiłuj się. Niestety daleko jak diabli.
Bataga - 2009-12-02, 14:39

Szkoda, że my mamy też za daleko-przy obecnyhc korkach i remontach na A4- 2 godz jazdy.
kruffka - 2009-12-02, 15:02

Wczoraj wydusiłam z Martyny, jak miała dobry humor, samogłoski. Niestety jest tak jak zauważyłam już przedtem: nadal nie mówi "i". Jak nauczyć wymawiania głoski "i"?

W zeszłym roku mieliśmy bardzo dobrego logopedę, w Acentrum, ale raz, że zmieniła miesce pracy, dwa - nie mogę tyle jeździć na każde zajęcia, bo wykańcza to i mnie i Martynę (najmniej godzinę w jedną stronę, a przecież już jeżdżę dziennie z dziećmi 2,5 godziny w jedną stronę do przedszkoli).
W tym roku mamy blisko logopedkę, nie wiem jeszcze co powiedzieć, bo dopiero miesiąc Martucha chdozi,a le nie uczy jej ani sylab, ani głosek, tylko wyrazów. Nie wiem, czy to zda egzamin...

dorotka8s - 2009-12-02, 15:57

kruffka napisał/a:
Wczoraj wydusiłam z Martyny, jak miała dobry humor, samogłoski. Niestety jest tak jak zauważyłam już przedtem: nadal nie mówi "i". Jak nauczyć wymawiania głoski "i"?


Na śwince. Świnka mówi "iiiiiii", z jednoczesnym ułożeniem palca wskazującego między wargami (poziomo), zęby pozostają blisko siebie. Tak uczyła się Ania, powiedziała "i" już na drugich zajęciach. Oczywiście praca z lustrem, żeby widziała jak ty układasz usta, zęby.

Malaga - 2009-12-02, 16:22

boszka59 napisał/a:
Ja też odkąd pracuję tą metodą widzę znaczne postępy. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności czy pozytywne działanie tych małych kroczków. Mówi zdecydowanie coraz więcej.

Moja Kinga przez rok też uczyła się tą metodą.Jak coś jest nowością to Kinga idzie jak burza, do przodu. Też zauważyłam, że jej słownictwo się wzbogaciło. Przerobiłyśmy z 10 zeszytów. Po pewnym czasie jednak nie chciała już czytać . Pani od wczesnego wspomagania uczy ją głoskować i te dwie metody są od siebie różne. Tak więc logopeda zaniechała tych ćwiczeń, ale i tak mamy pełne ręce roboty ;-)

kruffka - 2009-12-03, 08:01

Właśnie tak próbowałam, ale Martyna się uparła i drze się "eeeeeeeee" z jęzorem na wierzchu! :lol: Ale intencje ma dobre, tylko jej nie wychodzi. Zdumiałam się, bo widzę w niej chęć współpracy :wow:

Natomiast próba wypowiadania samych sylab zamiast całego słowa idzie nam jak burza, np. proszę ją żeby powiedziała "ba" zamiast "banan" i wychodzi wspaniale!

romaya - 2009-12-03, 08:10

kruffka napisał/a:
Zdumiałam się, bo widzę w niej chęć współpracy :wow:


Większość dziewczyn lubi sobie poplotkować, to podobno instynktowne jest. Martynka wie, że do tego potrzebuje mowy ;-)

gaga - 2009-12-03, 12:04

Mój Kuba szybko się nudzi więc trzeba się imać wsiech sposobów by go zainteresować i wciągnąć do współpracy.Mamy zajęcia logopedyczne z 4 różnymi paniami,na początku bardzo mnie to wkurzało,a teraz widzę ,że to dobry pomysł,każda z nich wnosi coś innego,inaczej pracuje,wymaga.Pracujemy na "Kocham czytać" J.Cieszyńskiej,"Od obrazka do słowa"H.Rodak i D.Nawrockiej.Na początku ktoś nam doradził aby książeczki o sztywnych kartkach takie składane obrazek plus słowo co oznacza, pociąć na pojedyncze karty,aby dziecka nie rozpraszała mnogość informacji i pokazywać, mówić cały wyraz,sylabami,tłumaczyć co oznacza,prosić dziecko o wskazanie paluszkiem,liczyć,uczyć kolorów.Stosownie z wiekiem i możliwościami dozować pytania.Te książeczki są tematyczne(pojazdy,zwierzątka,zabawki,owoce,warzywa,sprzęty domowe,ubranka itp),mieliśmy ich sporo jeszcze po Zuzce i wszystkie zostały pociachane.Zakupiliśmy Sylaby i LOGICO PRIMO dla młodszych dzieciaków - dzięki Boszka. Idzie nam mowa tak se ,ale postępy są,zresztą matka gaduła,Zuzi i Jacy też nic nie brakuje,dziadek polonista i urodzony w Gadce (hi,hi) także młody nie ma wyjścia musi w końcu z tej swojej chińszczyzny przejść na ludzki język.
groszek - 2010-05-10, 11:20

Dla zainteresowanych diagnoza psychologiczna Maksa z krakowskiej gżegżółki z zaleceniami pracy :arrow: diagnoza
groszek - 2010-05-25, 22:09

Tu znowu my. Jak ktoś ciekawy jak ruszyliśmy do pracy to może zerknąć
tu

mamagugu - 2010-05-26, 09:38

Groszku, jesteś genialna! :*
A piosenka o żabkach, zwałaszcza idących do ZOO :spoko: ROTFL

Alicja - 2010-05-26, 09:43

Chylę czoła Aniu :kwiat3:
Iga - 2010-05-26, 09:53

I jeszcze na tych zdjęciach jest Maks :wow:

Mi jak kazali porobić Majce zdjęcia i popodpisywać, to powiedziałam: nie da rady :oops: . A widzę, że wszystko się da.

Ja to Ci dziękuję, za to, że się tak dzielisz tymi pomysłami. Już tyle razy z nich skorzystałam :prosze:

groszek - 2010-09-16, 11:52

Wznowili tę książkę i nie jest droga...J.Cieszyńska
magura - 2010-09-20, 19:56

Posty usunięte. :arrow: Regulamin Zakątka 21, pkt. 20, 21.
angelika kuspa - 2011-01-26, 16:41

Chciałabym kupić dla Ady książeczki , ale nie wiem które: Kocham czytać , czy te .Może ktoś mi doradzić.
dorotka8s - 2011-01-26, 17:02

Kup te drugie w niebieskim pudełku. "Podróże" w zielonym pudełku są dla zaawansowanych w czytaniu.
groszek - 2011-01-26, 21:40

Maksiowi kupiłam te niebieskie, do zielonych ( podróże po świecie) pewnie nigdy nie dojdzie...
boszka59 - 2011-01-26, 21:47

Angelika koniecznie dokup pozycję Kocham uczyć czytać. To jest instruktaż do Kocham Czytać. Bez tego trudno
Aniu trochę optymizmu ;-) .Oni jeszcze nam pokażą na co ich stać

groszek - 2011-01-26, 22:01

Kupiłam ostatnio całe pudełko i w środku są kolorowanki i instruktarz też.Nie kupuj, jakby nie było u Ciebie, ja mam dwie i jedną Ci mogę wysłać!
Tuśka - 2011-01-27, 22:01

Ja szukam tych niebieskich, łatwiejszych. Wie ktoś gdzie je można kupić, bo ja w okolicy nigdzie nie mogę dostać.
Podobno w hurtowniach nie ma.

boszka59 - 2011-01-27, 22:26

Tusia już zapodaję Tu
groszek - 2011-01-27, 22:30

Albo tu całe pudełko za 155zł seventh sea
Tuśka - 2011-01-28, 19:13

Właśnie ja bym chciała całe pudełko, ale tam Groszku ostatnio dzwoniłam i nie było.
Muszę za jakiś czas zadzwonić w takim razie.
Dzięki dziewczyny.

boszka59 - 2011-01-28, 19:21

A tu Sprawdź Tusiu jeszcze to miejsce.
angelika kuspa - 2011-01-28, 20:28

A ja znalazłam na Allegro o tu , troszkę tańsze niż w księgarniach i też nowe.
Tuśka - 2011-01-29, 06:55

No, sporo tańsze, ale ja nie mam konta na Allegro. Muszę kogoś poprosić o zamówienie. Dzięki Angelika
boszka59 - 2011-01-29, 07:41

Faktycznie są dużo tańsze z tym że tu dochodzi przesyłka, ale i tak jest 15 zł różnicy
nefre - 2011-01-29, 08:15

Tusiu, służę, jeżeli tylko jesteś zainteresowana :-)
Edyta1245 - 2011-01-31, 10:33

Ja zamówiłam tu: http://www.edukacyjna.pl/...ta%E6&typ=TYTUL

zamówienie dotarło i będzie zrealizowane.To znaczy,że tam mają :tak:

Edyta1245 - 2011-02-02, 13:45

Dziś otrzymałam książeczki.Mati na razie jest na nie.Może ktoś mi podpowie jak zachęcić moje szczęście do zabawy.jak ćwiczyć na tych książeczkach,może jakieś sprawdzone sposoby
martas - 2011-02-02, 14:12

My mieliśmy taki fajny okres że Hania się chwilę zainteresowała. Najbardziej podobało jej się uczenie samogłosek i to pokazywanie ich. Fajnie je zapamiętała. W tym momencie też jest na nie i nie wiem kiedy okres buntu się skończy.
A tą książeczkę, która mówi jak uczyć dzieciaki masz?

Edyta1245 - 2011-02-02, 14:31

Tak mam.Kocham uczyć czytać.Poradnik dla rodziców i nauczycieli.Był w zestawie.
Martas jak masz jakiś sprawdzony sposób to proszę napisz o nim.

groszek - 2011-02-03, 11:35

Edyta1245 napisał/a:
Dziś otrzymałam książeczki.Mati na razie jest na nie.Może ktoś mi podpowie jak zachęcić moje szczęście do zabawy.jak ćwiczyć na tych książeczkach,może jakieś sprawdzone sposoby


Mój kiedyś oglądał je namiętnie (miałam3 pierwsze), a teraz mam całe pudełko, więc jest naczej mało zainteresowany i nie daj Boże, żebym chciała, żeby coś powtórzył :-(

Tuśka - 2011-02-03, 11:41

My też mamy od 3 dni. Mój właśnie namiętnie ogląda, ale jak chcę żeby powtarzał to do pudełka chowa od razu.
No nic, niech z logopedą ćwiczy ja się cieszę, że w ogóle ogląda te książeczki.

Magda2 - 2011-03-04, 15:10

Ja jestem bardzo pozytywnie nastawiona do metody p. Jagody Cieszyńskiej. Zaczęliśmy od samogłosek. Nasa logopeda pracuję tą metodą - bardzo chwali córeczkę, chętnie powtarza po niej literki (naśladownictwo :spoko: ) Specjalista pokazuje jej obrazki z książeczki, opowiada co się na nich znajduje a potem mówi samogłoskę przy tym pokazuje gest. Z tego co zauważyłam Weronisi nie sprawia problemu wypowiedzenie ich, czasami wyraźniej, czasami mniej ale potrafi. Na razie logopeda kseruje książeczkę, myślę że niedługo zdecyduje się na zakup całego pakietu tym bardziej że Weronisia jest tym zainteresowana. Mamy zalecenie też po kilka minut dziennie córeczkę przyzwyczajać do słuchawek, żeby potem łatwiej było pracować na zajęciach.
mati85 - 2011-07-24, 23:26

Najlepiej pracować metodą Cieszyńskiej z terapeutą, logopedą, który zna podstawy. Książeczkę powinno się dać dziecku dopiero wtedy, gdy pozna wszystkie samogłoski, by samo książkę PRZECZYTAŁO... więc najpierw samogłoski wprowadzamy (A U I) potem (O Y E).
Poza tym warto przygotować dziecko do czytania zadaniami pamięci symultanicznej i sekwencyjnej. Zachęcam do wzięcia udziału w warsztatach prowadzonych przez Szkołę Krakowską...
Metoda jest fantastyczna dla wszystkich Dzieci!

Powodzenia!

kruffka - 2011-11-07, 21:50

Prof. Cieszyńska poleca takie oto książeczki: Moje sylabki
Czy ktoś na nich pracuje?

I jeszcze poleca, aby przygotować różne obrazki, i podpisywać je samogłoskami. Chyba chodzi o to, że na przykład świnka utaplana w błotku i podpisane "iii"?

boszka59 - 2011-11-07, 22:01

Mój Adas pracuje właściwie na wszystkim co wydaje Arson i Wir. Bardzo bym to sobie chwaliła gdyby nie było to takie trudne dla rodzica. Miliony karteczek, kwadracików , literek Trudno to opanować.
eelusiaa - 2011-11-07, 22:33

My tak pracujemy. Przechodziliśmy fazę samogłosek ponaklejanych na meblach, zabawkach. (zdjęcia są gdzieś w Adaśka wątku). Adaś wszystkie samogłoski rozpoznaje, odczytuje. Ogólnie Adaś pracuje na książeczką pani Cieszyńskiej z łączoną metodą symultacyjno-sekwencyjną. Własnej książki nie mamy, ale logopedka, która pracuje z Adasiem wykorzystuje ją do pracy. Nie ma sensu dublować pomocy.

U nas teraz królują sylaby, ale jakoś matka nie może się zebrać, aby to zrobić :-? Przeraża mnie ponowne zdzieranie taśmy z mebli.

A i gdzieś już pisałam, że tę książkę polecała tez Mira Rządzka na turnusie w Radzyniu. Gdyby nie to, że pracuje na niej logopedka to też bym ją kupiła. Warto.

Lusi - 2011-11-08, 09:48

Warto warto, tylko tak jak pisała Boszka, mnóstwo kartoników i kopert. Ja już zaczęłam na kopertach przyklejać skserowane polecenia, żeby nie pogubić się w tym wszystkim.
kruffka - 2011-11-08, 15:15

Te samogłoski to się nalepia celem czytania? Czy to jest tak jak ja nalepiłam na lodówce "A", które razem wylepiliśmy plasteliną (jak zwykle najbardziej tą zabawą zaiteresowany był Krzysiek ;/ )?

Lusi o co chodzi z kopertami? Gdzie znajdę opis takiej pracy z dzieckiem?

groszek - 2011-11-08, 17:34

Opis metody prof. Cieszyńskiej załączony jest do wydanej serii Kocham czytać.
Poza tym w każdej książeczce tytułem wstępu są zalecenia do pracy z dzieckiem.
A potem to znając tzw Podstawy rozbudowuje się je o najróżniejsze ćwiczenia ;-)

sylaby

czytanie samogłosek

Powyżej moje próbki z Maksem.
Zaleca się też prowadzenia dużego zeszytu, w którym codziennie pisze się date jaka pogoda i co się działo rysunek, jakieś samogłoski, sylaby czy słowa...

kruffka - 2011-11-09, 09:35

groszku Strasznie Ci dziękuję. Niby pomysły całkiem proste, ale w natłoku codziennych zajęć człowiek nie ma czasu na rozwój kreatywności.. ;/
Ja póki co ograniczam się do robienia zdjęć z podpisami, ale nie wpadłam na to, żeby je "uruchomić" :-(
Do tego bawimy się samogłoskami: wyklejamy, kolorujemy, obsypujemy kaszą, wyklejamy plasteliną, używamy kolorowego ruchomego alfabetu (ale on nie jest dobry, tylko tani :-? ).
Uczymy się sylab, układamy z nich wyrazy. Choć nie wiem, dlaczego użyłam tu liczby mnogiej... bo to raczej ja układam wyrazy

Ale co to za koperty z poleceniami?

I ile czasu dziennie należy poświęcić na takie ćwiczenia? Czy to tak jak z gitarą - właściwie nie wiadomo ile, ale jak najwięcej...

Lusi - 2011-11-09, 10:41

Koperty - chodzi o to, że każdą planszę np. z sylab rozcina się na samogłoski, sylaby, rysunki w zależności od planszy i taką całą planszę pociętą chowam do koperty, żeby nie było bałaganu z innymi karteczkami. Na taką kopertę naklejam albo piszę polecenie, co nalezy z tym zrobić.
Kruffko, zajrzyj na stronę wydawnictwa tam znajdziesz więcej informacji :-) Jak zaopatrzysz się w sylaby, tam jest książeczka z opisem metody i poleceniami do każdej planszy.

kruffka - 2011-11-09, 11:56

Dziękuję serdecznie za odpowiedzi.
Zakasuję rękawy, co nie znaczy, że już ich nie zakasałam wcześniej, teraz po prostu będziemy miały wiecej pracy.
Jednak i tak najbardziej mi przykro, bo zdaje się, że to Irena a nie Martyna nauczy się czytać... Za każdym razem, gdy z Martyną sobie siadamy do pracy (czy też w innej pozycji zabieramy się do pracy), podbiega Irena i tonem przodownika pracy wykrzykuje samogłoski i sylaby :placze:

Warsztaty Moje sylabki A może by tak na warsztaty?

I jeszcze: Czy mogę zaprosić Warszawianki do wymiany materiałów? Każdy z nas ma tego trochę, nie zawsze używa i zużywa, może damy radę powymieniać się trochę?
Ja już nie używam z Martynką, no chwilowo, kart laminowanych, które zrobiłam dla niej z wyrazami. Nie mam ich dużo, ale Martynka (po początkowym okresie odmowy współpracy) bardzo je lubiła, długo nad nimi wysiadywała nawet sama, a potem okazało się, że świetnie te wyrazy umie powiedzieć. Naturalnie odpowiadają one jej zainteresowaniom, ale może któreś dziecko ma podobne zainteresowania...

kruffka - 2011-11-18, 11:10

Martyna i Irena szaleją z sylabami, Martyna składa wyrazy z sylab, rozpoznaje kilka wyrazów.
Wyrazy czyta, sylaby też.
Rozkładam kilka sylab i pytam się "Gdzie jest MA?" i Martynka pokazuje bezbłędnie. Błędy popełnia, gdy sama ma czytać.
Kupię literki, bo sama wycinałam z kartonu, ale to po pierwsze nie za bardzo mi wychodzi, a po drugie budzi niezdrowe zainteresowanie Martyny: fajnie się skubie ten karton, odkleja literki itd ;/
Czy ktoś korzysta z takiego alfabetu?
Ruchomy alfabet
Mnie podoba się bardziej, niż ten polecany przez groszka: ma białe tło, litery kształtem bardziej przypominają prawdziwe litery używane w tekstach drukowanych.
Ale może ma też wady? Na przykład ta mała litera z drugiej strony... Nie będzie się Martynie niechcący przekręcać? I mylić?
Z kolei obecność tej drugiej litery od samego początku może wspomóc wprowadzanie jej, kiedyś tam, w bardzo odległej przyszłości...
Może ktoś ma coś do powiedzenia na ten temat?

Iga - 2011-11-18, 14:46

Ja oczywiście nie powinnam mieć ale się wypowiem.

Kupiłam Majce alfabet pana Rocławskiego



Do jakości można się doczepić za takie pieniądze ale .... ten alfabet ma na każdej ściance inny rodzaj litery, drukowana: mała i duża, pisana: mała i duża.
Jest z tworzywa więc ciężko go namoczyć w buzi. Ma również takie dźwięki jak: dź, dż, ci.

Majka jest na etapie sylab i jeszcze nie składa wyrazów, więc może ja tu nie na temat pisze.

mamagugu - 2011-11-18, 21:37

Jakie to drogie :wow:
Ja mam magnesową tabliczkę za funta i magnesowe literki ( dwa słoiki, w jednym wielkie, w drugim małe litery). Na polskie całość za jakieś 40 zł. O sylabach mogę na razie pomarzyć. Viola rozpoznaje 10 głosek (bo uczę ją dźwięków a nie liter).

anuszkaa - 2011-11-18, 23:05

Ala uczyła się czytać i pisać na takim alfabecie, jaki pokazała Iga.
Do tego jest plansza do nauki czytania (osobno kupowałam) - metoda ślizgania po głoskach . I jeszcze miałyśmy takie same rozsypanki obrazkowo -literowe.

Dzięki temu Ala nauczyła się (bawiąc) rozpoznawać litery drukowane i pisane. Potem nauczyła się ustawiać z klocków wyrazy, a na koniec czytać.
U nas sprawdziło się super.
Polecam.

kruffka - 2011-11-19, 14:11

hmmm fajny pomysł z tymi klockami, zastanawiam się, czy jak bym wykaligrafowała literki na klockach drewnianych, nie wyszłoby taniej....
Ogólnie: znalazłam któregoś dnia klocuszki z literkami za 2 tys. 400 zł. :lol: Na niepełnosprawności można sporo zarobić...

romaya - 2011-11-19, 15:39

Na drewniane klocki można nakleić samoprzylepne literki. Są tanie, w wielu kolorach i wielkościach.
kruffka - 2011-11-19, 22:04

RAcja, zabiorę się do szukania tanich klocków i do nich odpowiednich literek. Bo trochę drogie te najtańsze klocki za 900 zł, a spodobała mi się idea klocków
Iwona K - 2011-11-21, 22:29

Aniu, nie umiem cytować ani odsyłać do wątków, ale może mnie tu znajdziesz.
Terapia neurobiologiczna, to stymulacja funkcji poznawczych. Opiera się na idei plastyczności mózgu, gdzie ilość powtórzeń doprowadza- lub nie, ale to już mój wtręt, do powstania nowej jakości. W mózgu dochodzi do trwałej zmiany odpowiedzi neuronalnych pod wpływem uczenia się, co po ludzku mówiąc, spowodowało, że np. mój synek maltretowany przez matkę, zajarzył w końcu, że jak się z czołga z kanapy, i po drodze trzymając się stolika, potem poręczy, następnie złapawszy się półki, dotrze w końcu do parapetu na którym jest jest jego kochane pianinko.
Oczywiście nie jestem pewna, czy to jest efekt terapii proponowanej przez Panią Cieszyńską, ale mój synek wreszcie zaczął trochę używać mózgu :jupi:
Na szkolenie chcę jechać, aby przede wszystkim upewnić się, czy jest sens stosować tę metodę u dzieci z głębokim upośledzeniem. Uczyć czytać na razie Wojtka nie zamierzam ;-)
Ale jak dzisiaj zobaczył piłkę w Teletubisiach, to powiedział: bu-bu, co właśnie w jego języku od bardzo niedawna oznacza piłkę. Jest to jak na razie jego pierwsze "słowo", piłkarz mi rośnie!

ania_as - 2011-11-21, 22:36

No super Iwono, bu-bu jest wielkim osiągnięciem. Ja jestem dumna z Łukasza, gdy z całego obrazu (w telewizji), który się rusza i jeszcze opatrzony jest treścią mówioną wyłapie słowo lub zauważy jeden z przedmiotów. Brawo dla Wojtusia :brawo:
eelusiaa - 2011-11-22, 07:13

Iwona K napisał/a:

(...) Na szkolenie chcę jechać, aby przede wszystkim upewnić się, czy jest sens stosować tę metodę u dzieci z głębokim upośledzeniem. (...)


Iwonko, jedziesz do Krakowa w grudniu??

Iwona K - 2011-11-22, 10:54

Nie , Eluniu, do Krakowa nie dałabym rady, pani Cieszyńska będzie w Poznaniu.
mama kubusia - 2011-11-22, 19:55

Iwona K napisał/a:
Jest to jak na razie jego pierwsze "słowo", piłkarz mi rośnie!

No to witaj w klubie, bo pierwsze słowo jakie Kuba mówił to gol :lol:
Dzięki za wyjaśnienie.

My od dwóch miesięcy korzystamy codziennie z książeczek J. Cieszyńskiej "Słucham i uczę się mówić" i mamy postępy w mowie.
np. Kuba swobodnie zaczął używać różnych wykrzyknień adekwatnie do tego co się dzieje np. ojojoj jak coś się wyleje, bach jak coś spadnie, bumbu na samochody, a do mnie mówi na zmianę ejjj lub mama :-)

ania_as - 2011-11-23, 09:04

Widzisz Aniu, są postępy, oby tak dalej, :papa:
mammamika - 2011-12-07, 12:22

Jeśli ktoś ma pytania dotyczące pracy wg metody pani profesor - dajcie znać - będę miała okazję je zadać na szkoleniu 19 grudnia :tak:
Iwona K - 2011-12-08, 09:43

Karolino, a na jakim szkoleniu będziesz, z terapii neurobiologicznej, czy jeszcze innym?

Ja byłam na terapii neurobiologicznej i niestety były to zmarnowane pieniądze i czas.
To co usłyszałam na szkoleniu, przeczytałam wcześniej w książce Wczesna diagnoza i terapia zaburzeń autystycznych- Jagoda Cieszyńska oraz Wczesna interwencja terapeutyczna- J.Cieszyńska, M. Korendo. Z tą różnicą, że w książkach są przykłady konkretnych ćwiczeń, które przecież potem można rozwijać wg. własnych pomysłów dostosowując do potrzeb, możliwości i zainteresowań dziecka. Szkolenie zbyt krótkie- 4h, nie było czasu na pytania. Poprosiłam w przerwie o jakąś krótka wycieczkę na temat zastosowania tej terapii u dzieci ze złożoną głębszą niepełnosprawnością- była tej treści: patrząc na mnie pani powiedziała ,że zna dziecko z MPD, które chodzi samodzielnie pomieszkaniu i jest świetne. Jak dla mnie, trochę mało. Miała ze sobą filmy, zdążyła pokazać jeden.
Gdybym wcześniej nie widziała, jak się pracuje ta metodą- turnus w Radzyniu, gdybym nie przeczytała wcześniej wymienionych książek, po powrocie do domu nie wiedziałabym co z Wojtkiem konkretnie robić.

eelusiaa - 2011-12-12, 10:06

Iwonko, czy Ty byłaś na tym szkoleniu, według tego :arrow: programu . Wydaje mi się, że na innym, ale przypuszczam, że formuła szkolenia wszędzie jest identyczna.

Ja zapisałam się do Krakowa na najbliższą sobotę, a po przeczytaniu Twojego wpisu zastanawiam się czy mój wyjazd ma sens, skoro sama konstrukcja szkolenia nie pozwala szczegółowo omówić tematu i to bez panelu dyskusyjnego.

Podróż do Krakowa po zmianie rozkładu jazdy pkp to "podróż życia", Aby być na 10 godz. w Krakowie muszę wyjechać z domu ok 2 godz. :-?

Iwona K - 2011-12-12, 12:19

Elka, Ty chcesz jechać na Moje Sylabki- tak? Ja byłam na terapii neurobiologicznej.
Moje skromne zdanie jest takie: jeśli masz w pobliżu terapeutę przeszkolonego i pracującego z Adaśkiem tymi metodami, to szkoda czasu, pieniędzy i wysiłku. Podejrzysz więcej na terapii, rozwiniesz w domku o nowe zabawy i to wystarczy. Szkolenie muszą zaliczyć terapeuci chcący pracować tą metodą i ogłaszający się jako osoby stosujące tę metodę w terapii.
Za kasę, którą masz wydać na wyjazd kup książki o których wcześniej pisałam, tam jest i teoria i trochę praktyki w postaci propozycji ćwiczeń.

Maciejka - 2011-12-22, 15:21

Pytanie do tych co korzystają z zeszytów "Słucham i uczę się mówić" z płytami CD.
Słuchacie tych płyt razem z dzieckiem na drugich słuchawkach?

romaya - 2011-12-22, 16:12

Mnie też to interesuje. Kupiłam zestaw, już przyszedł. Jeszcze trza nakłonić młodego do siedzenia w słuchawkach i zaczynamy.
mammamika - 2011-12-22, 17:01

Dziewczyny, szkolenie, które organizowaliśmy dotyczyło "Symultaniczno-sekwencyjnej metody nauki czytania".

Podejście pani profesor ma, dla wielu rodziców, rewolucyjne. Mnie również zszokowało to, że słuchanie przez dzieci bajek i powtarzanie zawartych w nich piosenek, czy wierszyków wcale nie wpływa tak dobrze na rozwój języka, jak sądzimy (wystarczy trochę muzyki, żeby prawa półkula włączyła się do przetwarzania informacji, a ze względu na inny "program biochemiczny" potrzebuje ona 10x więcej czasu do przetworzenia języka niż lewa!)

Aby język mógł się rozwijać niezbędne jest włączenie lewej półkuli, a trening Tomatisa, bajki (pani profesor uważa, że dzieci nie znające zasad gramatyki nie powinny oglądać TV), słuchowiska muzyczne - to aktywności prawopółkulowe.

Bardzo ważne jest szybkie ustalenie lateralizacji. Nieważne - prawo, czy leworęczny, ważne, że jedna półkula dominuje. Bez wyboru ręki nie ruszy rozwój języka. I tutaj uwaga na SI, które może utrwalać oburęczność!

Można też sprawdzić, czy dziecko jest prawo, czy lewouszne: przed STOJĄCYM dzieckiem, na linii środka, kładziemy np. muszlę i prosimy o położenie na niej uszka. Aby wyeliminować przypadek powtarzamy test z innymi obiektami (u nas komórka i pudełeczko z czymś w środku).

Zabawy lewopółkulowe to min. szeregi, sekwencje, zależności, odtwarzanie wzorów geometrycznych. Dostałam trochę materiałów od pani profesor i faktycznie - zgodnie z prognozami - Kajtek niechętnie się nimi bawi (ponoć to typowy bunt lewej półkuli:)

Płyty "Słucham i uczę się mówić" - jak najbardziej, ale TYLKO w słuchawkach.

Aaaaa, no i najważniejsze! Najmniejszą jednostką w percepcji języka jest sylaba (słyszymy sylaby, nie głoski), czyli nie uczymy dzieci "B jak baba", tylko "ba, be, bi, bu" itd.

To tyle na "gorąco". Jak macie pytania - postaram się odpowiedzieć, ale ekspertem nie jestem. Jest szansa na zorganizowanie panelu dla specjalistów (cykliczne spotkania podczas których pani profesor nauczy nas metody i diagnozowania), ale to plany na przyszły rok (teraz 1/2 roku będzie pracować za granicą).

Dla zainteresowanych: od września 2010 r. artykułu pani profesor ukazywały się w "Bliżej przedszkola"; wiele informacji jest też na forum "czas dzieci", warto też sięgnąć po doktorat pani M.Lipowskiej z 2001 roku.

Maciejka - 2011-12-22, 17:48

mammamika napisał/a:
Bardzo ważne jest szybkie ustalenie lateralizacji. Nieważne - prawo, czy leworęczny, ważne, że jedna półkula dominuje. Bez wyboru ręki nie ruszy rozwój języka. I tutaj uwaga na SI, które może utrwalać oburęczność!


Jasiek używa raz jednej, raz drugiej ręki, z przewagą prawej (przynajmniej tak mi się wydaje).

W praktyce wybór ręki oznacza to, że powinnam pilnować by dziecko trzymało łyżkę przy jedzeniu, kredkę przy malowaniu, itp. zawsze w dominującej ręce?

mama kubusia - 2011-12-22, 19:44

Maciejka napisał/a:
Pytanie do tych co korzystają z zeszytów "Słucham i uczę się mówić" z płytami CD.
Słuchacie tych płyt razem z dzieckiem na drugich słuchawkach?


Ja nie mam drugich słuchawek i to jest bardzo uciążliwe.
Będę musiała coś kupić, bo do tej pory sprawdzałam na liście w kompie, który track "leci" i przekładam mu kartkę na czuja no i patrzę na rekację Kuby co o tam słyszy ;-) .
Z tym, że w książeczce nie jest napisane, że ta strona to np. track 2.
Ostatnio doszliśmy do wniosku, trzeba będzie sobie strony ponumerować.

My na początku słuchaliśmy z wieży, bo nie mieliśmy słuchawek.
Gdy przeszlismy na słuchawki Kuba je ściągał po pewnym czasie, a teraz bez problemu przesiaduje cała książeczkę.
Często sam zatyka uszy, pokazuje na książeczkę i mówi ojoj i każe mi to włączyć.

Kuba ma już "obcykane" samogłoski. Ostanio oglądał reksia, akurat był napis, i mówię mu: powiedz rEksIO, a on EJO :)

Mam nadzieję, że Jasiowi i Filipkowi się też spodoba :spoko:

Maciejka - 2011-12-22, 20:58

Do nas dziś przyszedł zestaw. Przeczytałam napis wytłuszczonym drukiem o konieczności słuchania płyty w słuchawkach i też niestety musiałam wrzucić nagranie na wieżę, bo mam jedno wyjście na słuchawki. Mężowi już nadałam temat. Nie wiem, być może są jakieś rozdzielniki na dwie pary słuchawek?

Zaczęliśmy słuchać od samogłosek. Jasiek bardzo ładnie powtarzał. Gorzej z patrzeniem na obrazki. Jasiek ma wadę wzroku.
Obrazki są ładne i wyraźne. Format zeszytu jest A5. Spróbuje mu je dodatkowo powiększyć na ksero. Może to pomoże.

Czytam o lateryzacji i będę musiała to jeszcze u Jasia sprawdzić.
Według Was dziecko z nieustaloną lateryzacją należy w jakiś sposób wyćwiczyć czy lepiej nic nie robić? Czy są na to jakieś ćwiczenia?

Edycja
Przepraszam, okazuje się, że o tym już było tutaj

boszka59 - 2011-12-22, 21:50

Są rozdzielniki ja kupowałam w media markt. Groszowa sprawa.Ja mam dla Adama przenośny mały odtwarzacz i bardzo się sprawdza.
julkakulka - 2011-12-22, 23:48

czasam dodatkowe tz zapasowe wejście jest na ,,plecach,, wieży w jakiejś zapadce lub czymś podobnym, przynajmniej u mnie tak jest , sprawdziłam a mam wiekowe, jedna jeszcze na same kasety a druga jeszcze moja komunijna
Mewa - 2011-12-23, 00:57

Maciejka napisał/a:

Obrazki są ładne i wyraźne. Format zeszytu jest A5.


:wow: Jak jeszcze chodziliśmy do logopedki, która chciała z Marcelkiem w ten sposób ćwiczyć, to tak mi się obrazki nie podobały, że chciałam podmienić. Miałam wrażenie, że Marceli w ogóle nie wie, co niektóre mają przedstawiać. Podobno zamienić obrazki można, bo w dalszych częściach nie ma do nich nawiązań.

Maciejka - 2011-12-23, 14:23

Na mnie pierwsze wrażenie obrazki zrobiły dobre i wydawały mi się czytelne.
Jednak Jaś zgodziłby się z Tobą Mewa :-)

Jasia wszelkie obrazki interesują tak sobie. Palcem pokazuje na ilustracje, a oczy patrzą w sufit.

Mewa - 2011-12-23, 14:38

Beata, nie poratuję niestety Jasia, bo w końcu nie podjęliśmy współpracy z tą logopedką, metody nie stosujemy. Ale na usprawiedliwienie Jasiowej niechęci do tych akurat obrazków, dodam tylko, że Marceli obrazki ogólnie bardzo lubi. Siada sobie z książeczką na sofie i po swojemu opowiada, chyba z sensem, bo czasami wyłowię tam znane ogólnie słowo albo raczej odgłos zwierzątka z obrazka. A na tamte patrzył niechętnie. Już nie pamiętam dokładnie tych obrazków, ale boli było strasznie dziwne i inne też jakieś mało przejrzyste.
Maciejka - 2012-05-23, 09:11

Byliśmy na konsultacji z metody p. Cieszyńskiej i Jaś dostał od terapeutki zakaz całkowity oglądania TV i filmów, gier na komuterze oraz słuchania muzyki, w tym grające zabawki.
Wszystkie te rzeczy Jasiek lubi robić. Ciężko mi to wprowadzić w życie również ze względu na pozostałych domowników (czytaj bunt). Niestety u nas w domu przez większość czasu telewizor jest włączony.
Czy ktoś z Was miał takie zalecenia, dostosował się i widzi znaczną poprawę z mową?

Iga - 2012-05-23, 09:13

Żartujesz. Ale całkowity zakaz? Całkiem, całkiem?

A czym argumentowała?

Maciejka - 2012-05-23, 09:18

Tym, że to stymuluje dodatkowo prawą półkulę mózgu. U Jaśka jest nie wskazane, bo on już ma ją przestymulowaną. Mamy pracować nad lewą półkulą.
anuszkaa - 2012-05-23, 09:24

Niesamowite.
Proszę, napisz, na podstawie jakich badań stwierdziła przestymulowanie prawej półkuli.
Jak to się u dziecka objawia?
U nas też coś jest nie tak, dlatego pytam.

boszka59 - 2012-05-23, 09:39

Niestety to prawda. My tez ograniczamy te rzeczy. Telewizor mało, komputer wcale. O muzyce niesłyszałam. Brak bodźcowania obrazami tele bardzo pomaga wyrównać różnice. Czasem wystarczy dwa tygodnie absencji i już jest poprawa.
Maciejka - 2012-05-23, 09:40

Stwierdziła tak na podstawie obserwacji Jaśka.
A Jasiek chętnie powtarza, niby to cieszy ale od niejednego terapeuty słyszę o echolali. Jaś umie powtórzyć czasem po kimś łącznie z intonacją głosu. Mało jak na 5-latka mówi (chodzi o mowę czynną). Nie chciał układać i nie umiał odtworzyć wzorów z różnych klocków.

Nie jestem pewna, które z tych obserwacji, a może jeszcze innych, było decydujące do takiego stwierdzenia.

Anuszkaa, a co Was niepokoi?

anuszkaa - 2012-05-23, 09:41

Boszko, ale proszę powiedz, w czym poprawa.
Szukam przyczyny pewnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu Ali. Może to to.

iwi - 2012-05-23, 09:43

Coś w tym może być :tak:
Mój Igor bardzo długo nie oglądał bajek w tv. Nie mieliśmy zakazu, tylko wada wzroku przeszkadzała i na pewno jakość (dziadowska) obrazu (stary telewizor).
Za to słuchaliśmy dużo muzyki (niekoniecznie poważnej) - większą część dnia coś grało.

Igor uczył się czytać met. dr. Cieszyńskiej. Z mową u niego jest OK :spoko:

Maciejka napisał/a:
... nie umiał odtworzyć wzorów z różnych klocków....


Igor do teraz ma jeszcze z tym problem.
Jeśli widzi jak coś powstaje, to jeszcze daje radę. A jak gotowe ma odtworzyć, to już nie bardzo.

Maciejka - 2012-05-23, 09:50

My mamy ćwiczyć to układanie. Zamówiłam relacje, szeregi i sekwencje oraz układanki lewopółkulowe Cieszyńskiej.
Tylko ja z systematycznością mam problem.

anuszkaa - 2012-05-23, 09:56

Maciejka napisał/a:
Stwierdziła tak na podstawie obserwacji Jaśka.
A Jasiek chętnie powtarza, niby to cieszy ale od niejednego terapeuty słyszę o echolali. Jaś umie powtórzyć czasem po kimś łącznie z intonacją głosu. Mało jak na 5-latka mówi (chodzi o mowę czynną). Nie chciał układać i nie umiał odtworzyć wzorów z różnych klocków.

Nie jestem pewna, które z tych obserwacji, a może jeszcze innych, było decydujące do takiego stwierdzenia.

Anuszkaa, a co Was niepokoi?


Maciejko, okazało się, na Johansenie, ze Ala ma skrzyżowaną lateralizację. Lewe ucho dominuje, prawa ręka i oko. Efekt - zaburzony słuch fonematyczny.
Może Ala ma przestymulowaną prawą półkulę?

Cytat:
większość informacji z ucha lewego trafia początkowo do prawej półkuli mózgu


Tu ----->klik

Maciejka - 2012-05-23, 10:24

Do wspólnej nauki mamy siadać z Jasiem tak, bym mówiła do jego prawego ucha.
boszka59 - 2012-05-23, 10:36

Najważniejsze jest w tym szeregowanie układanie rytmów od lewej do prawej.
Adam miał diagnozę u Cieszyńskiej i dysproporcja między półkulami była ponad trzy lata.
Było to efektem terapi "obrazkowej".Puzle 30 elementów układał w wieku trzech lat natomiast trzyelementowej sekwencji nie umiał ułożyć w wieku sześciu. Obecnie zaczyna pisac od lewej, układać szeregowo. Jest to efekt dwuletniej pracy z logopeda właśnie metodą Cieszyńskiej.Zpowodu tych dysproporcji narazie wycofaliśmy się PCS. Narazie Adaś wymawia słowa mam nadzieję że kiedyś ich będzie używał aby mówić.

anuszkaa - 2012-05-23, 10:38

Maciejka napisał/a:
Do wspólnej nauki mamy siadać z Jasiem tak, bym mówiła do jego prawego ucha.


Dzięki, to już jakaś konkretna rada!!! :-)
A muzyka?
W ogóle nie może słuchać?

Do kogo mogę się z tym problemem udać?
Kto badał Jasia?

Maciejka - 2012-05-23, 11:15

groszek napisał/a:
Profesor Cieszyńska odpowiada na pytania :arrow: tu


Ja napisałam na kontakty podane na stronie konferencje-logopedyczne.pl z prośbą o podanie namiarów na terapeutę z moich okolic.

Tu też są specjaliści: szkoła krakowska

anuszkaa - 2012-05-23, 11:57

Dzięki. :prosze:
Mewa - 2012-05-23, 13:29

Maciejka napisał/a:
groszek napisał/a:
Profesor Cieszyńska odpowiada na pytania :arrow: tu


Ja napisałam na kontakty podane na stronie konferencje-logopedyczne.pl z prośbą o podanie namiarów na terapeutę z moich okolic.



I kogo Ci polecono?

Maciejka - 2012-05-23, 13:51

Mewa, w Poznaniu Dr Justyna Leszka i Dr Małgorzata Rutkiewicz-Hanczewska. Pierwsza przyjmuje ale w godzinach, nie pasujących nam na stałą terapię. Byliśmy tutaj. Druga Pani nie ma wolnych miejsc na stałą terapię, ewentualnie konsultację. W Poznaniu będzie szkolenie stymulacje procesów lewopółkulowych.
Specjalistów pracujących tą metodą można znaleźć na szkolakrakowska.pl.

anuszkaa - 2012-05-23, 18:57

Tak sobie myslę i myślę i dochodzę do wniosku, że najprostszą drogą do obniżenia dominacji lewego ucha ( a co za tym idzie stymulowanie lewej półkuli) byłoby stosowanie do niego stopera np. przez godzinę dziennie. :-D
boszka59 - 2012-05-23, 19:12

I zimny okład na prawą półkulę coby się tak nie wyrywała do przodu przed lewą ;-)
Maciejka - 2012-05-23, 19:20

:lol: A przedtem naświetlanie lampą bioptron.
boszka59 - 2012-05-23, 19:50

Maciejka ale naświetlaj lewą i całą terapię ci to załatwi. Kurcze że ja na to nie wpadłam
groszek - 2012-05-23, 23:36

Przeczytałam to co napisałyście, to wszystko pięknie, ale mam wrażenie, że pozbawianie dziecka niewielu przyjemności, które czerpie z życia( oglądanie bajek ) w imię nadziei na poprawę mówienia...dla mnie nie do przyjęcia!
Alicja - 2012-05-23, 23:48

Otóż to! :spoko:
ja mojemu dziecku staram się nic nie zakazywać , za to ograniczam tylko ilosc spożywanych czipsów i napojów słodzonych ;-)

I tak wszystkie D niezależnie od stopnia upośl. spotkają się w marketach, wykładając towar, albo w WTZtach ;-)

anuszkaa - 2012-05-24, 08:32

Groszku, Alu, ale to chyba chodzi o odstawienie TV i muzyki tylko na czas terapii.
Nie wiem, na czym terapia polega, ale pewnie proponuje się dziecku w zamian inne przyjemności.

Iga - 2012-05-24, 08:48

Odstawienie TV jest jak najbardziej na miejscu ;-) Ja od kiedy wyniosłam dekoder na piętro, Majka prawie wcale nie ogląda telewizji.
Anielka - 2012-05-24, 10:24

Miesiąc temu na zajęciach z oligofrenologopedii prowadząca p. mgr przedstawiła nam metodę prof. Cieszyńskiej, którą sama bardzo często stosuje.



Może Wam się przyda:
Oto charakterystyka podziału pracy obu półkul wg prof. Cieszyńskiej:

"Lewa półkula:
- pracuje w sposób analityczny i relacyjny, np. porównuje litery i "zauważa" obecność lub nie znaków diakrytycznych, charakterystycznych elementów(kresek, "ogonków"itp.), układa informacje w sposób sekwencyjny, element po elemencie.
- jest odpowiedzialna za odbiór czasu (związany jest z nią tzw. "zegar wewnętrzny")
- identyfikując bodźce, kieruje się związkami logicznymi,
-kieruje pamięcią dotyczącą ogólnej wiedzy o świecie.

Prawa półkula:
- pracuje w sposób globalny, całościowy, porównuje całościowe "obrazy bodźców"
-przetwarza bodźce nowe
-rozpoznając, kieruje się podobieństwem fizycznym "całego" bodźca, a nie jego elementów (stąd wyrazy lala i lata może uznać za identyczne)
-jest odpowiedzialna za analizę bodźców przestrzennych, w tym także za rozpoznawanie twarzy,
-przetwarza i przechowuje informacje matematyczne i muzyczne,
-rozpoznaje figury geometryczne,
- rozpoznaje podstawowe cechy bodźca - kontur, barwa i jasność,
-przetwarza informacje związane z emocjami - w związku z tym odczytuje znaczenie mimiki, kieruje reakcjami mimicznymi wyrażającymi emocje, rozpoznaje gesty związane z emocjami, pozwala rozumieć emocjonalnie zachowania społeczne (np. nagłe ściszenie lub podniesienie głosu).

Ten podział wyjaśnia, dlaczego materiał werbalny sprawniej przepracowuje lewa półkula (...)


Lewa półkula:
- odbiera, rozpoznaje i różnicuje dźwięki mowy (okolica skroniowo-ciemieniowa)
-przepracowuje materiał związany z cichym czytaniem (okolica wzrokowa)
- rozpoznaje rymy (okolica skroniowa)
-dokonuje złożonych operacji werbalnych (kora czołowa)

Prawa półkula:
-rozpoznaje rzeczowniki w mianowniku,
-identyfikuje i różnicuje samogłoski,
- kontroluje, uwarunkowany kulturowo, kierunek czytania,
-kontroluje i pozwala rozumieć prozodię mowy (intonację, akcent, rytm),
pozwala rozumieć kontekst wypowiedzi oraz metafory"

Dlatego należy stymulować przede wszystkim lewą półkulę, chcąc rozwijać mowę.

Źródełko: " Jagoda Cieszyńska, Marta Korendo:Wczesna interwencja terapeutyczna. Stymulacja rozwoju dziecka od noworodka do 6. roku życia (szczerze polecam tę książkę)

Lusi - 2012-05-24, 13:45

Na życzenie został utworzony nowy temat :arrow: Stymulacja lewej półkuli mózgu
Posty w tym temacie zostały przeniesione :-)

ania_as - 2012-05-24, 14:19

Boszko, co to jest PSC?
Mewa - 2012-05-24, 14:27

Maciejko, dziękuję. Czyli nie będziecie chodzić regularnie na tę terapię?
ania_as - 2012-05-24, 14:37

Maciejka napisał/a:
A przedtem naświetlanie lampą bioptron.


Z tym naświetlaniem to na poważnie?

Iga - 2012-05-24, 14:40

PCS - to są symbole do komunikacji alternatywnej.

Z lampą Bioptron i naświetlaniem to żart ;-)

Maciejka - 2012-05-24, 14:51

Jest tak jak mówi Iga, żartowałam. :cool2:

Chociaż, podaję jako ciekawostkę, w książce "Fizykoterapia w domu" piszą o naświetlaniu głowy niemowląt tą lampą, w przypadku dziecięcego porażenia mózgowego, po stronie przeciwnej niż występują niedowłady. Należy to jednak uważać jedynie za terapię wspomagającą. Być może ma więc ta lampa jakiś wpływ na mózg ale raczej nie naprawi wszystkiego w 100%

nefre - 2012-05-24, 15:08

anuszkaa napisał/a:
Maciejko, okazało się, na Johansenie, ze Ala ma skrzyżowaną lateralizację. Lewe ucho dominuje, prawa ręka i oko. Efekt - zaburzony słuch fonematyczny.
Może Ala ma przestymulowaną prawą półkulę?


Tomatis i Johansen nie są zalecane dla dzieci, które powinny stymulować lewą półkulę mózgu, a te dwie stymulują prawą.

anuszkaa - 2012-05-24, 15:17

Nefre, właśnie nie wiem, co sądzić o ty. Bo widzisz, nasza terapeutka stwierdziła, ze audiogram, który zrobiła Ali wysyła do Warszawy i będzie miała nagraną spesjalnie dla niej płytę, która będzie stymulowała ucho prawe, co z kolei będzie stymulowało lewą półkulę.
nefre - 2012-05-24, 15:32

Aha, ciekawe.
Anuszka, a może warto byłoby to skonsultować z prof.Cieszyńską?

Iga - 2012-05-24, 15:34

Ale jak Ali dominuje ucho lewe, to nie może mieć wzmocnienia na prawe. Chyba, że coś przekręciłam. Zadzwoń sobie do Warszawy i się dopytaj. Dla tego dzieciom, które nie współpracują robią neutralną płytę, aby nie pogorszyć sytuacji.

Johansen i Tomatis działają na prawą półkulę, ale wydaje mi się, że to nie działanie na półkulę ma wywołać, czy wspomóc mowę. To jest trening słuchowy, pozwala lepiej słyszeć dźwięki, odróżniać dźwięki i jakby pomaga słyszeć dźwięki z tych wysokich i niskich częstotliwości (nasze piękne dź, ć, ś), na każdej płycie jest nagrany inny zakres częstotliwości. I to słuchalność czy słyszalność się trenuje, a nie pobudza mózg do wywołania mowy. Lepiej słyszymy, lepiej mówimy. Nie tak?

EDIT: Treningi słuchowe robią muzycy, aby lepiej słyszeć. Nie wiem dla czego nie można tego przełożyć na osoby, które mają zaburzony słuch fonemowy, albo kłopot z rozróżnianiem dźwięków. Nie czarujmy się, mowy Johansen nie wywoła, ale na pewno poprawi rozumienie dźwięków.

anuszkaa - 2012-05-24, 17:14

Iga:
Cytat:
Johansen i Tomatis działają na prawą półkulę, ale wydaje mi się, że to nie działanie na półkulę ma wywołać, czy wspomóc mowę. To jest trening słuchowy, pozwala lepiej słyszeć dźwięki, odróżniać dźwięki i jakby pomaga słyszeć dźwięki z tych wysokich i niskich częstotliwości (nasze piękne dź, ć, ś), na każdej płycie jest nagrany inny zakres częstotliwości. I to słuchalność czy słyszalność się trenuje, a nie pobudza mózg do wywołania mowy. Lepiej słyszymy, lepiej mówimy. Nie tak?


Tak, oczywiście, że tak, Igo.
Ala mówi. Dlatego byłam spokojna, co do celowości terapii. Komunikuje się zupełnie poprawnie. Ale ma różne wady wymowy. Np. ubezdźwięcznia i jąka się. Dlatego wybrałam Johansena.
Tylko, ze Maciejka z Boszką dzisiaj rozmawiały o "przetrenowaniu prawej półkuli" i zdałam sobie sprawę, ze to może dotyczyć i mojego dziecka.
Że tu tak naprawdę jest pies pogrzebany.
I teraz zgłupiałam. :-(

Jakie są więc fakty?
Faktem jest, że Ala ma zaburzoną lateralizację.
Ale znalazłam opinię, że właśnie trening słuchowy normalizuje to zaburzenie. I dokładnie tak mówi nasza pani terapeutka.


Cytat:
Lateralizacja słuchowa – czy prawe ucho słucha inaczej niż lewe?

Okazuje się, że ważną rolę w procesie słuchania odgrywa tzw. lateralizacja słuchowa. Każdy z nas preferuje posługiwanie się jedną z rąk (najczęściej prawą). Taka preferencja istnieje również dla nogi, oka a także ucha, choć w tym ostatnim przypadku jest to proces najczęściej nieuświadamiany przez nas. Okazuje się jednak, że prawe ucho słucha w nieco inny sposób niż ucho lewe. Wynika to z faktu, że prawa i lewa półkula naszego mózgu zawiadują innymi umiejętnościami. Lewa półkula nazywana jest „racjonalną”. W niej u zdecydowanej większości osób znajdują się ośrodki mowy, tak więc rozmawiając z kimś i odpowiadając na jego pytania uaktywniamy naszą lewą półkulę.
Prawa półkula jest zwana „emocjonalną” i „niewerbalną”. Odpowiada za ujmowanie pojęć całościowo, wyobraźnię przestrzenną, percepcję muzyki oraz, co bardzo ważne, za procesy emocjonalne. Obie półkule są ze sobą połączone i współpracują ze sobą tworząc pewien obraz rzeczywistości i pozwalając nam reagować we właściwy sposób.
Według Tomatisa prawidłową, fizjologiczną lateralizacją jest lateralizacja prawouszna. O ile osoby prawouszne odbierają przede wszystkim treść wypowiedzi (co jest korzystne podczas komunikowania się), to osoba lewouszna w pierwszej chwili zupełnie nieświadomie zwraca uwagę na zabarwienie emocjonalne wypowiedzi. Tomatis uważał, że ten „emocjonalny filtr” może wpływać niekorzystnie na jakość komunikacji. Powszechnie znane jest zjawisko wpływu (najczęściej negatywnego) emocji na nasilenie zaburzeń głosu i mowy (np. nasilenie jąkania lub zaburzenia głosu w stresującej sytuacji). Tomatis uważał, że lewouszność może predysponować do wystąpienia rożnego rodzaju zaburzeń głosu i mowy.

Co to jest Metoda Tomatisa (stymulacja audio-psycho-lingwistyczna) i na czym polega terapia tą metodą?

Profesor Tomatis opracował metodę usprawniania czynnego słuchania. Oznacza to, że u osób, u których stwierdza się zaburzenia uwagi słuchowej i lateralizacji słuchowej, istnieje możliwość ich poprawienia. Terapia ta polega na słuchaniu odpowiednio przygotowanego materiału dźwiękowego przez specjalne słuchawki, gdzie dźwięki podawane są drogą powietrzną oraz kostną.


Żródło---->klik

Za tydzień będziemy w PPP. Są tam mądre terapeutki. Niech radzą :tak:

Maciejka - 2012-05-24, 19:04

Może to jest tak, że każdy zachwala swoją metodę. A pewnie jest też tak, że każdy przypadek jest inny, co innego na niego działa. Mój syn powtarza słowa, ale to jeszcze za mało, żeby się dogadać. Ma postępy w mowie, ale chcemy więcej. Ala mówi, ale ma wady wymowy. Inne dzieci, inne problemy, inni terapeuci i inne zalecenia.
kruffka - 2012-05-31, 21:23

Nie pasuje mi to do nowoczesnych metod nauki języka i do faktu, że autentycznie dzieci lepiej uczą się języka obcego, gdy jest stymulacja prawej półkuli. Proces nauczania języka obcego powinien postępować od prawej półkuli.
klooocuszek - 2012-06-04, 23:28

A co warto kupić na początek "Słucham i uczę się mówić" czy "Kocham Czytać" z.1, 2, itd. :?:
mama kubusia - 2012-06-05, 18:04

"Słucham i uczę się mówić"
klooocuszek - 2012-06-05, 19:12

Dzięki Aniu! :-)
mama kubusia - 2012-06-05, 19:16

Polecam bo Kuba trochę się rozkręcił po tych książeczkach :-)
klooocuszek - 2012-06-05, 22:19

mama kubusia napisał/a:
Polecam bo Kuba trochę się rozkręcił po tych książeczkach :-)

Aniu, co znaczy rozkręcił? ;-)

Rozumiem, że przy tym dziecko ma słuchać a na książeczkę patrzeć tak? I miejmy nadzieję, że z czasem zacznie powtarzać :-D

mama kubusia - 2012-06-05, 23:08

Tak, koniecznie na słuchawkach.
Rozkręcił oznacza, że z dwóch pierwszych książeczek powtarza prawie wszystko, na trzeciej stoimi od paru miesięci i ni huhu :nie:
Mamy też dużo ćwiczeń na lewą pół kulę, ale to nie ten wątek. Jak znajdę czas to wkleję jakie mamy materiały.

klooocuszek - 2012-06-06, 23:22

mama kubusia napisał/a:

Mamy też dużo ćwiczeń na lewą pół kulę, ale to nie ten wątek. Jak znajdę czas to wkleję jakie mamy materiały.


Aniu widziałam w Księgarni edukacyjnej ćwiczenia na lewą półkulę, czy tam się zaopatrywałaś?
A "Słucham i uczę się mówić" zamawiałaś przez internet?

aniak - 2012-06-10, 18:41

Maciejka napisał/a:
My mamy ćwiczyć to układanie. Zamówiłam relacje, szeregi i sekwencje oraz układanki lewopółkulowe Cieszyńskiej.
Tylko ja z systematycznością mam problem.

Maciejka, zakupiłaś ?
Ja mam taką mozaikę. Powiedz, czy mogę to wykorzystać do pracy z Piotrkiem czy powinnam kupić te układanki lewopółkulowe ?

Maciejka - 2012-06-11, 13:21

Aniu,
mam wrażenie, że te układanki Cieszyńskiej są łatwiejsze. Są trzy kolory kwadratowych klocków z tworzywa, jest książeczka z wzorami do układania od najłatwiejszych do trudniejszych.
Piotruś chętnie układa?
Jaś na początek bunt i rzucanie, a ostatnio patrzył i nierzucał ale był bierny, więc cierpliwości możecie mi życzyć.

aniak - 2012-06-11, 13:23

Wczoraj zaczęliśmy trochę układać i nawet całkiem był zainteresowany.
A mogłabyś zeskanować te wzorki i mi przesłać ?
Będę wdzięczna.

Maciejka - 2012-06-11, 20:28


To te trudniejsze:

W sumie na np. numiconie możnaby ćwiczyć podobnie.

klooocuszek - 2012-06-11, 22:28

Beata, a od jakiego wieku te układanki Cieszyńskiej?
Mewa - 2012-06-11, 23:18

Honia, nie wiem, od jakiego wieku są te układanki, ale my z Marcelkiem podobne ćwiczenia robimy na zwykłych kolorowych drewnianych klockach. Polecenie brzmi: zrób tak samo. I układam czerwony klocek na zielonym albo buduję prosty most albo garaż.
mamagugu - 2012-06-12, 11:39

My też ćwiczymy układy na drewnianych klockach od roku i Viola za grzyba nie rozumie. :nie:
Mewa - 2012-06-12, 13:48

Jak to? Nie wierzę. Ona za bystra na to jest. Może zacznij od najprostszych. Nam pedagog kazała tak: bierzesz dwie kartki papieru A4 (żeby było ograniczenie pola i żeby dziecko wiedziało, co i gdzie ma robić), na każdej stawiasz dwa klocki, np. czerwony i żółty, w takim samym układzie, stawiasz na swojej kartece żółty na czerwonym i każesz dziecku zrobić to samo. Musisz tak ustawić kartki i klocki, żeby Viola dobrze widziała. Potem podnosisz poprzeczkę: trzy kolcki, potem most albo garaż (trzy długie klocki ułożone w literę U). Marceli oczywiście najbardziej lubi garaż, ale nie tyle budować, co potem do niego wjeżdżać :lol: Powodzenia :*

Edit: zbaczamy z tematu, bo to tylko ogólne ćwiczenia pedagogiczne, a nie sama metoda Cieszyńskiej, no może taki wstęp do metody.

ciborka - 2012-06-12, 13:52

bardzo fajnie opisałaś Aniu :spoko: dzisiaj wdrożę u siebie taki wstęp :-)
Maciejka - 2012-06-12, 13:56

Z tym ograniczonym polem fajny pomysł :spoko:
Żeby przy okazji ćwiczyć mowę przy układaniu mówić "taki tu i taki tu", "to jest takie samo", itp.

Mewa - 2012-06-12, 14:15

Ograniczenie pola zawsze Marcelkowi bardzo przy nowych zadaniach pomaga. Wydaje mi się, że rzeczywiście nasze dzieci nie wiedzą, co mają robić, jak im się postawi dwa komplety na stole bez ograniczenia pola. Tak samo Marcelka uczyłam kategoryzowania klocków wg. kolorów. Oczywiście, jak już zadanie się trochę wyćwiczy, to należy z ograniczenia pola rezygnować, żeby się dzieciak nie przyzwyczaił za bardzo, żeby mu trochę utrudnić zadanie.

Kasi np. brak takiego ograniczenia pola nie przeszkadza.

Maciejka napisał/a:
Z tym ograniczonym polem fajny pomysł :spoko:
Żeby przy okazji ćwiczyć mowę przy układaniu mówić "taki tu i taki tu", "to jest takie samo", itp.


Beata, przepraszam, że tak prosto z mostu, ale nie wiem, czy takie gadanie nie przeszkadza dziecku się skupić (to z metody Montessori) . Przy tych zadaniach chyba wystarczy, że pokażesz, co ma robić. Trudno dzieciakowi jednocześnie Cię słuchać, próbować zrozumieć, o co Ci chodzi i jeszcze kombinować, jak ma ułożyć klocki.

Gdybym chciała się upewnić, że Marceli rozumie, że żółte klocki są takie same, to bym najpierw zrobiła zadanie na kategoryzację: na jedną kartkę kładziemy żółte klocki, a na drugą czerwone, itp. Albo spośród różnych klocków: znajdź taki sam.

Maciejka - 2012-06-12, 14:36

Mewa, wierz mi, że mnie słucha, powtarza po mnie i kombinuje jak to wszystko rozrzucić ;-)
Nie jestem tylko pewna, czy rozumie zasady układania, choć spośród różnych klocków przeważnie wybierze taki sam.

Mewa - 2012-06-12, 15:02

Maciejka napisał/a:
Mewa, wierz mi, że mnie słucha, powtarza po mnie i kombinuje jak to wszystko rozrzucić ;-)
Nie jestem tylko pewna, czy rozumie zasady układania, choć spośród różnych klocków przeważnie wybierze taki sam.


Wcale nie myślę, że on Cię nie słucha albo że nie rozumie. Chodzi o to, żeby skupił się przy tym zadaniu na układaniu klocków, a dodatkowe instrukcje słowne mogą go rozpraszać. Więc jak już Cię posłucha i powtórzy, to stwierdza, że się dosyć napracował, więc sobie chociaż te klocki w nagrodę rozrzuci ;-)

klooocuszek - 2012-06-12, 18:42

A może być na klockach duplo? Oczywiście tej samej wielkości :tak:
Iwona K - 2012-06-12, 20:30

Na turnusie w Radzyniu, pani Mira wręcz polecała pierwsze układanki z konkretów typu kasztany, kamyki, owoce, szyszki itd.
A zaczynać powinno się od szeregów: szyszka-kamień, szyszka- kamień itd.
Potem: szyszka, szyszka- kamień; szyszka, szyszka-kamień itd. I dalsze wariacje można wymyślać samemu.

mamagugu - 2012-06-12, 22:45

Dzięki, dziewczyny. Ja robiłam Violce bez wzoru na kartce, może w tym pies pogrzebany. Spróbuję jutro.
aniak - 2012-06-12, 22:49

Agata, nie musi być na kartce. Ty ułóż jakiś wzór z klocków i Viola niech ułoży taki sam.
Byleby miała "co" naśladować.

mamagugu - 2012-06-12, 23:08

No właśnie tak robię i nie kuma. Nawej jak patrzy uważnie jak ja układam. ;/
Malina87 - 2012-06-12, 23:12

A jak jej na początek będziesz podpowiadać : teraz czerwony, niebieski...to może zrozumie o co chodzi??
mamagugu - 2012-06-12, 23:13

Z podpowiedzią zrobi ale w tym ćwiczeniu chyba chodzi o naśladownictwo i żeby sama kombinowała. Ja jej głośno mówię co ja robię i potem czekam że ona wzór powtórzy, jeszcze się nie doczekałam. Układa wariacje na temat. Bardzo twórcze to moje dziecko, nic pod linijkę nie zrobi. :nie: Ale łamiemy, łamiemy. ;-)
aniak - 2012-06-12, 23:15

Ja zawsze mówię do Piotrka, np. poszukaj takiego samego, podaj mi go, teraz połóż.....
Moim zdaniem na początku powinny być wskazówki-podpowiedzi.

mamagugu - 2012-06-12, 23:16

No ale to się wtedy nie mija z celem?
Viola robiła pierwszy raz te wzory z klocków rok temu podczas testu z panią psycholog. I nie zrobiła wtedy żadnego, to było jedyna kategoria zadań, której nie wykonała. I ja z nią to od roku próbuję robić i d***a.

aniak - 2012-06-12, 23:19

Tylko, ze dziecko musi załapać na czym rzecz polega i dopiero wtedy, kiedy jesteśmy pewni, że wie o co chodzi - rzucamy na głęboką wodę. Bo to jest tak jak z jedzeniem. Nie tylko liczymy na jego bystre obserwacje otoczenia ;-) , ale podpowiadamy - tak trzymaj łyżkę, nachyl sie nad talerzem....
Tak mi się wydaje.

Malina87 - 2012-06-12, 23:23

Agata Viola to bardzo mądra dziewczynka i ja myślę że jak jej tak kilka razy pokarzesz i powiesz jak robisz ( a nawet poprowadzisz jej rękę mówiąc i pokazując jak ty to zrobiłaś..kolejność kolorów) to ona w końcu zrozumie o co chodzi. Jak już nie rozumie :roll: tylko jej się nie chce tego robić ;-)
mamagugu - 2012-06-12, 23:27

Przeceniacie ją. ;-) Wygląda jakby chciała współpracować, ona lubi się uczyć, ale to jej nie wychodzi. Spróbuję z kartką, podpowiadać nie będę. :okular:
Iwona K - 2012-06-12, 23:27

Agata, a może Viola z powodu zeza ma problemy z odwzorowaniem klocków?
Przy nie skorygowanym zezie każde oko patrzy osobno, koordynacja ręka-oko jest też zaburzona. To co piszesz o Violi nie wskazuje, aby miała problem z intelektualnym ogarnięciem takich zadań.

mamagugu - 2012-06-12, 23:32

O tym nie pomyślałam.
Ale koraliki nawleka, puzzle układa. Motoryka mała nadal wiele do życzenia pozostawia: nożyczki leżą, pisanie porażka, kolorowanie baaaardzo kiepskie.

Iwona K - 2012-06-12, 23:42

Agata, ale przy nawlekaniu korali a nawet układaniu puzzli można sobie spokojnie poradzić patrząc nawet jednym okiem, natomiast układanie wg. podanego wzoru jest już dużo trudniejsze.
Mewa - 2012-06-12, 23:59

mamagugu napisał/a:
Dzięki, dziewczyny. Ja robiłam Violce bez wzoru na kartce, może w tym pies pogrzebany. Spróbuję jutro.


Nie miałam na myśli wzorów budowli narysowanych na kartce. Kartki mają być białe, puste. Chodzi o to, żeby dziecko wiedziało, gdzie ma zacząć układanie.

mamagugu - 2012-06-13, 14:27

A widzisz, ja zrozumiałam że ma być biała kartka i na tym taki plan, jak wzór do układania puzzli. Że np 3 klocki obok siebie, to na planie to samo i też zaznaczone kolory. Już 3 takie wzory dziś zrobiłam. :lol: :nglupek: To teraz nie kumam idei tej białej kartki.
Edit: wróciłam do twojego pierwszego posta. I teraz tak sobie myślę, że ani jedna metoda ani druga nie jest dobra. Moja jest kiepska bo Viola będzie naśladować wzró na kartce a nie to co ja ułożyłam, no i w sumie w poziomie to ona sobie jeszcze radzi, a jak układam w pionie to już ma problem. I na to moja ściąga jej nie pomoże.
Zrobię eksperyment z obiema metodami i dam znać. :-D

mafra - 2012-06-13, 16:20

Agata, a ja zrozumiałam, że te kartki są po to, żeby było ograniczone pole do układania - ja na kartce białej pustej układam klocki, a dziecię moje (Twoje, nasze) układa klocki na swojej. Dobrze zrozumiałam? :nzastanawianie:

Czy taka zabawka :arrow: Dzień i noc też się nadaje do ćwiczeń lewej półkuli? Antek pokazuje na obrazku jasnoniebieski klocek, mówi "ki", znajduje go wśród innych i nakłada na patyk. Tyle sukcesów lewopółkulowych ;-)

Mewa - 2012-06-13, 22:35

mafra napisał/a:
Agata, a ja zrozumiałam, że te kartki są po to, żeby było ograniczone pole do układania - ja na kartce białej pustej układam klocki, a dziecię moje (Twoje, nasze) układa klocki na swojej. Dobrze zrozumiałam? :nzastanawianie:


Tak :tak: Ta kartka podobno ułatwia dziecku orientację w przestrzeni i dziecko lepiej rozumie, gdzie ma zacząć budować. Też nie pojmuję dlaczego to jest takie trudne po prostu zacząć budować, ale może ta kartka spełnia funkcję pierwszego klocka w wieży? W każdym razie Marcelkowi to ograniczenie pola pomaga, a sama koncepcja jest chyba w pedagogice specjalnej dobrze znana, bo nie jedna terapeutka tak już z nim ćwiczyła.

Anielka - 2012-10-02, 11:41

Metoda krakowska Pani. prof. Jagody Cieszyńskiej i dr Marty Korendo, to nie tylko wyrwane z kontekstu jej elementy, ale składająca się z wielu elementów terapia.

Podstawowe elementy metody krakowskiej to:
1. Stymulacja słuchowa
2. Komunikacja ułatwiona
Gesty wizualizacyjne i gesty interakcyjne
Manualne Torowanie Głosek®
3. Metoda komunikacyjna
4. Programowanie języka
5. Dziennik wydarzeń
6. Symultaniczno-Sekwencyjna Nauka Czytania®
7. Terapia funkcji wzrokowych
8. Stymulacja funkcji motorycznych
9. Wybór dominującej ręki
10. Stymulacja lewej półkuli mózgu
11. Kształtowanie zachowań społecznych
12. Stymulacja poznania wielozmysłowego - bodźce smakowe, zapachowe i dotykowe
13. Stymulacja pamięci
Pamięć symultaniczna
Pamięć sekwencyjna
14. Ćwiczenia kategoryzacji
15. Kształtowanie myślenia przyczynowo-skutkowego
16. Logoterapia (rozmowy z rodzicami, wyjaśnienie zasad terapii, przekazanie programu i
umożliwienie Rodzicom oglądania prowadzonych zajęć z dzieckiem)

Warto znaleźć w swoim mieście lub okolicach logopedów, którzy są uczniami Pani profesor i rzetelnie prowadzą taką terapię. Wielu logopedów mówi,że pracuje metodą krakowską, ale tylko Ci wskazani przez Panią profesor są do niej przygotowani.
W Bydgoszczy mam jedną logopedkę, z którą zamierzam nawiązać kontakt.
Można w domu oczywiście ćwiczyć z dzieckiem według książeczek prof. Cieszyńskiej. Ja osobiście po konferencji w Bielsku-Białej zamówiłam "Słucham i uczę się. Wyrażenia dźwiękonaśladowcze" i "Słucham i uczę się. Samogłoski i wykrzyknienia" - czyli zaczynam od pierwszego elementu szkoły krakowskiej. Do tych książeczek dodane są płyty CD, których Franek podczas ćwiczeń powinien słuchać w słuchawkach. :shock: Zobaczymy :roll: Ćwiczenia powinny odbywać się dwa razy dziennie po 10 minut - CODZIENNIE.
Jestem pod ogromnym wrażeniem Pani prof. Cieszyńskiej i dr Korendo i ich filozofii, jaką jest Szkoła Krakowska.
Myślę o kolejnych szkoleniach z tej metody :-)

boszka59 - 2012-10-02, 19:59

Ja również myślę o doskonaleniu się w tej metodzie. Rozmawiałam z panią MK i jest możliwe że wiosną zorganizujemy dwudniowe warsztaty z tej metody. Jak będzie wiadomo co, gdzie i za ile to napiszę. :tak:
emilka - 2012-11-09, 19:34

A mam takie pytanko od kiedy zaczęłyście ćwiczyć ze swoimi dziećmi metodą Krakowską ?
Mam panią logopedę 15km.od nas, więc blisko.Prowadzi dzieci tą metodą i tylko prywatnie. Ale chodzi mi o to czy któraś z was zaczęła pracę tą metodą z tak małym dzieckiem jak Milusia(6mieś.).

Obecnie u logopedy mamy masaże buzi i resztę czasu pani mach zabawką przed twarzą. Mamy plansze do stymulacji w domu, masujemy rączki, nóżki, brzuszek (zabawy paluszkowe) i masujemy też taką zębatą piłeczką rączki i nóżki. Mamy do niej śpiewać, mówić i powtarzać to co ona mówi. No i tyle.

A o tą metodę pytam bo rehabilitantka nam tą metodę polecała. Jak jej opowiedziałam co robimy u logopedy i jakie mamy zalecenia w domu to pochwaliła.

55magdalena - 2012-11-10, 17:00

My ćwiczymy metodą krakowską p. Cieszyńskiej od 13 miesiąca. Osobiście wydaje mi się że 6 miesięcy, to jeszcze trochę za wcześnie. Jednak warto zapytać terapeuty, im wcześniej tym lepiej. Do tej metody dobrze jest żeby dziecko już siedziało - albo w foteliku, albo na kolanach mamy. Wiem od naszej terapeutki, że dzieci mających około 6 miesięcy nie prowadzi jeszcze tą metodą, tylko właśnie uczy ich prawidłowego jedzenia, wykonuje masaże. A metodę polecam, po 9 miesiącach systematycznej pracy (raz w tygodniu) muszę przyznać, że rezultaty są widoczne.
Mewa - 2012-11-10, 21:41

55magdalena napisał/a:
A metodę polecam, po 9 miesiącach systematycznej pracy (raz w tygodniu) muszę przyznać, że rezultaty są widoczne.


Jakie rezultaty? My ćwiczymy od dwóch miesięcy, kilka razy w tygodniu, ale mówić Marceli jeszcze więcej ani lepiej nie zaczął. Nauczył się samogłosek.

55magdalena - 2012-11-11, 14:20

Moja Edyta też jeszcze niewiele mówi, ma dopiero 22 miesiące. Ale właśnie rozpoznaje i powtarza samogłoski, często używa ich w życiu codziennym, czy podczas oglądania obrazków w książeczkach. Coraz częściej pojawiają się nowe sylaby - mama, mam, da, det, baba, bu, nie, ne, nam, pa, to, te, tata, au. Rozpoznaje też kilka ulubionych zwierząt, które stosowane są w terapi i przyporządkowuje im odgłosy, niektóre powtarza. Segreguje klocki według koloru. Rozpoczynając zajęcia nie potrafiła się zbyt długo skupić i często rozrzucała pomoce, teraz współpracuje już znacznie lepiej. Lubi gdy się z nią pracuje, czyta i ogląda książeczki. Wiem, że nie są to tylko skutki pracy tą metodą, ale po prostu tego, że robi się trochę starsza.
Mewa - 2012-11-11, 22:02

Dzięki :tak: .
Maciejka - 2012-11-11, 22:09

Mewa, sam ćwiczycie, czy z terapeutą?
Mewa - 2012-11-11, 22:14

Raz w tygodniu u terapeutki, a poza tym sami. W układaniu obrazków i w rysowaniu jest poprawa, a w mówieniu raczej nie. Samogłoski rozpoznaje, a jak mu się zachce to nawet przeczyta albo powtórzy. Zafiksował się na pierwszej książce z samogłoskami i o innych nie chce słyszeć.
zula - 2012-11-14, 11:42

Krótki wywiad PANI CIESZYŃSKIEJ
Ostatnio nauczycielka ze szkoły Kamila była na konferencji i najnowszym hitem który wymyśliła pani Cieszyńska jest to .....gdy dziecku upadnie z lewej strony np.długopis to nie ma go podnosić lewa ręką ...ma wstać z krzesła ,obejść je i podnieść prawą ręką.

sovina - 2012-12-21, 01:57

Ta metoda działa :) sama się przekonałam... opiekowałam się od 2 mies. życia słodkim bobasem który w wieku dwóch lat mówiła bardzo mało i niestety zamiast do przodu to zaczął się cofać z mową... zdiagnozowano autyzm.... chłopczyk ma zajęcia od roku ...i w tym momencie buzia się mu nie zamyka :) początki były trudne i małe efekty... ale po pół roku ruszył błyskawicznie...teraz nawet czyta :) wiec polecam :)
Mewa - 2013-01-06, 00:47

Pomocy!!! Czy Wasze dzieci rzeczywiście skorzystały z nauki metodą krakowską?

Marceli mało mówi, a już w ogóle niczego, co jest związane z mową nie powtarza. Samogłoski czyta, ale jak leci płyta, a on ma powtórzyć, to raczej się miga.

Do obecnej logopedki chodzimy od września. Pracujemy dodatkowo w domu wg. jej zaleceń. I na razie żadnych efektów nie widzę ;/ . Samogłoski czytał już przed rozpoczęciem tej konkretnej terapii. Do gabinetu prawie siłą go wpycham. Buntuje się maksymalnie. Chyba jeszcze nigdy u żadnego terapeuty nie było takich cyrków. Czasami z wielką łaską jakieś zadanie wykona, ale na pewno niczego nie powie. Jak kiedyś zobaczył na obrazku misia i zaczął mówić "piś," to zapytałam, czy poprawiać to "p" na "m," ale pani powiedziała, że na razie nie. Nawet mu nie dała poznać, że rozumie, co on mówi. Bo przecież zadanie polegało na układaniu misia, a nie na powtarzaniu. Innego wytłumaczenia tak dziwnej strategii nie mam.

Przyniosłam na dzisiaj zdjęcia członków rodziny i etykietki z podpisami. Zdjęć używamy w domu od dawna. Marceli pięknie wszystkich nazywa. Zresztą akurat też tak nas woła, czy się z nami wita. Tzn. widzi mojego ojca i woła "dziadzia." I co robi pani logopedka, u której na zajęciach z logopedii przecież moje dziecko się dotychczas nie odzywało? Każe mu dopasowywać zdjęcia do podpisów. Nawet go nie poprosiła, żeby powiedział, kto jest na tych zdjęciach (ja sytuacji nie widziałam, tylko słyszałam zza drzwi. Pani tłumaczyła, że Marceli ledwo te zdjęcia zobaczył, to je rozrzucił. No nie wiem, jak ze mną ćwiczy, to nie rozrzuca, bo ja pokazuję mu po jednym i trzymam je w ręce.)

Poszłam po zajęciach i pytam oględnie dlaczego skoro ma już idealny materiał na wydobycie mowy od dziecka, które się do niej nie odzywa, to ona "marnuje" go na ćwiczenie czytania, które nie jest na tych zajęciach celem samym w sobie, tylko pomocą w nauce mowy. Usłyszałam w odpowiedzi, że nie rozumiem metody, że właśnie czytanie jest sposobem na wydobycie mowy. Plus tę historię o rozrzucaniu (w którą wierzę).

Ja naprawdę czegoś nie rozumiem. Myślałam, że logopeda uczy mówić, a nie czytać. I jest dla mnie oczywiste, że mowa jest nadrzędna do języka pisanego. Większość ludzi na tym świecie umiała mówić, mało kto umiał czytać. Większość języków nawet nie ma systemów pisma. Jest mnóstwo Downów potrafiących mówić, a nie potrafiących czytać. Przyjmuję, że w zespole Downa, gdzie pamięć krótka jest bardzo słaba, podpowiedź wizualna (czytanie) może być pomocna. Ale chyba najważniejsze jest, żeby w końcu Marceli do tej logopedki przemówił. A ona udaje, że to nieistotne.

Tzn. mam wrażenie, że to jest kolejna logopedka, która ma jakąś metodę pracy i nie jest za bardzo zainteresowana tym, czy Marceli się wpisuje w jej schemat, czy nie. Mieliśmy już taką, która tylko masowała, taką która zalewała mową, i taką, która robiła na każdych zajęciach coś innego. Chyba nie po to wożę dzieciaka przez pół miasta, płacę słone pieniądze, żeby przez parę miesięcy słyszeć, że dzisiaj miał dzień buntu. Ręce mi opadają. To młoda dziewczyna, pedagog specjalny, która przychodzi do nas, jest w stanie więcej od niego wyciągnąć w kwestii mowy niż dyplomowana logopedka pracująca metodą z zastrzeżonym znakiem firmowym. Nasza dotychczasowa rehabilitantka też więcej od niego wyciągała.

Już nie wiem, czy ja naprawdę za dużo wymagam? Jak posyłam dzieciaka do logopedy, to liczę na to, że taki logopeda wyciągnie z niego więcej niż ja sama w domu. Że w czymś nam ta praca pomoże. A po czterech miesiącach terapii, z ćwiczeniami w domu, nie widzę żadnych efektów, poza takim, że może wie, co to odwzorowywanie szeregu.

Co Wasze dzieci wynoszą z terapii metodą Cieszyńskiej? Czy Wasi logopedzi też nie zważają na mowę, tylko uczą czytać? Czy są dzieciaki, które dzięki tej metodzie zaczęły mówić, się porozumiewać?

Iga - 2013-01-06, 10:53

Ja nie pracuję dokładnie metoda krakowska :-D ponieważ na metodę krakowską składa się wiele elementów o których pisała Anielka. Ale Majka uczy się czytać sylabowo i wykorzystujemy materiały z WIRa.

Nie uważam, że tutaj chodzi o dopasowanie wyrazów do obrazka. Moim zdaniem dziecko musi je wypowiedzieć na tyle na ile potrafi. Chyba, że nie potrafi mówić no to muru nie przeskoczysz. Poza tym na początku może używać własnego nazewnictwa na pewne wyrazy. Majka pisze BABA, czyta co napisała BABA, wie kto to jest BABA, ale na Bacie S mówi JACIA. I terapeuta powinien skakać z radości na każdy wypowiedziany wyraz. Poza tym w metodzie krakowskiej prowadzi się dziennik. W którym codziennie notuje się ważne rzeczy z każdego dnia w formie rysunku, zdjęcia. I dziecko ma opowiedzieć co robiło i co się działo w danym dniu na podstawie tej "notatki", oczywiście w taki sposób jaki potrafi. Więc nie zupełnie zgodzę się, że tu chodzi tylko o czytanie.

Cieszyńska uważa, że czytanie pomaga dzieciom z dużymi deficytami uporządkować mowę. Ale nie można zabronić mówić dzieciom, które mówić zaczynają bo mają tylko czytać. Mają czytać i mówić to co czytają!

Porozmawiaj sobie z panią logopedą. Bo to chyba nie ma sensu.

mama kubusia - 2013-01-06, 11:57

Mewa napisał/a:
Tzn. mam wrażenie, że to jest kolejna logopedka, która ma jakąś metodę pracy i nie jest za bardzo zainteresowana tym, czy Marceli się wpisuje w jej schemat, czy nie.


Aniu, rozmawiałayśmy o niej nie raz i moim zdaniem, jak Ci nie odpowiada ta logopedka to przestać do niej chodzić i szukaj dalej.

My chodzimy do niej od 1,5 roku i lepszej logopedki nie poznałam, a długo szukałam.
Niektórzy widzieli Kubę w te wakacji i widzieli jaki jest u niego postęp mowy. Chce powtarzać wszystko. Stara się jak może. Słowa, które wyniósł z zajęć używa na codzień. A jak jedziemy do logopedki to woła Izaaa i pokazuje, że czyta książęczkę. Na zajęcia nie wchodzi tylko wbiega, chichra się przez cały czas, a na koniec nie chce wyjść z sali. Ta logopedka cieszy się z byle dźwięku wydanego przez Kubę, więc nie rozumiem tego, że piszesz, że nie zwraca na Marcela uwagi.

Może Marcelemu ona się poprostu nie podoba. Może Marcel musi być prowadzony inną metodą. Może on jeszcze nie jest gotowy na gadanie. Zbiera na razie informacje w głowie i dopiero za jakiś czas ruszy. Ja bym nic złego o tej kobiecie i metodzie Cieszyńskiej nie napisała.

I jeszcze jedno. Ostatnio zapytałam ją o oglądanie bajek, o którym ostatnio z Tobą rozmawiałam. I rzeczywiście ta metoda zabrania oglądania bajek i tv. Kuba oglada średnio dwie godzinny dziennie. Wiem, że to dużo, ale czasami mam ochotę na chwilę spokoju.
Ciekawe jak by Kuba ruszył z mową, jakbym rzeczywiście zabroniła mu ogladania bajek. Ale raczej mu tego nie zrobie.

groszek - 2013-01-06, 20:57

Ja sobie nie wyobrażam, żeby naszym dzieciom zabronić oglądania bajek w ogóle!
Przecież wiadomo, że dzieci z zespołem Downa to wzrokowcy, jak więc można pozbawiać ich tego najsilniej rozwiniętego zmysłu?
Mój Maks też ostatnio dużo wokalizuje, bardzo się stara, ale niestety nie wychodzą z tego słowa :nie:

Pani Cieszyńska swoją metodę kieruje do dzieci w normie, a nasze sąjednak trochę specyficzne.
Ja przychylam się do tego co przeczytałam u Sobolewskiej, że rozwój mowy rozwija się spontanicznie - Muszę znaleźć na kogo się powoływała ...

Maciejka - 2013-01-24, 14:20

Czy przejmowalibyście się taką sytuacją:
w domu przerabiamy "Kocham czytać" i "Słucham i uczę się mówić", gdzie występują duże litery, a na zajęciach w przedszkolu i nie tylko pokazują Jaśkowi obrazki podpisane małymi literami. W różnych grach, dominach czasem też pojawiają się małe litery.

(Co prawda mam wrażenie, że Jasiek na same obrazki to jeszcze trochę popatrzy, ale na litery, sylaby, podpisy to nie zwraca dużej uwagi.)
Czy to może przeszkadzać, czy odwrotnie oswoi się z tym, że są i duże, i małe litery?

Anielka - 2013-01-24, 14:43

Według prof. Cieszyńskiej najlepiej jak litery pisane są czcionką "Arial". :tak:
Iga - 2013-01-24, 14:51

Maciejko, czy tobie chodzi o wielkość czcionki? Czy o DUŻE i małe litery?

np. PA pa

Maciejka - 2013-01-24, 15:06

Iga napisał/a:
Maciejko, czy tobie chodzi o wielkość czcionki? Czy o DUŻE i małe litery?

np. PA pa


Nie chodzi mi o wielkość czcionki ale o DUŻE i małe litery.
Tak jak piszesz Iga, raz podpisane jest "PA" (w materiałach Cieszyńskiej), a raz "pa".

Czy to może "namieszać" na etapie, gdy dziecko dopiero zaczyna się uczyć?

Megi - 2013-01-24, 20:05

Myślę,że może namieszać , albo co jeszcze gorsze zniechęcić do uczenia się dziecka.
Mamy podobny problem, a nawet trochę bardziej złożony. Oprócz małych i dużych liter mamy jeszcze literki pisane ( duże i małe) i przy czytaniu Jarek ma problem z odróżnianiem ich.
Lepiej wprowadzać po kolei: najpierw duże drukowane, potem małe drukowane , a gdy już je zapamięta wtedy pisane.

Maciejka - 2013-02-04, 13:35

Megi dzięki.
Pani prof. jest również Twojego zdania:
"Małe litery wprowadzamy gdy dziecko już czyta proste zdania pisane wielkimi literami. Nie można wprowadzać dwóch kodów (małe i wielkie litery) i utrudniać dziecku naukę, tym bardziej, że nauka czytania potrzebna jest dziecku z Zespołem Downa do ćwiczenia artykulacji, rozszerzania słownictwa i uczenia się gramatyki."
Czas dzieci

gosiulkat - 2013-02-07, 15:45

Gdzie najlepiej kupić książki Cieszyńskiej. Słyszłąm, że w empiku są drogie. Macie jakąś polecaną strone ? Chciałabym z Alą ćwiczyć w domu, a i Jasio na tych książkach skorzysta.
magura - 2013-02-07, 16:06

Materiały możesz choćby zamawiać :arrow: tutaj
gosiulkat - 2013-02-07, 17:25

Ale niema tam książek do pracy z dziećmi. :nie:
boszka59 - 2013-02-07, 17:59

Takie główne wydawnictawa to :arrow: WIR oraz :arrow: :arrow: Arson
Większość pomocy jest wydawana pod kierunkiem szkoły krakowskiej.

gosik2 - 2013-02-08, 13:52

A można tą metodą ćwiczyć samemu w domu, bez prowadzenia jakiegoś logopedy?
Iga - 2013-02-08, 14:05

Osobiście uważam, że tak. Tylko pasuje ułożyć sobie jakiś plan działania. Ja Majkę uczę sama, bez pomocy logopedy.
szałwia - 2013-02-08, 15:30

gosiulkat napisał/a:
Gdzie najlepiej kupić książki Cieszyńskiej. Słyszłąm, że w empiku są drogie. Macie jakąś polecaną strone ? .

Ja kilkakrotnie korzystałam z Eduksięgarni

gosiulkat - 2013-02-08, 16:36

szałwia napisał/a:
gosiulkat napisał/a:
Gdzie najlepiej kupić książki Cieszyńskiej. Słyszłąm, że w empiku są drogie. Macie jakąś polecaną strone ? .

Ja kilkakrotnie korzystałam z Eduksięgarni


Dzięki o takie coś właśnie mi chodziło :* w pakiecie wszystko razem.

ewelin27 - 2013-02-08, 17:59

Gosiu możesz ćwiczyć w domu samemu - my mamy takie zalecenie od naszego logopedy żeby kupić te książki i pracować z Kubą
gosiulkat - 2013-02-08, 19:32

No właśnie tak chce zrobić. Muszę się jeszcze zorientować w cenach i kupić korzystnie.
Joanna - 2013-02-09, 09:08

najtaniej kupisz na allegro, ja tak robiłam a i teraz sa dość tanio w porównaniu z księgarniami.
gosiulkat - 2013-02-09, 11:38

A mogłabym wziąć to na fakturę na fundację ?
Joanna - 2013-02-09, 11:55

Tak tylko sprzedawca musi ci wystawić, z tego co wiem to zwykły rachunek na fundację tez możesz wziąść.
gosiulkat - 2013-02-09, 11:59

Ok dzięki to muszę poszukać. Ostatnio logopedka się mnie zapytała jak długo ja już ćwiczę z Alą na książkach Cieszyńskiej, że Ala tak ładnie mówi i wszytsko powtarza, a ja do niej :wow: dopiero mam zamiar je kupić. Dzięki za rady.
Lusi - 2013-02-09, 20:06

Gosiulka, zerknij jeszcze w :arrow: edukacujnej tam mają dużo pomocy.
Ale masz zdolną córeczkę, gratulacje :brawo:

gosiulkat - 2013-02-09, 20:13

Na allegro znalazłam tanio : książeczki Cieszyńskeij
szałwia - 2013-02-12, 22:08

Igor miał pierwszy kontakt z tą metoda dopiero teraz, na Elfowym turnusie. Była zaskoczona jego zainteresowaniem i chęcią naśladownictwa ( samogłoski i wyrazy dźwiękonaśladowcze).
Zachęcona zamówiłam książeczki, czekam na dostawę i będziemy działać! :-)

Na turnusie, na zajęciach pedagogicznych, korzystał m.in. z drewnianych układanek, które na odwrocie miały napisane samogłoski. Po powrocie do domu, odwracał układanki, sprawdzając czy mają samogłoskę! ;-)
Musze je tam koniecznie domalować!

Przy wywoływaniu samogłosek wykorzystywane tam były też gesty. Niestety nie pamiętam dokładnie wszystkich - możecie mi pomóc? :prosze:

aniak - 2013-02-12, 22:47

Sylwia, a z kim mieliście zajęcia ? Z panią Kasia o ile pamiętam ?
Problem jest taki, że każda z pań miała swoje gesty. Niektóre podobne, niektóre nie. Majka Agnieszki była u pani Kasi, to może coś podpowie.

Jak nie, to ja mogę Ci pokazać nasze, ale dopiero za kilka dni (będę przygotowywała rysunki do przedszkola Piotrusia i wtedy prześlę Ci)

aga.d - 2013-02-12, 23:04

Ja również nie pamiętam wszystkich,trzeba było panią Kasię nagrać telefonem :lol: Mam nadzieje wkrótce na ponowne spotkanie,więc mam to na myśli. :tak: A teraz czekajmy na zalecenia :spoko:
Mewa - 2013-02-12, 23:54

Marcelek chodził do pani Kasi, ale Ci nie pomogę, bo wspólnie z nią trochę jej gesty zmodyfikowałam, bo niektóre Marceli już znał w innej wersji (Guguhopli).

Pani pedagog bardzo dzisiaj chwaliła Marcelka za postępy po turnusie, bo bardzo dużo do niej mówił, nazywał chętnie, itp. Ze mną też chętniej pracuje. Nawet dziadkowi wczoraj zademonstrował jak ładnie czyta z dwóch książeczek (w podziękowaniu za trzy kursy nad morze w ciągu 10 dni). U logopedki w sobotę była stara bieda: żadnych samogłosek, chyba próbował powiedzieć "baba" i "dziadzia", powiedział "hau hau" i ożywił się na widok konia :mur: :mur: :mur: Ja chcę z powrotem do pani Kasi.

Lusi - 2013-02-13, 09:06

A o jakie Ci gesty chodzi? Samogłosek czy spółgłosek? Pani Kasia mówiła że można własne gesty wymyślać, jej gesty różnią się od tych stosowanych przez inne osoby.
Marcin też miał zajęcia z panią Kasią i z gestów: samogłoska I - dotyka się nosa, M - poziomo dłoń pod brodą, P - palec wskazujący do policzka, B - palec wskazujący od policzka. My na tych pracowaliśmy więc używamy, faktycznie bardzo pomagają Marcinowi. Czytając "Kocham czytać" automatycznie używa tych gestów w miejscach gdzie ćwiczył i mu to pomagało.

Ja miałam dokładnie takie samo uczucie odnośnie pani Kasi, bo ruszyła z Marcinem krok dalej niż to co wałkuje regularnie u logopedy i zadziałało. Cysiek był szczęśliwy że robi co nowego, ja jeszcze bardziej szczęśliwa widząc że idzie do przodu :prosze:

boszka59 - 2013-02-13, 09:35

Ja z własnego doświadczenia uważam że Elf to najlepsze turnusy logopedyczne.Zapł kadry zawsze mnie powałał. :tak:
aga75 - 2013-02-13, 09:39

aniak napisał/a:
Jak nie, to ja mogę Ci pokazać nasze, ale dopiero za kilka dni (będę przygotowywała rysunki do przedszkola Piotrusia i wtedy prześlę Ci)


Ania, ja też reflektuję na rysunki - jeśli można :tak: . Dam babciom, bo często opiekuja się Michałem i też próbują z nim ćwiczyć. Będą miały pomoce naukowe ;-)

szałwia - 2013-02-13, 19:59

Tak, Igor ćwiczył z p.Kasią :tak:
aniak - poproszę :prosze:
Dzięki Lisi, trochę mi pomogłaś. Zależy mi zwłaszcza na samogłoskach. P też się przydaje - do PA PA , bo wcześniej machał rączkę i mówił BA BA. Jak pokazuję mu dotknięcie palcem policzka - mówi PA PA :-D
No i zaskoczył z palcem na nosie przy I - nie wymawiał go wcześniej.
Nie pamiętam gestów do A , E . Y podobało mi się u p. Doroty - ręce szeroko do góry :-)

aniak - 2013-02-13, 20:25

Jak tylko będę miała to prześlę.
Ale nie znam do samogłosek, bo Piotrek nie ma z nimi problemu i nie uczyliśmy się.
Znam do G,K,P,B,N,S,T,J,W,H,R,M,,F,Ł,C

Na razie Piotrek sfinalizował w końcu swoją 3-tygodniową infekcję - zapalenie oskrzeli z gorączką. Dostał antybiotyk.

Natomiast nam zaowocowała logorytmika - jak "szeroko" klaszcze razem z wypowiadaniem słów, to dużo lepiej idzie mu mowa :spoko:

Tośka - 2013-02-14, 07:46

U nas z kolei ruszyły samogłoski. Jest piękne E, Y, A i O. Brakuje I. No i w końcu mamy rozróżnienie: Bach - upadł, Bam-piłka, gra w piłkę, Bum - bębenek. Wcześniej wszystko było Bam. Ja jestem zachwycona tym, jak Antoni współpracował na zajęciach pani Kasi :brawo:
Iga - 2013-09-15, 15:39

Houston, mamy problem.

Na wstępnie chciałabym napisać, iż uważam, że sylabowa nauka czytania jest super. Oczywiście Państwo Przyłubscy powinni czuć się dumni, że ich pomysły zostały opracowane na nowo i nazwane "metodą krakowską". Polska to dziwny kraj. Ale nie o tym.

Majka ma lat 6. Jak miała 4 lata i czytała dużymi drukowanymi pierwsze proste zdania to byłam wniebowzięta. Jednak teraz zaczyna się problem, bo ani w szkole nie uczą czytać dużymi drukowanymi, ani podręczniki nie są drukowane dużymi literami. Przejście teraz z dużych na zwykle drukowane to jest jakiś koszmar. To jest inny ciąg znaków i czuję, że Majce zajmie zrozumienie tego kolejny rok, jak nie dwa. Łatwo nie jest. Oczywiście jestem trochę zła na siebie, że tego nie przewidziałam i nie przerobiłam tych sylab w książeczce na zwykłe małe litery. Bo jak była w stanie nauczyć się dużych, to chyba mogłaby się nauczyć małych. Zastanawiałam się dlaczego w Domanie bituje się zwykły tekst a nie duży drukowany. Teraz już wiem dlaczego.

Kto uczył dzieci czytać małymi literami a nie dużymi? Jest ktoś, kto przerobił duże drukowane i przeszedł na małe?

groszek - 2013-09-15, 15:51

Jak tylko rok czy dwa to nie ma zmartwienia.w końcu czyta a to najważniejsze.
Mój zatrzymał się na samogłoskach wielkimi literami pisanymi, może tera mu zrobię małe, a przed wakacjami kupiłam do szkoły zestaw polecany przez p. Trojanowską -Kasprzak.

Maks lubi tę grę ortograficzną


i chętnie w nią gra, mimo, że nie zna ani liter ani tym bardziej ortografii.Oboje z M, byliśmy tym zszokowani, ale magia komputera jest wielka ;-)

Może taka gra by przyspieszyła zapamiętywanie...

kropeczka - 2013-09-15, 17:47

Ola zaczęła czytać globalnie wielkimi, drukowanymi literami przez przypadek. Sama przeczytała szyld APTEKA, czym zaskoczyła mnie niezmiernie. Przygotowałam jej kartoniki z wyrazami, które dopasowywała do przedmiotów. Potem jednak przerabiała po kolei cały alfabet -małą i wielką literę drukowaną i pisaną. Czytała sylabami bez problemu. To pomogło jej też podczas nauki pisania.
Iga - 2013-09-15, 18:14

Ale w jakim wieku? Kiedy wprowadziłaś małe?
kropeczka - 2013-09-15, 18:19

Miała około 6 lat.
groszek - 2013-09-15, 19:00

Na turnusie BK była dr.Maria Piszczek, która jest psychologiem, zajmuje się dziećmi upośledzonymi, choć ostatnio chyba najbardziej autystycznymi.
Ona ma swoją praktykę uczenia dzieci czytania.
Proponuje pokazywanie dziecku różnych etykiet np produktów spożywczych, gdzie różnymi czcionkami jest ten sam napis, np. herbata
Ma to na celu przyzwyczajenie dziecka do tego, że to samo słowo napisane jest w różny sposób.
( bardzo tania metoda, bazująca na tym co i tak już jest kupione do domu)

tu jej najnowsza książka

Iga - 2013-09-15, 19:28

Dzisiaj jestem jednak za tym, aby przyjąć jeden kod zapisu. I to ten pisany małymi drukowanymi literami od samego początku. Czy to Domanem, czy to metodą sylabową (od dzisiaj nie używam nazwy "metoda krakowska", "metoda cieszyńskiej"). Oczywiście każdy musi wsiąść siły na zamiary swojego dziecka.

Ja w tym momencie muszę zacząć wszystko od początku.

anuszkaa - 2013-09-16, 11:21

Iga napisał/a:

Kto uczył dzieci czytać małymi literami a nie dużymi?


Ucząc Alę czytać korzystałam z :arrow: Elementarza do sylabowej nauki czytania.
Skany z książki i recenzja :arrow: tu .

Do końca drugiej klasy skanowałam Ali czytanki z podręczników, powiększałam i zaznaczałam co drugą sylabę na czerwono. Ala w ten sposób nauczyła się płynnie czytać.
Z doświadczenia uważam, ze ta metoda jest rewelacyjna.

Wcześniej - kiedy Ala miała ok. 4 lata - literek nauczyłam ją na klockach logo
i grze literkowe memo.
Klocki mają na swych czterech ściankach różne literki - wielką pisaną, małą pisaną, wielką drukowaną, małą drukowaną. Dla dziecka, które takimi klockami się bawi jest oczywiste, że literka może wyglądać różnie i jest to ciągle ta sama literka.
Gra memo polega na tym, że szukamy par - dużej i małej litery.

Powiem szczerze, że nigdy nie spotkałam się z metodą, by uczyć dzieci tylko wielkich drukowanych liter.

iwi - 2013-09-16, 13:25

Igor zaczął pracować z logopedą (a raczej ona z nim ;-) ) metodą symultaniczno-sekwencyjną jeszcze w OWI - miał skończone 3 lata. W przedszkolu (zerówka przez dwa lata, wiek Igora sześć i siedem lat) korzystał z zestawu klocków logo -polecam bardzo!). Często pożyczaliśmy je do domu. (Podręcznik miał wtedy "Wesoła szkoła sześciolatka".) Najlepsze ćwiczenia to były te z odczytywaniem nazw sklepów, nazw miejscowości, itp...
Nie stosowaliśmy czerwonych sylab. Nie pamiętam też, żeby Igor miał problem przestawić się z wielkich drukowanych liter na małe, czy pisane.

Muszę tu napisać, że Igor był bardzo chętny do nauki czytania. Od malutkiego czytaliśmy mu bajeczki i on też chciał czytać. Na początku czytał palcem. Przesuwał go od litery do litery.
Gdy zaczynał pierwszą klasę już bardzo ładnie czytał.
Nadal czyta ładnie i wielkie i małe litery oraz różne czcionki. Problemem jest jedynie rozmiar czcionki. Wada wzroku nie pozwala mu na odczytywanie tekstu napisanego bardzo drobną czcionką.

Iga uwierz w Majkę. Da radę!

groszek - 2013-09-16, 16:51

Myślę, że Igor i Ala mają taki potencjał, ze mało które dziecko z Zakątka może do nich dołączyć
aga75 - 2013-09-16, 23:53

groszek napisał/a:
Myślę, że Igor i Ala mają taki potencjał, ze mało które dziecko z Zakątka może do nich dołączyć

:tak: zazdroszczę, strasznie zazdroszczę

iwi - 2013-09-17, 14:53

Ja myślę, że jak Majka czyta tekst drukowany wielkimi literami, to da radę nauczyć się czytać i małe litery. Przecież 1/3 liter wygląda tak samo, czy jest wielka czy mała. Są tylko mniejsze. A ucząc pozostałych można się odnieść do tego, co Ona już umie. Np. Wielkie B ma dwa brzuszki, a małe b tylko jeden, bo jest małe. ;-) Można układać z włóczki kształty liter, z kasztanów, patyczków, kamyczków, spinaczy, guzików. I np. g z guzików, k z kasztanów, łatwiej zapamiętać.
Przypomniałam sobie, że jeszcze w pierwszej klasie pani dawała im mandale z literkami do kolorowania. A innym razem (przy nauce pisania) wpisywali litery w leniwe ósemki.
Igor dużo się uczy na zasadzie skojarzeń. I jest wzrokowcem. Jak czyta, pisze czy widzi coś o czymś się uczy, to dużo szybciej zapamiętuje. Np. wierszyki uczy się szybciej - czytając je kilka razy, niż wtedy, gdy ja mu każę powtarzać po sobie.
Znając dziecko można znaleźć sposób, by uczyło się tak, jak lubi i podczas zabawy i żartów. Oj tak, żarty zawsze dobrze się pamięta. :-D

Anielka - 2013-09-17, 15:02

Moja siostra stara się o wpisanie na listę prof. Cieszyńskiej jako terapeuta metody krakowskiej , odbywa staż u Dagmary Śmiałkowskiej.
Otworzyła gabinet logopedyczny na Ursynowie, by pracować tylko tą metodą. Zapytam ją co z tymi literami.

groszek - 2013-09-17, 17:24

Ja myślę też, że Najmajowniejsza wkrótce da radę :spoko:
Natomiast jeśli chodzi o takie niby proste kwestie, to mój Maks mówi Tu, Tam, ale Tata - nie daje rady :nie:

iwi - 2013-09-17, 18:05

Groszku, a może zabawa z wybijaniem rytmu?
Uderzać np. łyżką w garnek i mówić "ta", uderzenie i "ta", uderzenie i "ta". Potem troszkę przyspieszyć. A później próbować łączyć po dwa uderzenia i "tata".
Albo ze śpiewaniem. Albo jakby bieg konika (można i przy tym pobiegać). Albo jak się jedzie pociągiem to też słychać takie "ta ta".
Igor miał różne ćwiczenia na pogłębienie wdechu (głównie dmuchania na piórka i inne pomoce logopedyczne). Ale najbardziej lubił (czasy pierwszej klasy) ćwiczenie z wroną. Nabiera się dużo powietrza i liczy "Jedna wrona bez ogona, druga wrona bez ogona, trzecia wrona..." itd. Liczy się te wrony na jednym wydechu.
Możecie spróbować na wypowiadanych przez Maksa słowach (a liczenie pokazywać na palcach). Albo na kartce narysować kilka kółek (mogą być w linii prostej lub w ślimaka) na przykład i po kolei je dotykając na jednym wydechu mówić jakąś sylabę czy wyraz. Plus do tego rodzinny konkurs, kto powie więcej (dać Maksowi wygrać na początku). To u nas była fajna zabawa.

groszek - 2013-09-17, 18:09

Tak...Maks uwielbia walić w bęben, wali cale dnie w tym samym jednostajnym rytmie..
Gdyby byl taki zawód - Maks mógłby produkować energię waląc w bęben ;-)
Dzięki za sugestie może dam radę wykorzystać bęben na inny sposób :prosze:

vagabunda8 - 2013-09-17, 18:22

Ania, Antek zaczyna powtarzać przy dogoterapii, no ale dogoterapię ma z ukochaną siostrą ;-) Myślę, że chyba trzeba znaleźć drogę do naszych dzieci. A każde dziecko jest inne.
od ok, 3 miesięcy stara się śpiewać i powtarzać słowa piosenek. Też wali w bęben, ale Antek sam sobie składa perkusję, z elementów wyposażenia swojego pokoju według własnej wyobraźni. ;-) Staram się jedynie oszczędzić komputer i dysk.

aniak - 2013-09-17, 18:25

Anielka napisał/a:
Moja siostra stara się o wpisanie na listę prof. Cieszyńskiej jako terapeuta metody krakowskiej , odbywa staż u Dagmary Śmiałkowskiej.
Otworzyła gabinet logopedyczny na Ursynowie, by pracować tylko tą metodą. Zapytam ją co z tymi literami.

A możesz mi podać jej namiary ?

Anielka - 2013-09-17, 18:39

Aniu napiszę Ci na prv. :-)
aniak - 2013-09-17, 18:42

Dzięki :-)
Iga - 2013-09-17, 19:35

Iwi, Majka zna litery pisane i drukowane, małe i duże. Oczywiście często się myli. Ale chyba będzie mieć problem z połączeniem tego w ciąg znaków.

I wyjaśniam: czyta tzn. czyta proste zdania i proste opowiadania, które zawierają sylaby z tych pierwszych zeszytów. Nie wszystko Maja przeczyta.

magda - 2013-09-17, 19:55

Iga, skoro potrafi przeczytać proste wyrazy to na pewno będzie czytać. Mój geniusz, choć byśmy na rzęsach stawali, nie połączy w wyraz sylab. Nie umie czytać i już. Zna wszystkie litery, wszystkie połączy w sylaby ale w wyraz to już nie. Natomiast wyrazy z zestawu do globalnego czytania wypowiada (bo nie mogę powiedzieć że je czyta) poprawnie. I pozostało mi chyba cierpliwe, dalsze nauczanie.
iwi - 2013-09-17, 20:21

Iga, jak Majka czyta proste zdania i proste opowiadania, to będzie czytać i trudniejsze. Tym bardziej, że ćwiczy. A to, że się myli? (A kto się nie myli ucząc się nowych rzeczy.)
Z czasem będzie się mylić coraz mniej.
Igor za to z bocznymi kółkami przy rowerze jeździ. I z logicznym myśleniem ma pod górkę.
Pozostało nam cierpliwe, dalsze nauczanie, jak pisze Magda. :-)

Anielka - 2013-09-18, 11:29

Zuza, moja siostra poleca Kocham szkołę .
Iga - 2013-09-18, 20:56

Anielka, mam tą książkę i na pewno jest ona dla dzieci starszych (8 - 9 lat) jest przekombinowana. Najpierw są drukowane duże, potem drukowane małe, pod spodem pisane duże i małe. Fajnie może wspomóc, jest na czym dodatkowo poćwiczyć, ale nie wiem czy nadaje się na podręcznik dla dzieci upośledzonych umysłowo.
groszek - 2013-09-19, 09:53

No wlaśnie ja mam takie spostrzeżenie, ze po pierwsze
Nie ma jakiegoś programu nauki polecanego dla upośledzonych ( pomijam fakt, że upośledzenie nie jedno ma imię)
W Ameryce są poderęczniki jak uczyć dzeci z zD czytać, tzn jakaś grupa terapeutow opracowała program i testowała go w praktyce.
U nas są różne metody...dla wszystkich , więc często dla nikogo. Tym bardziej , że jak mój siostrzeniec miał klopoty z mową to raz w tygodniu miał w domu terapeutkę mowy.
Maks w Owi miał raz na 3-miesiące spotkanie z logopedą...i o czym tu w ogóle mówić...

Okładka książki


W materiałach dodatkowych pomoce do nauki czytania



Koło, drukuje się jeszcze wierzch z okienkiem...


I jak nałożymy wierzchnie kółko na dolne to
mamy p-ig- świnka
d-ig-kopać

oprócz takich kółek sa pomysły na krzyżowki ...
Jednym słowem, ktoś swoje doświadczenie terapeutyczne spisał i za 20$ można je sobie kupić i zastosować

Elizka - 2014-10-02, 20:25

Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła się o tej metodzie wypowiedzieć.
Z córką zaczyna pracować terapeuta tej metody, a ja sama ruszam na studia,by poznać pracę tą metodą i móc nią pracować z maluchami i to naszymi :-)

kabatka - 2014-10-02, 20:48

Żeby pracować Cieszyńską, idziesz na studia :?: fiu, fiu ;-)
Anielka - 2014-10-02, 21:46

Elizko, też o tym myślę. Czekam tylko aż zakończymy leczenie. :spoko:
Elizka - 2014-10-02, 21:54

Kabatko, mam już kursy za sobą prowadzone przez współpracowniczki p.prof. Cieszyńskiej, ale chcę zrobić całość i zająć się tym co 'cierpi 'w naszym systemie edukacji czyli kompetentną wczesną interwencją logopedyczną i terapeutyczną.Jeśli chodzi o Twoje pytanie to nie trzeba koniecznie studiów :-)
Anielka - 2014-10-02, 21:56

Nie chciałbyś być terapeutą w Bydgoszczy ;-) ? Tu nie ma nikogo :nie:
Są logopedzi stosujący "elementy" metody krakowskiej, a to nie to samo.

kabatka - 2014-10-02, 21:57

Pytałam zaczepnie ;-) A poważnie, jak najbardziej rozumiem :tak:
Elizka - 2014-10-02, 22:04

Anielko,
macie terapeutę tej metody w Bydgoszczy, p. B. Bauman-Bielawska pracuje w PPPnr1 w Bydgoszczy

Elizka - 2014-10-02, 22:07

dzięki za zaczepkę :-) to się rozpisałam :-)
Anielka - 2014-10-02, 22:11

O, nie widziałam, że jest już na liście terapeutów, będzie u kogo staż odbyć ;-) . Niestety my do poradni nie możemy :nie:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group