Zakątek 21
Forum rodziców i przyjaciół dzieci z zespołem Downa. Porady, wsparcie, wymiana poglądów... Zespół Downa to nie koniec świata. Zajrzyj do nas - zobaczysz, że świat ma wesołe pomarańczowe barwy, a zupełnie blisko są ludzie gotowi Cię wesprzeć.

Szkoła - Decyzja: szkoła specjalna

agamama123 - 2007-09-02, 21:43
Temat postu: Decyzja: szkoła specjalna
agamama123 napisał/a:
No i stało się: w poniedziałek Kacper przekroczy próg szkolny jako uczeń:))) Pękam z dumy:)))))))))


Jutro o 9:))))))))) Ale mam stracha:)

kabatka - 2007-09-02, 22:36

Aga zdaj nam jutro relacje - koniecznie :spoko:
sylpa - 2007-09-03, 08:20

Tak, czekamy na ekscytujące wiadomości!
dawid legnica - 2007-09-03, 13:20

No kochana opowiadaj opowiadaj czekamy na relacje z pierwszego dnia szkoły... :-D
agamama123 - 2007-09-03, 16:05

:-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D
Popłakałam się jak zobaczyłam mojego małego synka w szkolnej ławce:)

Ale generalnie jest fajnie. W klasie jest niestety co prawda az 8 dzieci ale jest duże prawdopodobieństwo, że dojdzie jeszcze dwoje i zrobią 2 klasy.

Pani bardzo sympatyczna, taki wędrowniczek - juz zapowiedziała, że w czerwcu jedziemy na spływ kajakowy:))))))))))

Kacprowi sie podobało, choc chyba czuł sie niepewnie.

Jutro od 8 zaczynamy szkolną przygodę:)))))))))


Ha!!!!!!!! Moje dziecko będzie mieć dzienniczek ucznia - takie małe a tak cieszy:))))))))))))) :jupi: :jupi: :jupi: :jupi: :jupi: :jupi: :jupi: :jupi: :jupi: :jupi: :jupi: :jupi:

Marta Witecka - 2007-09-03, 18:04

Ściskam Aguś Twojego Kacperkowego ucznia. Trzymajcie się, to w końcu duże zmiany! :tak:
mama_Ani - 2007-09-03, 20:28

To cudownie, że Kacperkowi się podobało. Przywyknie i szybko pozbędzie się niepewności.
GRADKA12 - 2007-09-03, 21:43

Kacperku jesteś Zuch Chłopczyk :spoko:
Najważniejsze, że podobało Ci się w szkole :jupi:
Zobaczysz, za pare dni jak już poznasz nowych kolegów to ten malutki straszek sobie odejdzie :tak:
:* od Dominika, który dziś też pierwszy raz przekroczył szkolne progi

agamama123 - 2007-09-03, 21:54

Jutro chyba umrę:) On mi sie nagle wydał taki malusi:) Mały chłopczyk bez mamy:)

Pewnie Kacper zniesie to lepiej niż ja:)

grażyna - 2007-09-03, 21:59

Na pewno tak ;-) przecież to zuch chłopak :spoko:
agamama123 - 2007-09-04, 06:52

Drugie śniadanko w nowym pieknym kubusiowo-puchatkowym pudełku sniadaniowym naszykowane a mistrz ceremonii jeszcze śpi:)))
mama nie spi od 6 i jest kłebkiem nerwów:)

Aśka - 2007-09-04, 08:43

Bardzo się cieszę, że Kacperkowi podoba się w szkole a z dnia na dzień bedzie jeszcze bardziej, zobaczysz :spoko:
Już niedługo On Cię będzie budził, żebyś wstawała i szykowała ucznia do szkoły ;-)

:spoko: Trzymam kciuki za kolejny dzień!

karolina1 - 2007-09-04, 11:14

Wielkie brawa dla odważnego ucznia. :brawo:
iguana - 2007-09-04, 12:52

No cóż za wyzwanie przed młodym człowiekiem stanęło.... Powodzenia Kacperku - a ama niech się tak nie denerwuje - Kacperek na pewno świetnie sobie poradzi :-)
sylpa - 2007-09-04, 19:51

Aga, musisz nam na bieżąco zdawać relację, jak Kacperek sobie radzi!
A 8 dzieci w klasie to chyba wcale nie tak dużo, co?
Jaka to szkoła?

agamama123 - 2007-09-04, 21:17

To szkoła specjalna dla dzieci z upośledzeniem lekkim i umiarkowanym:)
Relacja z pierwszego dnia: Kacperkowego najbardziej zachwyciła.....szatnia:))))))))) Był taki dumny, że rano oddaje pani szatniarce ubranie i dostaje numerek którego musi pilnować a potem za zwrot numerka dostaje kurteczkę, że chyba nic innego dziś sie nie liczyło:)
Generalnie: poszedł do szkoły zadowolony, wyszedł zadowolony - czyli chyba oki?:)
Jutro na 12.25 i pierwsze zajęcia z panią logopedka, która go prowadzi prywatnie wiec luzik:)

Aśka - 2007-09-05, 12:26

No to najważniejsze, że Kacper zadowolony :spoko:

No i nie zawsze na rano - to wyspać się może ;-)

Moja Martynka w wakacje, gdy zajęcia miała od 9.00 - wstawała po 6 (mimo, że szalała do 23.00) :roll:
A teraz gdy busik podjeżdża po nią o 7.30 - nie mogę jej dobudzić, choć zasypia po 21.00 :roll:
Ot, dzieci :-)

Pozdrowienia dla pierwszoklasisty :*

Dagmara - 2007-09-06, 16:30

Kacperku i tak trzymaj :spoko: Zuch z Naszego Kacperka :brawo:
Alicja - 2007-09-06, 23:16

Ależ wiadomości.. :roll:
Rok temu też puchłam z dumy ...
niesamowite przeżycie..

olcik - 2007-09-07, 08:05

To super ,że Kacperek zadowolony. Wazne by znaleźć to "coś". Trzymamy kciuki by logopeda tez podpasował. Gratulacje dla szkolniaka.
agamama123 - 2007-09-07, 17:38

Po pierwszym tygodniu: jest oki:)))))) kacper zadowolony, rodzice też:)
Aśka - 2007-09-11, 12:15

:spoko: tylko pogratulować wyboru - sprawdza się!
agamama123 - 2007-09-11, 19:22

Szkoła podoba nam sie z każdym dniem bardziej.

Gorzej ze mną:( padam na pysk - jeżdżę pomiedzy szkołą, przedszkolem i dodatkowymi terapiami. Robię około 80 km dziennie. to wszystko w towarzystwie Kubuta, który ma juz dosc tej sytuacji:(

Marta Witecka - 2007-09-11, 20:19

Twarda kobieta jesteś! I dzielnie sobie radzisz.
Jakbyś była w W-wie, to byś Kubusia u nas zostawiała... :tak:

agamama123 - 2007-09-11, 21:10

Mogę podesłac priorytetem:) Chcesz??????????
Marta Witecka - 2008-05-13, 21:46

Podłączę się pod wątek Agi, bo u nas zapadła taka sama decyzja. Wątpliwości mam już od ostatnich dni kwietnia, kiedy byłam z Szymonem w szkole integracyjnej, do której złożyłam jego dokumenty.
Było to spotkanie górnolotnie nazywane poznawczym czy integracyjnym, a był to najzwyklejszy test podczas którego selekcjonuje się dzieci z którymi jest za duży problem. Dwie panie zamknęły się z grupą dzieci, których rodzice złożyli podania o przyjęcie do szkoły. Godzinę robiły z nimi różne zadania, zagadki i zadawały pytania.
Po skończonym można to nazwać teście, weszłam do sali po Szymona i zaczęłam rozmawiać z jedną z pedagogów, którą zresztą znałam z dzieciństwa. Zaczęła mi delikatnie tłumaczyć, że nie jest najlepiej (ale ona była OK), a do tego dołączyła się druga, której wcale nie pytałam o zdanie i zaczęła mi życiorys Szymona układać! Co ja powinnam zrobić, gdzie się udać i jak z nim ćwiczyć. Podobno pracowała w szkole specjalnej, to wie. Chwilę później powiedziała z oburzeniem:

- Proszę pani, ale on tak niewyraźnie mówi...

Krew mnie zalała i zapytałam czy ta pani wie co to jest zD, a ona dalej, że on tak niewyraźnie mówi, a do tego nie rozwiązał żadnego zadania i na żadne pytanie nie odpowiedział. I podobno nie segreguje, a jego pedagog mówi, że to jego jedna z mocniejszych stron.
Powiedziałam, że nie jestem w sądzie, a moje dziecko nie jest oskarżone i nie muszę go bronić! Ja wiem co on potrafi.
I wyszłam. Moja koleżanka wybiegła za mną i rozmawiałyśmy jeszcze 30 min. Mówiła, że nie powiedziałaby tego obcej osobie, ale skoro mnie zna, to nie może tego przede mną ukryć. Doradziła, abym jak najszybciej zabrała papiery Szymona ze szkoły i szukała najlepiej szkoły specjalnej. Mówiła też, że codziennie zdarzają się przypadki dokuczania dzieciom z jakąś niepełnosprawnością, a nawet agresją.
Następnego dnia było spotkanie z panią dyrektor i gronem specjalistów. Musiałam udawać, że nie wiem jaki jest wynik "spotkania integracyjnego" z poprzedniego dnia.
Panie delikatnie mnie przekonywały, że są też inne szkoły dla takich dzieci... Jedna tylko zwróciła uwagę, że podskoczyło mu IQ, więc chyba dobrze rokuje, ale zaraz druga ją zgasiła, że w tym wieku IQ nie ma znaczenie, bo może się zmieniać co tydzień.
Dowiedziałam się też, że powinnam mieć już policję na karku, bo "odroczyłam" dziecko od zerówki. Tak jak ja bym to sama zrobiła, a po drodze psycholog, PPP i szkoła masowa nic o tym nie wiedziała i policją mi nie groziła. Szkoda gadać....
Na koniec kazano mi się pazurami trzymać OWI, bo oni nie mogą zapewnić Szymonowi logopedy prowadzącego i proponują UWAGA 2 godziny zajęć indywidualnych tygodniowo!!! :wow:

Następnego dnia pojechałam do szkoły specjalnej, którą mi polecono. Pani dyrektor przerwała spotkanie i przyjęła mnie w gabinecie, choć nie byłam umówiona. Powiedziała, że przyjmują dzieci cały rok, więc mam się nie przejmować terminem. Mam przyjechać z mężem i dzieckiem, to obejrzymy szkołę. A na koniec dodała, że bardzo się cieszy, bo jeszcze Szymona w szkole nie mają. Szkoła jest dość mała, więc zna uczniów po imionach.
W ostatnią środę pojechaliśmy, Szymek za rękę z panią dyrektor zwiedził całą szkołę, wszedł do każdej klasy.
Złożyliśmy podanie i dokumenty! Szymon od września będzie w szkole specjalnej, a ja odetchnęłam z ulgą!

Szkoła integracyjna, do której chciałam zapisać Szymona jest jedyną na całe nasze osiedle - Ursynów, które liczy ok 300 000 mieszkańców. Szkoły specjalnej nie ma. Ta do której zapisałam Szymcia jest kilka stacji metra od nas.
To w ramach wyjaśnienia, że w W-wie wcale wszystko nie jest łatwiejsze. :papa:

Alicja - 2008-05-13, 22:05

Ale miałaś przejścia... :shock:
Będziecie Szymka dowozić do szkoły sami czy staracie się o dowóz do szkoły?

asia14 - 2008-05-13, 22:16

Przeczytałam z przerażeniem :wow: i wiem, że mnie niedlugo to czeka (31.05) mamy spotkanie w szkole - dzielą na klasy i poznam wychowawców oraz jak będą rozdzielane zajęcia terapeutyczne. Już się boję jak to będzie szczególnie jak widzę Twoje przejścia :cry: :shock: :-(
Marta Witecka - 2008-05-14, 10:23

Wiesz Asiu, a ja myślę, że nie zawsze musi tak być, jestem daleka od uogólniania. Myślę, że w tę sytuację wdziera się tzw "warszawskie myślenie", czyli wszystko wiemy najlepiej, a do tego monopol, bo jak pisałam jest to jedyna szkoła integracyjna na całe ogromne osiedle!
Najbardziej mnie przeraża, że przy tej szkole założyła Ursynowskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób Niepełnosprawnych Agnieszka Dudzińska (był zamieszczony program z nią chyba z tvn, ma Stefanka z zD). Spotkałam ją niedługo po tych rozmowach, bo mieszkamy blisko siebie i była przerażona. Jest dużo do zrobienia w tej szkole i pewnie nie tylko w tej.

Po tych przeżyciach doszłam do wniosku, że integracja może nastąpić tylko wtedy, gdy zdrowi wychodzą do tych słabszych, niepełnosprawnych. To oni są silniejsi i mogą zaoferować pomoc. Nie wyobrażam sobie kreowania Szymona na osobę, która będzie ogólnie akceptowana tylko dlatego, że takie są niepisane wymogi.
Szymon jest akceptowany w 100% w naszym środowisku, ma kumpli (oczywiście młodszych od siebie), nawet Wiktoria (5 lat), córka mojej przyjaciółki twierdzi, że kocha Szymona i się z tym nie kryje, udało jej się nawet Szymcia zawstydzić. Dziewczyna jest zdecydowana w swoich poczynaniach.
Jasne, że są pytania od dzieci dlaczego Szymon niewyraźnie mówi i co mu jest. Dzieci mają do tego prawo, ale proste odpowiedzi im wystarczają i bawią się nadal. A teraz jedziemy na miesiąc nad morze i tam będzie prawdziwa integracja. Szymon nie musi o nią zabiegać.
A w szkole specjalnej będzie miał swoje środowisko, czyli dzieci, które też mają problemy. Zobaczymy jak nam to wyjdzie, będziemy informować na bieżąco. :papa:

Alicja, dowóz ma być zorganizowany (podobno to obowiązek gminy), ale o szczegółach dowiem się na dniu otwartym 20.05. w szkole.

sylpa - 2008-05-14, 13:34

Marto,
a Szymon idzie do zerówki czy do pierwszej klasy?

guśka - 2008-05-14, 15:16

Marto,

pisałaś, że mogę pytać Cię o różne zagadnienia, ze względu na podobne "szkolne" przejścia. Tak dużo napisałaś, że raczej wszystko jest zrozumiałe i niestety oczywiste
- integracji prawie nie ma.

Ja nawet nie chcę robić podejścia do dużych szkół, czy klas integracyjnych, mając na miejscu "kameralną" i sprawdzoną szkołę specjalną.
(Niestety nie każdy ma taką możliwość :-( )

A tym czasem, życzę Szymkowi i wszystkim zerówkowiczom i pierwszoklasistom sukcesów w szkole :-)

groszek - 2008-05-14, 15:49

Ja mam jeszcze czas z Maksem, ale wydaje mi się ,że od razu złożymy papiery do szkoły specjalnej na Czarnieckiego.Tam są dzieci z prawdziwym upośledzeniem umysłowym i pracuje tam Pani Marlenka, która ma z Maksem Masażyki wierszyki u BK.

Marto , ale mieliście przeżycia...dobrze, że tak szybko podjęliście decyzję

asia14 - 2008-05-14, 23:18

Marto dziękuję za Twoją odpowiedż. U nas niestety na całą Jelenią Górę mamy aż 1 szkołę integracyjną i w większości są nastawieni na niepełnosprawność ruchową a my mamy jeszcze parę dodatków w zanadrzu i nie wygląda to rewelacyjnie. Obecnie neurolog, psycholog i logopeda doradzili mi aby szkoła lub nauczanie indywidualne ale ja nie chcę słyszeć o tym drugim. Nie wyobrażam sobie Julki w nauczaniu całkowicie indywidualnym bez kontaktu z rówieśnikami.
Zastanawiam sięjak to będzie ale decyzja co do września jest już podjęta nawet gdybyśmy miały tego żałować.

Marta Witecka - 2008-05-20, 20:20

Powiem Wam, że byłam dziś na dniu otwartym w szkole, do której został zapisany Szymon. Jestem bardzo mile zaskoczona. Spotkałam tam panią Lidię Klaro-Celej (która była zresztą moją wykładowczynią na studiach) i powiedziałam jej o mojej decyzji. Niedawno z nią korespondowałam i znała moje wątpliwości. Powiedziała mi, że lepiej nie mogłam trafić.
Była to 3-godzinna impreza zorganizowana na boisku szkoły. Były wspólne tańce (jak te dziewczyny kręciły biodrami :lol: , połowa z nich miała zD), ciepłe jedzenie, wata cukrowa i co najbardziej zachwyciło moich chłopaków to wielki dmuchany zamek do skakania!
Była też policja i straż pożarna ze swoimi wozami, motorami i końmi. Chłopcy siedzieli we wszystkim poza końmi. Używali klaksonów, kręcili kierownicą - wszystko było wolno! Powiem, że służby były przygotowane znakomicie!

Spotkałam też koleżankę z lat młodości, która jest pedagogiem w tej szkole!

Mam nadzieję, że od września też wszystko będzie tak fajnie się działo! :papa:

Aśka - 2008-05-21, 08:34

Cieszę się Marta, że jesteście zadowoleni z tej szkoły.
Trzymam kciuki za Szymka :spoko:

ewusiaL - 2008-11-19, 19:56
Temat postu: Praca w szkole specjalnej
Pracuję w szkole specjalnej- i mam ten luksus, ze robię to co lubię i...jeszcze mi płacą za to.. ;-)
Patrzę na to z innej perspektywy- nie rodzica tylko nauczyciela. Przyznam Drogie Mamy- wielki szacun dla Was, ktore odważnie przyprowadziłyście dzieci do szkół specjalnych :spoko:
To była pewnie trudna decyzja..
Ustalmy jedną rzecz- moze kogoś oburzę, zbulwersuję...trudno.
Nigdy nie myslę o swoich dzieciach- dzieci niepełnosprawne; to sa dzieci. Układając im programy oczywiście dostosowuję je do mozliwości dzieciaczków, ale dla mnie to dzieci, uczniowie- jedyni jakich mam.
Praca w szkole. Moja placówka jest przeznaczona dla dzieci z uposledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym lub znacznym lub głębokim. Ja jestem wychowawcą klasy IV w szkole podstawowej- mam uczniow z uposledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym ( 7 osób) i jedną dziewczynke z upoś. w stopniu znacznym.
Klasa liczy 8 osób. Oczywiście są przepisy mówiące ile osób może być w klasie.
Mam świetną klasę :-D Jeda cudna istostka ma Zespól Downa- jest naprawdę przewspaniała :-)
PROGRAMY
Nauczyciel sam opracowuje program- Indywidualny program edukacyjny.
Opieram sie na orzeczeniu PPP, karcie medycznej, wywiadzie z rodzicem- jeśli mam ucznia pierwszy raz.
By być skuteczną- przez wrzesień obserwuję dzieci, badam sobie ich, sprawdzam pracę wszystkich analizatorów. Potem sporządzam diagnozę funkcjonalną.

PRACA

Jest przyjemnościa :-)
Wszystko zależy od dzieci, od tego jak funkcjonują. Staram się, żeby było dużo "niewidocznej "nauki. To znaczy zadań, które oparte są na aktywności, zabawie.
Metody pracy nauczyciel wybiera sam. Jest ich...bardzo dużo. Ja nie mam jednej wybranej- kozystam z kilku- łącząc ich elementy.
Dużo podróżujemy- wycieczki to dla nas bardzo ważna forma pracy i poznawania.

Hmm...

Jeśli kogoś interesują takie rzeczy jak metody, przedmioty, zakres materiału, podręczniki- to oczywiście mogę to opisać.

DZieci są różne- jak w każdej szkole. Każdy ma swoją osobowośc, nawyki wyniesione z domu itp. Czasem te temperamenciki daja o sobie znać. Ja mam 6 kobiet w klasie...Czasem jest głośno, czasem kłócą się okrunie i generalnie każda chciałaby być główno dowodzącą... :-D Biedni chłopcy zostali zagadani.
Ułożyłam więc kodeks klasy- w formie pisemno- obrazkowej. Pierwszy punkt- uczeń klasy IV jest uśmiechnięty :-)

Jacy są moi uczniowie?
Większość pisze i czyta, liczą na konkretach, wykonują cudne prace plastyczno- techniczne, spiewaja, tańczą, obsługuja komputer.
W szkole są zajęcia pozalekcyjne, koła zainteresowań, drużyna harcerska, drużyna piłkarska, zespół muzyczny. Uczniowie biora udział w konkursach na równize sprawnymi rówieśnikami i- zajmuja pierwsze miejsca. Zresztą pisała o tym mija.
Jak mi rodzice pozwola to wkleję kiedys zdjęcie mojej ósemki- to świetne, roześmiane dzieci.

W szkole specjanej dziecko czuje się jak w domu- przynajmniej w mojej. Jeśli ma taką potrzebę to może wskoczyć mi na kolana, może się przytulić. Bardzo łatwo wychwycic zmianę i na lepsze i na gorsze, każdą zmianę nastroju zauważamy- bo mamy ku temu możliwości.


Ja tak mogę długo więc może ktoś wyłączy mnie..... ;-)

bjuti1976 - 2008-11-19, 20:55

Pisz, kochana, pisz, żeby wszystkie szkoły takie były, ech...
mafra - 2008-11-19, 21:45

Serce rośnie, gdy się takie rzeczy czyta :jupi:

Może napisz, co byś chciała powiedzieć rodzicom, zanim przyślą swoje dziecko do takiej szkoły? Ja np. chciałabym wiedzieć, czy mogłabym jakoś, jako rodzic, pomóc mojemu dziecku i jego przyszłym nauczycielom jeszcze przed wysłaniem go do szkoły. Przygotować, nauczyć? Jeszcze mamy trochę czasu ;-) , ale wiedzieć nie zawadzi...

ewusiaL - 2008-11-19, 23:33

Chciałabym, żeby rodzice byli tacy jak moi :-)
Wszystkie moje szaleństwa, pomysły akceptują i ufają mi- ja natomiast robię wszystko,żeby nie zawieść ich.
Główna rzecz- systematyczność. Fajnie jest kiedy rodzic jest rodzicem dociekliwym :-) Pyta o wszystko i chce kontynuować to w domu. Pamiętając,ze czas koncentracji naszych dzieci jest dość krótki bardzo pomocne w pracy jest "połączenie frontów" ;-)
Jeśli uczę dzieciaczka wiązać buty a mama załatwia w domu to za niego bo spieszy sie jej- to ja mówię- nie :) Oczywiście delikatnie i z humorem :) I tak jest ze wszystkim, o to głównie chodzi.
Ważne jest żeby przyzwyczajać dziecko do pewnego rytmu dnia. To właściwie ważne jest nie tylko w edukacji ale w całym procesie wychowania.
Chodzi o to, że jest czas na zabawę i na naukę, na jedzenie itd. W szkole jest pewien ustalony rytm- u nas jest tak: rano śniadanie na salach, wizyta w łazience, zajęcia, obiad.
Oczywiście nie chodzi o jakieś sztywne reguły, tylko takie uporządkowanie dnia- jest to takze sposób zaspokojenia potrzeby poczucia bezpieczeństwa.
Reszta rzeczy..Cóż mam dziwne podejście ale dziecko ma swój własny rytm i nic nie da się zrobić na siłę. Przygotowanie do szkoły niech więc będzie taką nauką samodzielności- w każdym zakresie. Są dzieciaczki, dla których szkola to pierwsze rozstanie z mamą- to jest bardzo trudne. Przeżywają rozląkę tak bardzo, że nie są w stanie skupić się na niczym innym. Nagle trzeba nauczyć się bycia z innymi, dzielenia się zabawkami, czekania na swoja kolej.
Wszystkie zabawy manipulacyjne są niezwykle pomocne- dla calego rozwoju, nie tylko "kariery szkolnej"- wtykanie, przewlekanie, odkręcanie, zakręcanie, rarcie papieru, zwijanie wełny, zabawy z masami plastycznymi (ciastolina,masa solna, plastelina)- to wszystko pomaga. Dzieci często mają zbyt silne lub zbyt słabe napięcie mięśniowe, problem z lateralizacją a te zabawy pomagają.
I niezwykle istotna sprawa...i chyba bardzo trudna..
Dostosowanie wymagań do możliwości.
Nigdy nie obiecuję rodzicom, że moja praca doprowadzi do..np. umiejętności czytania i pisania. Nie obiecuję jeśli nie wiem czy potrafię doprowadzic do tego. Nauczyłam się cieszyć się drobnostkami, najmniejszymi sukcesami- czasem niewidocznymi dla więszej społeczności. Nie wymagajmy zbyt dużo- dzieci naprawdę bradzo starają się ale nie zawsze są w stanie pokonać trudności i zadowolić zbyt wysokie wymagania.
Ja wiem, że są to rzeczy, które Was nie dotyczą, ktore wiecie :-D
Absolutna akceptacja bardzo ułatwia pracę z dzieckiem i rodzicem :-D Przecież nauka to nie tylko moja praca- to nasza wspólna : rodziców i nauczycieli.
Mamy jeden i ten sam cel- dzieci. :-)

anilah17 - 2008-11-20, 10:29

EwusialL widzę że jesteś wspaniałym człowiekiem i jeszcze lepszym nauczycielem.Gdybym mogła, bez wahania posłałabym moją córkę do Twojej szkoły ale... trochę za daleko.Jak czytam twoje słowa robi mi się ciepło na sercu.Pozostaje mi tylko mieć nadzieję że jak zdecydujemy zmienić szkołę,spotkamy na swojej drodze osoby tak oddane i tak kompetentne jak Ty.Jeśli możesz napisz coś więcej o Twojej pracy i Twoich doświadczeniach
ewusiaL - 2008-11-20, 21:41

Dziękuję za tyle ciepłych słów :-)
Mam wrażenie, ze w mojej placówce to zebrali sie właśnie pasjonaci..Przynajmniej 98 % to tacy nauczyciele ;-) Bardzo dobrze współpracuje się z takimi "szaleńcami".
Właściwie opisując moja pracę nie wiem od czego zacząć...tyle rzeczy u nas się robi...
Mamy taki kompleks- dziecko przychodząc do nas ma podstawówkę, gimnazjum i klasy przyspasabjające do pracy. I póki co w tym samym budynku mamy WTZ. Kiedy maluszek trafia do nas ma wszystkie etapy edukacji w jednym miejscu- czuje się więc bezpiecznie.
Ponieważ nie wymyslono podręcznikow dla uczniów z uposledzeniem w stopniu umiarkowanym lub znacznym- tworzymy je właściwie. Przeszukujemy księgarnie i zakupujemy podręczniki dostępne- u mnie mam teraz "Naszą klasę"- do kl.1 Wiem, że dziewczyny mają różne- ale głównie sa to podręczniki WSiP. A do tego mamy mnustwo kart pracy, przeróżnych, wyszperanych, kserowanych.
Moje dzieciaczki bardzo lubią dostawać prace domowe :-) Za każdą dostają nagrodę- naklejkę. Sami wybierają- teraz mam Mikołaje, bo to na czasie.
Czas koncentracji jest różny więc robimy sobie "przerywnki"- zabawy ruchowe, ćwiczenia ruchów naprzemiennych albo tańce dowolne- cudwonie tańczą :-)

Wprowadziłam dzieciom dwa zeszyty- zarazilam tym niektóre koleżanki. Jeden A-4 w kratke gdzie wpisujemy temat i datę- te osoby, ktore jeszcze nie potrafią napisać, dostaja karteczkę- etykietę z nazwą.
I to jest zeszyt gdzie wklejamy albo rysujemy to co działo się na zajęciach. Czasem jest to wiersz, czasem informacja o porze roku itp.
Drugi to literki- zeszyt dla osob piszących, szlaczki literopodobne dla innych.
W tym roku pracujemy nad czytaniem sylab- umówiłam się z rodzicami, że skupiam się nad tym.
Mam bardzo chętne do pracy dzieci i to jest bardzo ważne. Lubią pracować ze mną, są bardzo radosne, pogodne i wszystko chcą zrobić samodzielnie.
Jak w każdej placówce i u nas czasem pojawiają sie problemy. To normalne w dużych skupiskach ludzi. U mnie na przykład wisi lista dzieci i miejsca na kwadracik- zielony :)
Zielony kwadracik dostaje się wtedy gdy muszę zwrócic uwagę dziecku lub nazbierało sie ostrzeżeń- skarg innych nauczycieli czy rehabilitantów. Proszę mi wierzyć- kwadracik działa niezwykle :-)
Jest to odbierane przez dzieci jako niesamowita kara..Dostają go w ostateczności i jest ich bardzo niewiele. Rodzice opowiedzieli mi jaka jest "moc" kwadratu :-) I zapytali czy mogą wprowadzić w domu..
Tyle ile mam dzieci- tyle różnych sposobów pracy. Każde jest inne, wymaga czegoś innego.

Miałam ostatnio pogadankę z uczennicą- w obecności mamy oczywiście. Dziewczynka bardzo przeżywa to, że ktos przeszkadza w zajęciach, że jest za głosno, że dokucza- w kontekście takim- bo on dokucza pani. Pojawila się nawet zazdrość- w sytuacjach kiedy zwracam uwagę na kogoś innego. Powiedzialam wtedy jej, że w klasie lubię wszystkich tak samo i ze każdy jest bardzo ważny bo każdy jest specjalistą w czymś innym. Wszyscy razem cudnie uzupelniamy się.
I tak jest właściwie w każdej dziedzinie życia, prawda ? :-)

anilah17 - 2008-11-20, 22:51

Dziękuję Ci bardzo że choć w skrócie przybliżyłaś mi sytuację a waszej szkole.To dobrze że te dzieciaczki mają takich nauczycieli.Ale słyszy się tyle sprzeczności na temat szkół specjalnych.Zresztą ,jak to mówią "jeszcze się nie urodził taki co by wszystkim dogodził'.Pomogłaś mi spojrzeć na to z drugiej strony.Wiem ze wiele z nas miało, ma lub jeszcze będzie miało takie dylematy co począć dalej z naszymi pociechami.Życzę NAM wszystkim takich "pasjonatów i szaleńców" jak w waszej placówce.
ewusiaL - 2008-11-20, 23:00

Nie mogę napisac o innych placówkach- nie znam. Jak w każdym zawodzie i tu wszystko zależy od ludzi i od ich stosunku do pracy.

Decyzja jest trudna. Ja takze spotykam się z różnymi opiniami na temat szkoł specjalnych.
Prawda jest taka, że matka zawsze ma dylemat- do jakiej szkoły wysłać dziecko i zawsze ma masę lęków. Każda matka.
Ja takze dla swojego faceta szukałam najlepszej placówki- wydaje mi się, że dobrze wybrałam aczkolwiek...dopiero teraz jestem naprawdę zadowolona- jest świetny wychowawca :-) Początkowo był inny.

Bardzo nieprzyjemne wnioski wyciągnęłam po udziale w licznych kursach, szkoleniach, warsztatach. Jeśli na takowych były osoby uczące w szkołach masowych, ogólnodostępnych- nauczyciel nie lubi dzieci sprawiających jakikolwiek problem. Może nie brzmi to zbyt elegancko ale takie stwierdzenia padały- nie mam czasu na to.

W szkołach specjalnych mamy czas :-)

mamaagata - 2008-12-12, 14:00

Mamusie ja jestem śliwa że chodzi do szkoły specjalne bo tam dzieci byly fajne i miłe jak
do postawówki chodzłam do był dla mnie okrobne chodzi do szkoły normalnej . :tak:

Marta Witecka - 2008-12-12, 14:03

Jakbyś mogła Mamaagata wyjaśnić o co Ci chodzi, bo ja nie bardzo wiem. :oops:
mamaagata - 2008-12-12, 14:11

Marta Witecka napisał/a:
Jakbyś mogła Mamaagata wyjaśnić o co Ci chodzi, bo ja nie bardzo wiem. :oops:



wiesz jak chodzić od malutka do podstawówki i do gimnacjum osobno sam na sam z nauczycielami mialam lekcje i dzieci mi dokuczali .A ale jak zkończyłam szkoły postawowówke i gimnacjum do jak poszłam do szkoły specjalnej do tam dzieci bardzo cię lubię i szanują .

Grażyna O. - 2009-01-06, 22:51

Podjęliśmy decyzję, że Tomek od września pójdzie do OREW :arrow: tutaj. Zerknijcie do galerii jak dzieciaki wspaniale się bawią i uczą. Jeździmy tam od roku na " wczesne wspomaganie".
Wiem, dopiero styczeń, ale muszę załatwić opinię z PPP (kolejka 3-4 mieś), jeżeli wyraża zgodę, to zgłosić do urzędu, aby załatwili miejsce w busie itp. itd, później wakacje, a czas leci.
Tomek dopiero co skończył 5 latek, ale rocznikowo w tym roku powinien pójść do zerówki. Posyłać go do normalnego przedszkola (na integracyjne nie ma szans), zerówka jest już w szkole (brak miejsc w przedszkolu) odraczać kilka lat - mija się z celem.
Jakaś jeszcze niepogodzona jestem z tym, wiem, że musi ale.... chyba pępowina jeszcze nie została odcięta.

Alicja - 2009-01-06, 23:00

Naszym zadaniem, jako zespołu terapeutycznego (pedagog, psycholog, logopeda,
rehabilitant) jest ocenić ich zakres oraz treść, kierując się przy tym podstawowymi zasadami rewalidacji.
Dla każdego dziecka przygotowujemy kompleksowy indywidualny plan pracy terapeutyczno – wychowawczej, który zawiera diagnozę potrzeb i możliwości, poszczególne sfery usprawniania, a także formy i metody pracy.
Zdarza się, że plan ten jest w trakcie pracy z dzieckiem modyfikowany, szczególnie jeśli dotyczy pracy z dzieckiem, które rozpoczyna u nas edukację (..)

Proces usprawniania naszych dzieci jest szczegółowo zaplanowany, ale co wydaje nam się bardzo ważne, nie brakuje w nim miejsca na spontaniczną aktywność dziecka, na uśmiech i w końcu na radość bycia ze sobą...


Jestem pewna ,że Tomkowi będzie tam dobrze :tak:

magdalenka - 2009-01-06, 23:06

Grazynko to chyba najtrudniejsza decyzja (mowie o poslaniu dziecka do szkoly specjalnej) , ja nawet pomyslec o tym nie moge, to tak jakby ktos mi na nowo powiedzial ze Kai ma zespol Downa :-( , ale niestety jak trzeba to trzeba, chodzi o szczescie naszych dzieci.
Trzyam kciuki zeby Tomkowi sie podobalo :spoko:

Grażyna O. - 2009-01-06, 23:19

Bardzo trudna decyzja, ale trzeba coś wybrać.
Na temat szkoły z mężem zaczęłam rozmawiać jakiś miesiąc temu, później w święta, cisza (w tym czasie dużo ryczałam) i temat wrócił z nowym rokiem. Z mężem jednomyślnie zdecydowaliśmy się na OREW. Gorzej, bo jak zameldowałam to dziadkom to aż ich zamurowało, teraz gadają ze mną "półgębkiem"

Z opowiadań mam starszych dzieci wywnioskowałam, że integracja się nie sprawdza w życiu. Nam rodzicom daje może jakąś satysfakcję, że dziecko poszło do szkoły z normalnymi dziećmi, ale jak czuje się dziecko? To nie przedmiot aby nim manipulować na chwilę tu, może tam.

Miałam do wyboru OREW Cieszyn (gdzie chodzimy od urodzenia Tomka do PWI) i OREW Ustroń (gdzie chodzimy od roku). Ustroń przeważył. Kadra jest super. Naprawdę podchodzą do każdego dziecka indywidualnie. Grupy są małe, sale duże, kolorowe.
Tomek będzie chodził do OREW, a oprócz tego będzie miał wszystkich specjalistów 2 x tygodniowo.

Będzie jeździł busem, nie będę musiała z nim stale wszędzie jeździć, będę miała czas dla siebie. Qrcze - stale przekonuję samą siebie.

Megi - 2009-01-06, 23:22

Grażynko a ile godzin Tomcio będzie w tej szkole?
Grażyna O. - 2009-01-06, 23:26

Około 6 godzin.
o 8 go będą zabierać i o 14 - 14,30 w domu.

Megi - 2009-01-06, 23:46

To prawie tak jak w przedszkolu :-) Szybko zleci , nawet nie zdążysz zauważyć, że Tomka nie ma ;-) .
Ja już też przeprowadziłam "poważną " rozmowę z mężem i jesteśmy zdania ,że szkoła specjalna czy szkoła życia jest lepszym rozwiązaniem. Ola jest w drugiej klasie i widzę jaki ma program .Rozmawiałam z koleżanką ,która pracuje w szkole integracyjnej i opowiedziała mi coś nie coś, tam przyjmują dzieci z lekkimi zaburzeniami typu ADHD, niedosłuch lub autyzm , a i tak nie potrafią zaopiekować się dzieckiem tak jak trzeba . Większość rodziców po jakimś czasie przenosi dzieci do innych placówek. Tak naprawdę to jaki my mamy wybór- żadnego!
Bądź dobrej myśli Tomcio już zna tę placówkę, więc na pewno będzie mu tam dobrze, a ludźmi nie ma co się przejmować i ich gadaniem. Rodzina najczęściej stoi na stanowisku " a co ludzie powiedzą" - miej to gdzieś, najważniejsze żeby dziecko było szczęśliwe, rodzice z czasem przekonają się że to był dobry wybór.

aniak - 2009-01-07, 00:11

Grażyna O. napisał/a:
Bardzo trudna decyzja, ale trzeba coś wybrać....

...Z opowiadań mam starszych dzieci wywnioskowałam, że integracja się nie sprawdza w życiu. Nam rodzicom daje może jakąś satysfakcję, że dziecko poszło do szkoły z normalnymi dziećmi, ale jak czuje się dziecko? To nie przedmiot aby nim manipulować na chwilę tu, może tam....

...Qrcze - stale przekonuję samą siebie.


Ja mam jeszcze kilka lat na podejmowanie takich trudnych decyzji, ale chciałabym mieć wówczas takie właśnie podejście. Nie moje marzenia, ale prawdziwe dobro dziecka.
No i chyba nigdy człowiek nie jest do końca przekonany, dlatego musi sam siebie przekonywać i dobrze, jeśli bliscy wspierają nas w tych trudnych decyzjach. :npocieszenie:

Irenka - 2009-01-07, 10:01

Ja również mam jeszcze killka lat na podjęcie takich decyzji (Agatka ma 4 lata) ale wiem że ten czas bardzo szybko zleci.
Na dzień dzisiejszy raczej nastawiam się na szkołę specjalną dla Agatki.
Integracyjnej w naszej okolicy nie ma a w zwykłej masowej szkole sobie jej nie wyobrażam. Mam pełną świadomość poziomu rozwoju mojego dziecka, nie chcę jej na siłę uszczęśliwiać.
A to co będę mówić inni mam głęboko w nosie.
Nie wiem dlaczego niektórzy reaguja takim lękiem na szkołę specjalną. Troche poznałam placówke znajdująca się w naszej okolicy i musze powiedzieć że jest to wspaniała szkoła, myślę że Agatka będzie tam szczęśliwsza. Mam nadzieję że moje poglądy nie zmienia się znacząco do czasu aż przyjdzie podejmować takie decyzje.

Tuśka - 2009-01-07, 10:24

Ja też mam dylemat.
Teraz Busio ma indywidualne nauczanie na terenie ośrodka rehabilitacyjnego, który od września zmieni się w orew. Bardzo się to na ten moment sprawdza, pani go chwali, on zadowolony, jej pracę z dzieckiem widać w domu. No, ale od września w orew nie może być indywidualnie nauczany, nie wiem czy przenieść go w związku z tym do szkoły specjalnej do klasy, czy zostawić w orew też już wtedy w klasie. W orew poziom samego nauczania jest niższy niż w szkole specjalnej ale za to jest rehabilitacji więcej, no i nasz orew jest dobrze wyposażony. No, le mam wątpliwości jeżeli chodzi o kadrę, same niedoświadczone młode dziewczyny w szkole jest więcej doświadczonych pedagogów. I jeszcze jedna wg mnie ważna rzecz toodpowiedni dobór dzieci w grupach w orew. Chodzi mi o to, żeby dzieci miały zbliżone możliwosci intelektualne i fizyczne.
Sama nie wiem co robić. Niby dopiero styczeń ale czas płyni a ja nie mogę się zdecydować. Kurcze i nikt tego za nas nie zrobi.

bjuti1976 - 2009-01-07, 22:17

Ja się pozwolę wtrącić, choć mam dobrych kilka latek na decyzję, ale...

No właśnie, w OWI rozmawiałam z mamą 13-letniego chłopca niepełnosprawnego intelektualnie z powodu niedotlenienia okołoporodowego. Z początku posłała go do szkoły integracyjnej, ale do dziś żałuje tej decyzji. Synek męczył się nie nadążając za klasą, było mu przykro.

Teraz jest w szkole specjalnej, ma w klasie 6 osób, w tym dwie dziewczyny z zD, piszą mu listy miłosne (mama znalazła w kurtce :-D ), ma swoje życie, jest szczęśliwy.

Będę miała tę historię na uwadze wybierając kolejne stopnie edukacji Natalki.

Grażyna O. - 2009-01-07, 22:37

Tuśka napisał/a:
.....
Sama nie wiem co robić. Niby dopiero styczeń ale czas płyni a ja nie mogę się zdecydować. Kurcze i nikt tego za nas nie zrobi.


No niestety Tusiu, nikt nie podejmie za nas decyzji, ale może i dobrze, bo to my rodzice wiemy lepiej na co stać nasze dzieci.

Chodzę z Tomkiem również na zajęcia do szkoły specjalnej, będąc tam pierwszy raz podjęłam decyzję, że nigdy, ale to nigdy go tam nie poślę. Teraz po kilku miesiącach tylko się w tym postanowieniu utwierdziłam.
Do szkoły specjalnej oprócz dzieciaczków z zespołem, opóźnionych umysłowo i innymi chorobami chodzą również dzieci, które nie radzą sobie z normalną szkołą, lub z którymi nauczyciele sobie nie radzą (czyli tzw. łobuzy delikatnie mówiąc). Takiego towarzystwa dla Tomka nie chcę.

Alicja - 2009-01-07, 22:51

U nas w specjalce też takie towarzystwo ;/
Tuśka - 2009-01-07, 23:06

Grażyna pewnie że dobrze. Tak sobie zamarudziłam, bo ciągle jakieś decyzje trzeba podejmować. Czasem już mam tego trochę dość.
U nas są 2 szkoły specjalne, jedna to taka o jakiej piszecie z Alicją z różnymi ziećmi właśni z trudnościami a druga dla dzieci z umiarkowanym i głębokim stopniem. Ja myślałam o tej drugiej. bo kadra tam wydaje się dobra. No, ale czy ja wiem na kogo dziecko trafi? Może się okazać że trafimy z deszczu podrynnę. Orew ma dobre wyposażenie, no i Buśek zna już to miejsce. Dziś rozmawiałam z dyrektorką i wydaje się, że rozumie moje sugestje i uwagi. Zobaczymy... W sumie to nigdzie nie jest idealnie.

Marta Witecka - 2009-01-08, 11:06

A ja mam inny dylemat. Szymon jak na razie ma lekkie upośledzenie. Z wieloma rzeczami radzi sobie dobrze, ale oczywiście wymaga zaangażowania i tak naprawdę pracy indywidualnej. Moja osoba niewiele tu pomaga (matki nie da się traktować jak terapeutki niezależnie od wykształcenia :lol: ).
W klasie natomiast jest 11 dzieci, choć powinno być, jak wiecie, ośmioro. Ten temat będę poruszać jeszcze na zebraniu. Oprócz tego mają mnóstwo zajęć zintegrowanych (więcej godzin, niż mój Jaś w 3 klasie szkoły masowej), a na obrzeżach tych zajęć mają SI i logopedę (trójka dzieci na raz). Pani ma dość dzieci, a dzieci jej. I trudno się dziwić.
Z OWI wysłali nas tam gdzie pieprz rośnie (czas najwyższy) i Szymek tak naprawdę został na lodzie. A chłopak ma potencjał, bo widzę jak super mu idzie nauka mowy, choć ludziom z zewnątrz najczęściej muszę go tłumaczyć. Potrzebuje indywidualnej pracy. Zresztą większość pracujących z nim terapeutów mówiła mi zawsze, że zajęcia wykorzystuje w 100%. I tu pojawia się problem dzieci z lekkim.
Na szkołę masową są za słabe, a w szkole specjalnej nie za wiele korzystają.

Mi też podoba się atmosfera tej szkoły i to, że te dzieciaki, a potem młodzież ma swoje środowisko, relacje i czują się tam dobrze (to widziałam na dniu otwartym w maju). Nie ma tam patologii o jakich wspomina Grażynka i Alicja. Ale atmosfera nie wystarcza, aby się czegoś nauczyć. Po prostu Szymek z OWI przynosił mi więcej prac będąc tam 2 razy w tygodniu, niż obecnie ze szkoły.
Jak Asia pisze o intensywności nauki Martynki, to trochę mi tego szkoda, choć zdaję sobie sprawę, że nawet tam pracując nie dopilnuję, aby nikt nigdy nie sprawił przykrości Szymonowi i to w końcu się stanie, choć oczywiście Asi tego nie życzę.
Myślę nad prywatnym logopedą (ale po co wtedy szkoła?) i przychodzi mi do głowy nauczanie indywidualne...

Aśka - 2009-01-13, 10:33

Marta, tak jak wcześniej pisałam, u nas klasy 0-3 są w oddzielnym budynku szkoły. Druga szkoła klasy 4-6 i gimnazjum są po drugiej stronie ulicy w większym budynku.
Martynka z pewnością nie będzie chodziła do tej dużej szkoły - doskonale to wiem :tak: A tam pewnie by jej dokuczali, to nieuniknione.
Teraz w tej małej szkole czuje się świetnie i robi postępy. Obecnie jest w takim wieku, że musiałaby gdzieś dojeżdżać (dość daleko), indywidualne mi odradzano i sama wiem, że to nie dla niej. Więc jest w szkole, w której jej nic się złego nie dzieje, wręcz przeciwnie - biegnie na zajęcia, robi postępy, dużo mówi. Widzę, że to jej służy. Jest szczęśliwa. Nadal jeździ na zajęcia do Poniatowej do Pinokio, np. dziś.

W szkole dużej jej nie widzę i jestem pewna, że tam się nie znajdzie. Trochę jej się zejdzie w małej, bo np. już w tym roku ją odroczę. Ma 6 lat i chodzi do zerówki, ma zD i nie musi a nawet nie ma takiej potzreby iść równo z rówieśnikami.

Taką mamy indywidualną sytuację, gdyby szkoła była w jednym budynku - Martynka by tam nie chodziła :nie:

Marta Witecka - 2009-01-13, 13:04

Ja sobie zdaję sprawę Asiu, że każda sytuacja jest inna, a w Twoim przypadku to rozwiązanie jest najbardziej optymalne dla Martynki.
Mi po prostu zaczyna być żal możliwości Szymona, które pewnie przepadają z powodu nieodpowiedniej opieki. Wczoraj wziął sam kartkę nartysował dwie postacie (całe, nie głowonogi) i powiedział, że to jest policjant i złodziej! Jak poprosiłam o dorysowanie włosów i uszu, to zrobił to w odpowiednich miejscach. Opowiedział mi też, że jak złodziej kradnie, to policjant zakłada mu kajdanki i pokazał na ręce.
Parę miesięcy temu by tego nie zrobił.
Wiem, że nauczanie indywidualne nie jest najlepsze, że on musi mieć też swoje środowisko, znajomych o podobnych możliwościach, a z drugiej strony wiem, że najwięcej korzysta na zajęciach w cztery oczy.
Nic jutro mam zebranie i poruszę parę tamatów, zobaczymy co powiedzą.

Dzięki Asiu za info o Twojej szkole, w naszej integracyjnej nie ma takich możliwości. :nie:

Aśka - 2009-01-13, 15:00

Nie ma sprawy Marta.U nas mała mieścina i jak Mati skończy się możliwość uczenia się w tej małej szkole, zaczną się schody. Albo dojazdy do dość odległej szkoły specjalnej, albo indywidualne. Zobaczymy.
Sama czasami się martwię, bo jest 3 dzieci niepełnosprawnych w klasie, a jak któreś zrezygnuje a inne nie dojdzie, to co będzie z tą klasą? :-(
Też czasami mam takie dni zwątpienia.

Rozumiem Cię Marta, Szymon ma wiele większe możliwości od Martynki, ma mniejsze upośledzenie a tym samym macie troszkę inne realia mieszkając w Warszawie. U nas wyboru za bardzo nie ma. Tak nam się udało z tą szkołą i chciałabym aby przetrwała ta klasa z 5 lat chociaż ;-) . Daj Boże :prosze:

Marta Witecka - 2009-01-13, 15:49

Myślę, że te wyobrażenia o Warszawie są przesadzone. Bo co z tego, że na Żoliborzu jest świetna szkoła specjalna, jak jest to na drugim końcu miasta. Ode mnie jakieś 30 km.
Super, że jest metro, bardzo się z tego cieszę, ale ono też ileś jedzie. A trzeba dziecko zawieźć i przywieźć. Na razie jeździ z nim ciocia, ale jak postara się o swoje dziecko, to dowóz zniknie. Nie będę go zapisywać do takiej szkoły, bo wiem, że nie dam rady.
A o dowozie z gminy pisałam, też nie jest różowo.
I ja nie chcę narzekać, nawet mnie to nie dołuje, myślę tylko co zrobić, aby to było z korzyścią dla Szymka, a nie dostosowywanie się do panującego systemu.

A z upośledzeniem Martynki może być różnie, sama wiesz, że wskaźnik skacze i w dół i w górę. :papa:

gosia78 - 2009-01-13, 17:51

Moja Wika chodzi drugi rok do szkoły specjalnej.
I nawet przez myśl nie przeszło mi kształcenie indywidualne.
Widziałam jak zachowuje sie moje dziecko w przedszkolu,kiedy jest w obecności innych dzieci,jaka jest szczęśliwa.
Do grupy mojego dziecka chodzą dzieci z różnym stopniem uposledzenia.
W szkole sa dzieciaczki z autyzmem,porażeniem mózgowym,są dzieci bardzo bardzo chore,które spokojnie mogłyby uczyc sie w domu-jednak rodzice przyprowadzaja je do szkoły,żeby miały kontakt z innymi dziećmi.
Jest też wielu uczniów,ktorzy przyszli z klas integracyjnych.
Rozmawiałam z ich rodzicami i niestety nie byli zadowoleni z takich grup.
W naszej szkole Wika ma zajęcia z logopedą(chociaz nie mówi i nie bedzie mówić),ma rehabilitacje na sali stymulacjii sensorycznej i polisensorycznej(sale te znajduja sie na terenie szkoły),starsze dzieci uczeszczaja na basen.Mamy sale do stymulacji mózgu-Biofitbeg,są zajecia muzyczne i jeszcze wiele innych wspaniałych zajęć.
Teoretycznie dzieci niepełnosprawne mogą chodzić do przedszkola do 10 roku życia.
Wika chodziła do 8 roku.Gdybym wiedziała wcześniej o tej szkole,na pewno posłałabym ja do niej wcześniej.Mam wrazenie ,że straciłam dwa lata intensywnej pracy.
Moje Słońce jest bardzo chore i postępy są widoczne w małym stopniu -ALE SĄ.
Wika jest szczęśliwa kiedy ubiera się do szkoły i nieszczęśliwa,kiedy nadchodzi weekend.
Szkoła Wiki jest jak kochająca się rodzina.

anilah17 - 2009-01-15, 10:23

Dawno nie zaglądałam do zakątka.Ale chciałabym podziękować wam wszystkim za to że jesteście i że piszecie o sobie i swoich pociechach.Pomogłyście podjąć ważną dla nas decyzje o przeniesieniu mojej córki ze szkoły masowej do specjalnej.Mam nadzieje ze jest to właściwa decyzja,ale o tym przekonamy się we wrześniu. :-D
Angela - 2009-01-17, 12:00

Witam dziewczyny i wiecie sama mam dylemat na temat tych szkół, mój Bartek z zD skończy w styczniu 9 lat w tamtym roku szkolnym chodził do zerówki normalnej w naszej szkole podstawowej ta szkoła jest mała bo mieszkamy na wsi w klasie góra 10 -12 osób. Gdy Bartek zaczął chodzić musiałam z nim tam siedzieć i to jeszcze nie cały wymiar godzin tylko 3-4 godziny po pół roku jeżdził sam autobusem bo szkołę mamy oddaloną półtora kilometra, odprowadzałam go tylko do autobusu i wiecie co że to właśnie było dla niego najlepszą frajdą.
:papa: W tym roku Bartek jest już uczniem klasy 1 ale ma nauczanie indywidualne w domu, bo w szkole go po prostu nie chcą, tak jak pani powiedziała po prostu wszystkim innym przeszkadza. Jeżdzimy na różne przedstawienia i takie tam inne, jeżdzimy równiez do naszego powiatowego miasta co sobota na zajęcia dla dzieci niepełnosprawnych i 2 razy w tygodniu do logopedy. I wiecie często zazdroszczę tym co mieszkają w mieście bo myślę że mają łatwiej i zastanawiam się czy nie zamienić dom na wsi na mieszkanie w mieście co wy na to może potraficie mi doradzić. :papa:

anilah17 - 2009-01-17, 19:36

Angala a nie myślałaś o zmianie szkoły na szkołę specjalną.Wiesz że obowiązkiem gminy jest dowóz dziecka niepełnosprawnego do szkoły.Myślę że nie powinnaś się decydować na zajęcia indywidualne w domu,nie lepiej aby te zajęcia miał w szkole i uczestniczył tylko na wybranych lekcjach.Np.plastyka muzyka wf....
Angela - 2009-01-17, 22:04

Tak oczywiście że jest taki dowóz ale my w swoim powiatowym mieście nie mamy szkoły specjalnej a najblizsza jest w troche dalszych miastach, lecz mają pierwszeństwo dzieci z ich powiatu więc koło sie zamyka.
I super że taka strona istnieje, dzięki i pozdrawiam. :-)

RENIA - 2009-01-19, 08:02

Celinka(w grudniu kończy 9 lat) obecnie chodzi do klasy pierwszej szkoły masowej w miejscu zamieszkania nas też nie chcieli proponowali na siłę nauczanie indywidualne ale Ja zapisałam ja do klasy pierwszej bo takie mam prawo i nikt nie może mi tego zabronić wręcz przeciwnie zgodnie z prawem muszą jej zapewnić opiekę podczas zajęć, obecnie dodatkowo ma raz w tygodniu godzinę rewalidacyjną .nie ważne jest czy czegoś się nauczy najważniejsze jest obcowanie z dziećmi co pomaga jej w rozwoju mowy i uczy po prostu życia w społeczeństwie :tak:
dorota3 - 2009-01-19, 09:00

Reniu, a jak Celinka odnalazła się w zwykłej szkole?Jak przyjęły ją dzieci? Pytam Cię o to ,bo choć my mamy jeszcze tyle czas,u to już czasami myślę jak to będzie z moją Julcią.
anilah17 - 2009-01-19, 10:00

Reniu dziwi mnie dlaczego Celinka ma tylko 1 godzinę zajęć rewalidacyjnych.Moja córka też chodzi do szkoły masowej jest w 4 klasie .Początkowo miała 2 godziny bo z tego co się orientuję jest to minimum.Wydawało mi się że jest to zbyt mało godzin napisałam pismo do burmistrza uzasadniając go dość obszernie... i wnioskowałam o 6 godzin.Ostatecznie córka dostała 5 godzin tygodniowo.Uważam że powinnaś powalczyć bo warto a chyba już wiesz że wszystko trzeba wywalczyć.Ja zawsze byłam bardzo nieśmiała ale teraz dla córki gotowa jestem na bardzo wiele to życie mnie tego nauczyło.
kamilka - 2009-01-19, 22:04

moja Kamilka chodzi do 5 klasy w szkole integracyjnej .Oprocz lekcji z klasa ma dodatkowe zajecia muzykoterapie rewalidacje logopedie terapie zajeciowa.Uczeszcz na wszysykie lekcje >do szkoly chodzi bardo chetnie .Pani bardzo ja chwali ze jest pilna i uczestniczy w lekcjach. Umie juz prawie czytac zaczela pisac uczy sie wierszykow ktore bardzo chetnie recytuje przed klasa.Musze Wam napisac ze moja coreczka ma szczescie do ludzi jest akceptowana ilubiana przez dzieci w szkole mysle ze jest to zasluga wspanialych nauczycieli ktorzy potrafili wytlumaczyc klasie na czym polega choroba mojego dziecka .Oczywiscie Kamilka ma program dostosowany do swoich mozliwosci intelektualnych . Nie wiem jak bedzie w gimnazjum ale na razi nie zaluje decyzji o poslaniu Kamilki do szkoly integracyjnej. Zapomnialam nadmienic ze Kamilka od pierwszej klasy zostawala w szkole sama a ja mam czas dla siebie pozdrawiam
anilah17 - 2009-01-19, 22:39

Widzę ze twoja Kamilka jest bardzo zdolna.I macie to szczęście że może chodzić do klasy integracyjnej u nas takie nie istnieją.Pozostaje szkoła masowa lub specjalna.
RENIA - 2009-01-20, 07:56

Cytat:
dorota3 Wysłany: Wczoraj 9:00 Temat postu:

--------------------------------------------------------------------------------

Reniu, a jak Celinka odnalazła się w zwykłej szkole?Jak przyjęły ją dzieci?

Celinka szybko się zaakceptować z nowym otoczeniem i dziećmi może dlatego że z częścią z nich chodziła do zerówki a poza tym jest to szkoła na wsi a tu prawie wszyscy się znają no i najważniejsze chodzą do tej szkoły dwie starsze jej siostry które na początku bardzo jej pomagały

anilah17
Celinka ma dużo dodatkowych zajęc poza miejscem zamieszkania i nie chciałam jej obciążać dodatkowymi godzinami ,w naszej szkole jej tylko pedagog myślę że ta godzinka na razie jej wystarczy ,a chodzi jeszcze na zespół wyrównawczy

Angela - 2009-01-21, 22:32

Wiecie to macie szczęście z tymi szkołami bo u nas jest tylko mała podstawówka i na dodatek nie chcą mojego Bartosza a ma już (teraz skonczy 8lat) ma te lekcje indywidualne w domu i to tylko 6 godzin na tydzień. Podobno od kl. 1 do 3 godzin indywid. ma być od 6 do 8 pisałam podanie i prosiłam wójta o 8 godzin lecz oni nigdy nie mają pieniędzy i mamy tylko 6. Oczywiścię pużniej jezdzimy do logopedy , rehabilitacja ale jeśli chodzi o nauke to po prostu ręcę mi opadają ryczeć, wyć i krzyczeć mi sie chcę nie wiem już sama co mam robić dalej bo przecież już niedługo trzeba znowu składac papiery o dalszą naukę, bo dostał tylko na rok.
zazdroszczę wam że macie wszystko na miejscu u siebie i wiecie myśle ostatnio o przeniesieniu sie do jakiegoś miasta nie wiem czy to dobrze wpłynie na Bartosza bo lubi tu wszystkich i go ludzie też lubią, ale... :papa: :papa: :papa: :-)

anilah17 - 2009-01-21, 23:25

My też mieszkamy w małej wiosce i wiesz nigdy nie chciałabym mieszkać w mieście i myślę że moja córka też.Nie wiem czy wszystkie dzieci z zd lubią ciszę,ale moja Aśka zdecydowanie nie lubi miasta.Na pewno w mieście dzieci mają większe możliwości ,lepszy dostęp do wszechstronnej rehabilitacji ale.....A może jednak jest szansa żeby Batrosz dostał się do szkoły specjalnej w innym powiecie,możesz spróbować.A jak daleko jest najbliższa szkoła?
Angela - 2009-01-22, 23:31

Najbliższa szkoła to ogólnodostępna podstawówka gdzie Bartosz teraz nalezy a szkoła specjalna to 40 km od nas w Iławie lub w Działdowie a to są już właśnie inne powiaty. Wiesz anila że Bartosz lubi swą wieś zwłaszcza ludzi stąd i raczej też jest lubiany gdy jest ciepło to na podwórku u nas normalnie dzieciarnia a wśród nich biega mój Bartuś, ale boję się że dużo tracimy i Ci powiem że ja już nie wiem co mam robić. :-( :?: :papa: :papa:
Wiesz co Bartek lubi te tutejsze bużki a najbardziej ta w okularach bo on też ma :okular: :lol: :papa: :papa:

anilah17 - 2009-01-23, 13:06

Faktycznie odległość 40 km to nie tak mało.Ja długo się zastanawiałam co zrobić czy zostawić Asię w naszej podstawówce/pisałam o tym wcześniej/Ale podjęłam decyzje we wtorek jedziemy z Asią i mężem do najbliższej szkoły specjalnej oddalonej od nas o ok.28km/też kawałek/i mam zamiar ją tam przenieś zastaje tylko sprawa od kiedy,czy już teraz czy od września.Ale najważniejsza sprawa czy Asi się szkoła spodoba i czy chętnie tam pójdzie. :super: :spoko: Długo się zastanawiałam i myślę że będzie to dla niej najlepszym wyjściem.W podjęciu tej decyzji pomogły mi dziewczyny z Zakątka przez to co pisały w swoich postach :-D i dziękuję im za to. :kwiat3: super że taki forum istnieje :spoko: :super:
magdalenka - 2009-03-04, 20:39

Duzo mysle nad wyborem szkoly dla Kaika, do niedawna szkola specjna nie przeszla mi nawet przez mysl, ale teraz sie zastanawiam :nzastanawianie:
Bylam dzisiaj na spotkaniu w przedszkolu (co jakis czas spotykam sie tam z personelem i specjalistami zeby omowic Kaika progres) , bardzo Kaika chwalily ze tak swietnie sobie radzi, ze ma przyjaciol w przedszkolu ze bardzo duzo umie no i ogolnie ze bardzo dobrze sie rozwija.
Wiec doznaly szoku jak powiedzialam im ze zastanawiam sie nad szkola specjalna, wrecz mi odradzaly ale ja sie upieram ze chce isc sie rozejrzec, jest jedna szkola niedaleko mnie , dla dzieci z lekkim uposledzeniem, gdzie dzieci maja wszystkich koniecznych specjalistow pod reka, gdzie ucza sie szkoly zycia (nie mialam pojecia ze tu tez jest cos takiego :jupi: , ale sie ciesze) , wiec umowie sie i ide tam na spotkanie.
Widze w tym wiekszy sens niz w szkole integracyjnej,przeciez tam tez bedzie przerabial jakis program ale nie bedzie w tyle , poza tym dla mnie najwazniejsze jest zeby Kai byl samodzielny , tam nauczy sie wszystkiego co do zycia potrzebne, przeciez wiem ze na studia i tak nie pojdzie, a jak bedzie starszy to ja juz dopilnuje zeby chodzil na jakies kursy (czy to komputerowy, czy jezyka , czy jakikolwiek ) zeby jego mozg zawsze sie cwiczyl.
W kazdym razie mysle nad szkola specjalna.

Joanna - 2009-03-04, 21:39

Magdalenka do pewnych decyzji się dorasta, jak Maja się urodziła to szkoła specjalna była dla mnie nie do przyjęcia , a dzisiaj kto wie jeśli tam bedzie jej lepiej to czemu nie- w końcu to o jej szczęście i przyszłość chodzi, ja swoje szkoły już pokończyłam teraz czas na dzieci.
Grażyna O. - 2009-03-04, 21:48

Magda - Kaj ma 3 latka i ty mu już szkoły szukasz?
Od którego roku u was dzieci idą do szkoły?

magdalenka - 2009-03-04, 22:07

Od tego wrzesnia powinien isc do przedszkola przy szkole a od nastepnego wrzesnia (bedzie wtedy mial 4 i pol roku) powinien isc do zerowki.
Ja mu odrocze to jesli posle go do szkoly integracyjnej , jesli do specjalnej to pojdzie jak powinien pojsc.

MadziaZA - 2009-03-04, 23:03

Magdalenko, a u Was o tym do czy i do jakiego przedszkola czy szkoły nie decyduje jakiegoś typu Poradnia
- przecież do szkoły specjalnej idą dzieci z wymienioną taką szkołą w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego po przejściu testów i badań.
Chyba za wcześnie na takie badania u małego - chociaż nasze realia są ździebko inne niż w UK.
Czy nie lepiej załatwiać asystenta?

Zresztą sorki - to w całości Wasza decyzja.
Trzymam kciuki :spoko:

magdalenka - 2009-03-05, 10:35

Tutaj ja decyduje ktore przedszkole, ktora szkola, oczywiscie sa ludzie ktorzy moga mi doradzic , ale nie ma tu testow ani nic z tych rzeczy o ktorych piszesz.
groszek - 2009-03-05, 14:48

magdalenka napisał/a:
Tutaj ja decyduje ktore przedszkole, ktora szkola, oczywiscie sa ludzie ktorzy moga mi doradzic , ale nie ma tu testow ani nic z tych rzeczy o ktorych piszesz.


I tak powinno być, gdyż to rodzice najlepiej wiedzą co potrafi ich dziecko...
Ja też myślę o szkole, w której Maks będzie miał swoich przyjaciół i ludzi wsród których będzie się dobrze czuł...a więc o szkole specjalnej.

sylpa - 2009-03-05, 15:26

My dzisiaj tez byliśmy z M w szkole specjalnej i w Specjalnym Ośrodku Wychowawczym.
Pamiętam, że jak Patrycja się urodziła to i dla mnie jakakolwiek forma kształcenia specjalnego była nie do przyjęcia, a teraz... właściwie jesteśmy prawie pewni, że poślemy Patrycję do OSW; mają fajne warunki, maleńkie klasy, nie widać patologii wychowawczych, tylko rzeczywiście dzieci z upośledzeniem, nauczyciele dla każdego dziecka przygotowują indywidualny program, itd.
Szkola specjalna niestety sprawiała wrażenie bardziej "zimnej", no i widać bylo, że część dzieci ma głównie problemy wychowawcze lub wynikające z zaniedbań edukacyjno-emocjonalnych, a tego trochę się boję.
Mamy jeszcze dzień otwarty w szkole integracyjnej, ale idziemy tam tylko po to, żeby mieć spojrzenie na całokształt, jakoś nie wierzę, że to będzie najlepsze miejsce dla Patrycji...

Tuśka - 2009-03-05, 16:03

To właśnie do takiego osw będzie chodził Buś od września.
Myśleliśmy że zostanie w orew ale narazie jakoś nie powstaje, a poza tym chyba szkoła w osw będzie dla niego bardziej odpowiednia.
U nas jest sala doświadczania świata, zajęcia z komputerem i inne... Zobaczymy jak to będzie w praktyce. Niestety różnie to bywa, czasami teoria swoją drogą a praktyka swoją.

tadeusz-0021 - 2009-03-05, 20:11

moja córka od trzeciego roku zycia uczęszczała do przedszkola .i jako jedyne dziecko było niepełnosprawne .
bardzo szybko została zaakceptowana .
teraz uczęszcza do trzeciej klasy szkoły ogólno dospępnej. jest z tego bardzo szczęśliwa.
chętnie uczęszca do szkoły i na dodatkowe zajęcia.ludzie walczcie o swoje dzieci . one terz chcą być wśród swoich rówieśników.
sylwia jest bardzo mobilizowana przez rówieśników do nauki.

Alicja - 2009-03-05, 20:16

tadeusz-0021 napisał/a:

teraz uczęszcza do trzeciej klasy szkoły ogólno dospępnej. jest z tego bardzo szczęśliwa.
chętnie uczęszca do szkoły i na dodatkowe zajęcia.
sylwia jest bardzo mobilizowana przez rówieśników do nauki.


..tylko jak długo jeszcze ?
Oto jest pytanie ;-)


tadeusz-0021 napisał/a:
ludzie walczcie o swoje dzieci . one terz chcą być wśród swoich rówieśników.


Jagoda ma w klasie również i rówieśników
albo prawie :-D

I jak trzeba walczę o nią jak lwica :cool2:

tadeusz-0021 - 2009-03-05, 20:21

jeśli chodzi jak długo --- to wyór należy do córki .jeśli będzie czuła się zle w szkole, to wtedy sama muśi zdecydować. a ja się z tym zgodzę
Alicja - 2009-03-05, 20:31

ufff...
to dobrze...

Mam jeszcze prośbę... przestrzegaj proszę regulaminu: a w szczególności pkt 12,15,21
:prosze:

sylpa - 2009-03-06, 08:41

tadeusz-0021 napisał/a:

teraz uczęszcza do trzeciej klasy szkoły ogólno dospępnej. jest z tego bardzo szczęśliwa.
chętnie uczęszca do szkoły i na dodatkowe zajęcia.ludzie walczcie o swoje dzieci . one terz chcą być wśród swoich rówieśników.
sylwia jest bardzo mobilizowana przez rówieśników do nauki.


Ale Tadeuszu napisz szczerze, czy córka dlatego uczęszcza do szkoły ogólnodostępnej, bo tak wybraliście (z kilku opcji), czy dlatego, że nie ma w okolicy wyboru i szkoła musiała zapewnić Wam naukę?

Czy to, że po głębokim namyśle i analizie decydujemy się na szkoły specjalne oznacza, że nie walczymy o swoje dzieci? Na pewno nie! Czy walka według Ciebie oznacza umieszczenie dziecka w zwykłej szkole? Czy jesteś na 100% pewien, że to jest właśnie najlepsze dla Twojej córki?

Ja osobiście uważam, że nie ma nic gorszego, niż zawsze być tym najsłabszym, innym, odstającym....

To moje dziecko ma być szczęśliwe, a nie ja mam mieć zaspokojone ambicje - oczywiście zdanie jest moje i prywatne. Masz prawo mieć inne.

Jasne, że gdybym się uparła, to szkoła rejonowa przyjęłaby Patrycję, ale po co nam to?
Kontaktów z rówieśnikami ma mnóstwo, zarówno zdrowymi, jak i z niepełnosprawnościami.
Nie trzymam jej zamkniętej w domu, uwierz.

magdalenka - 2009-03-06, 10:57

Podpisuje sie pod sylpa :spoko:
tadeusz-0021 - 2009-03-06, 20:07

jeżwli ktoś czuje się urażony to serdecznie przepraszam .mogłem sylwię umieśćić w innej
szkole.odwiedziliśmy trzy podstawówki i córka wybrała akórat tą szkołę.
jest oddalona od mojego miejsca zamieszkania 12 km.
a szkoła najbliższa to tylko 3 km.
córkę dowozi żona osobiśćie na własny koszt .codziennie .
nikt nam nie zwraca za dowóz dziecka do szkoły.

i tak to wszystko trwa już prawie 7 lat.

Bunia - 2009-03-06, 22:50

Jestem tego samego zdania co Tadeusz .Zuzia chodziła od trzeciego roku życia do zwykłego przedszkola masowego w.W tym roku idzie do integracyjnego .A w następnym będe się starała żeby poszła do zwykłej szkoły .Nie wiem jak dla was ale dla mnie szkoła specjalna to OSTATECZNOŚĆ.
Alicja - 2009-03-06, 23:02

A dlaczego zamiana masówki na integrację?

Szkoła specjalna tak jak i szkoła życia to nie koniec świata :]
Tam dzieci uczą się tego co tak naprawdę przyda się im w życiu codziennym...

magdalenka - 2009-03-06, 23:09

malgorzatanowak napisał/a:
...specjalna to OSTATECZNOŚĆ...


A dlaczego ostatecznosc?? bo chodza tam dzieci uposledzone , tak :?:
Tak mi powiedziala Bea jak rozawialam z nia na temat szkoly dla Kaika i ona zastanawia sie nad szkola dla Olivera i mowi "ale w tej szkole specjalnej on mi sie cofnie, tam beda dzieci uposledzone" na co moja odpowiedz byla " a on jest jaki ?? :wow: wlasnie uposledzony i dlaczego uwazasz ze sie cofnie, tam moga byc dzieci mniej uposledzone od niego"!!!

Tak naprawde jest to trudna decyzja bo nie wiadomo do ktorej z tych szkol nasze dzieci wolalyby chodzic :nzastanawianie:

Alicja - 2009-03-06, 23:10

Jaga najchętniej do żadnej :-D
magdalenka - 2009-03-06, 23:11

:lol: :lol: :lol:
Bunia - 2009-03-06, 23:15

Logopeda w naszym przedszkolu nie chce z Zuzią pracować ponieważ jest jeden na całe nasze miasteczko. Twierdzi ,że Zuzia na swoją [ułomność} bardzo dobrze rozmawia ,i są dzieci które bardziej potrzebują pomocy..... W przedszkolu integracyjnym które jest oddalone o 20 km będzie miała logopede na co dzień.Na dzień dzisiejszy uważam że moje dziecko obędzie się bez szkoły specjalnej.A czas pokaże co będzie dalej :roll:
Alicja - 2009-03-06, 23:21

I codziennie będzie miała zajęcia z logopedą? w przedszkolu integracyjnym?
Bunia - 2009-03-06, 23:27

Tak .Oczywiście nie są to zajęcia codziennie indywidualne{ bo tak chyba nigdzie nie ma},ale lepsze to niż nic :-) Wszystko będzie dla mnie jasne jak Zuzia tam pochodzi ,bo na razie znam przedszkole z rozmowy z Panią Dyrektor....
Alicja - 2009-03-06, 23:37

...aaa... czyli logopeda na co dzień... znaczy,że Pani jest ale zajęć nie ma :-D
ale masz rację ..lepszy rydz niż nic,nawet w takiej konfiguracji :lol:

Bunia - 2009-03-06, 23:53

Nie wiem czy piszesz serio czy sie nabijasz :-?
boszka59 - 2009-03-07, 06:44

A ja właściwie jestem zdecydowana na szkołę życia dla Adama. Bez odraczania. Poszłam , obejrzałam rozmawiałam z kadrą i rodzicami. Jedna mama miała syna w masówce a w trzeciej klasie przeniosła go do życia i odczuła to jako koniec koszmaru.Obecnie przyjmuję do pracy dwie osoby z upośledzeniem i do głowy mi nie przyszło żeby zapytać czy piszą i czytają. Nie to było kryterium.Więc jak się okazuje nie tego oczekuje się od osób z upośledzeniem.
zula - 2009-03-07, 07:13

Ja jeszcze nie wiem jak będzie z Kamilem do jakiej szkoły będzie chodził.Wiem jednak z opowiadań mojej kuzynki która prowadziła klasę integracyjną że te dzieciaki czuły się troszke na lekcjach zagubione.Kończyły masową szkołę podstawową po czym i tak resztę edukacji miały w szkole specjalnej lub szkole życia.Nasza psycholog przed przyjęciem do przedszkola kazała mi się 5 razy zastanowić co dla Kamila będzie najlepsze.Wybrałam ośrodek adapracyjny w ktorym ma kształcenie specjalne.Jestem zadowolona i Kamil też.
sylpa - 2009-03-09, 09:16

boszka59 napisał/a:
Jedna mama miała syna w masówce a w trzeciej klasie przeniosła go do życia i odczuła to jako koniec koszmaru.


Właśnie takie opinie bardzo często niestety słyszę. W Polsce szkoły masowe po prostu nie są przygotowane na właściwą edukację dzieci z upośledzeniem umysłowym.
A w naszej integracyjnej najchętniej widzą np. lekki niedosłuch albo niepełnosprawność fizyczną. Upośledzenie umysłowe to już z oporami. Taka jest prawda i nie ma się co oszukiwać.

antynka - 2009-03-09, 19:26

Co prawda Sebastian ma jeszcze odroczona szkołe ze względu ,że jeszcze dobrze wszystkiego nie mówi , ale ja juz sie zastanawiam jaką szkołę wybrać? Sepcjalną, czy intergracyjną?
Alicja - 2009-03-09, 19:29

Polecam wątek -----> Wybór szkoły-czym się kierować?
anilah17 - 2009-03-11, 17:44

Podobnie jak większość z Was miałam wielki dylemat czy pozostawić Asię w szkole masowej czy przenieść do szkoły specjalnej.Wybrałyśmy tą drugą opcję.I myślę że to dobra decyzja,od września zaczyna nowy etap życia. Moja Asia podobnie jak córka Tadeusza chodzi do klasy trzeciej,i wiem że nie jest w stanie dorównać dzieciom z jej klasy chociaż jest od mich starsza.Widzę że na lekcjach się po prostu nudzi.Kiedy była mała nawet nie chciałam słyszeć o szkole specjalnej,ale do pewnych decyzji trzeba dojrzeć.Myślę że jesteśmy gotowe na to wyzwanie.
RENIA - 2009-03-12, 22:11

Ja mam też dylemat Celinka obecnie chodzi do pierwszej klasy szkoły masowej ale ciągle się zastanawiam czy jej nie przeniesć do szkoły specjalnej :-? było bu jej chyba łatwiej
Bunia - 2009-04-28, 10:07

Alicja napisał/a:
Szkoła specjalna tak jak i szkoła życia to nie koniec świata :]
Tam dzieci uczą się tego co tak naprawdę przyda się im w życiu codziennym...

No i stało się ..... Byłam z Zuzią na badaniach w poradni psychologiczno pedagogicznej. Muszę wam przyznać że dopiero po prawie cztero godzinnej wizycie w poradni i rozmowie z panią psycholog i pedagog zrozumiałam że moje dziecko będzie bardziej szczęśliwe w szkole specjalnej niż zwykłej .Ja chyba cały czas miałam nadzieję że coś się zmieni ,córka zacznie nadrabiać zaległości jak będziemy dużo pracować ale niestety ,trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Alicjo masz rację i dziękuję ci za twoje słowa .SZKOŁA SPECJALNA NIE JEST KOŃCEM ŚWIATA :-)
Cytat:
Jak poszłyśmy zobaczyć z Zuzią tą szkołę
to od razu dzieci się z nia witały a ona była zadowolona bo pierwszy raz dzieci przywitały ją tak serdecznie..... I teraz kochani mam do was pytanie co lepsze ,bo mamy wybór albo iść do szkoły specjalnej [tam Zuzia będzie w grupie z dziećmi lekko upośledzonymi],albo do OREW ale niestety nie wiemy co wybrać .Gdzie chodzą wasze dzieci proszę doradżcie coś . :-?
Alicja - 2009-04-28, 10:35

No cóż ..doradzać trudno,bo szkoły specjalne jak i ośrodki są różne.
Spróbuj porównać te dwie placówki:
-z jakimi dziećmi będzie przebywać Zuzia,
-jak duże są grupy,
-jakie jest wyposażenie w sali (pomoce dydaktyczne,komputer)
-ilość i jakość dodatkowych zajęć
-wyjścia,wyjazdy pozaszkolne


sylpa napisał/a:
W Polsce szkoły masowe po prostu nie są przygotowane na właściwą edukację dzieci z upośledzeniem umysłowym.


Bo dzieci upośledzone umysłowo właściwą edukację mają w ośrodkach do tego przygotowanych.

Tuśka - 2009-04-28, 11:52

Alicja ma rację...
Ja też miałam dylemat czy orew czy szkoła specjalna od września, i wybraliśmy szkołę. I pewnie, że trudno coś radzić, ale jeżeli chodzi o nasze dzieci to ja osobiściie w orewie widziałaby je jak są mniejsze tak jako alternatywa dla przedszkola. Tak właśnie mój Busiek chodził, teraz już zdecydowanie czas na szkole tym bardziej że przynajmniej w jego grupie bardzo wyprzedził dzieci pod względem intelektualnym i nie ma z nimi kontaktu, woli z dorosłymi.
W naszej szkole jest, sala doświadczania świata, zajęcia z komputerem itd. No ale jak to będzie w praktyce wyglądało to zobaczymy. Dużo a może nawet wszystko zależy od nauczyciela do jakiego dziecko trafi.

grażyna - 2009-04-28, 12:37

Alicja napisał/a:


sylpa napisał/a:
W Polsce szkoły masowe po prostu nie są przygotowane na właściwą edukację dzieci z upośledzeniem umysłowym.


Bo dzieci upośledzone umysłowo właściwą edukację mają w ośrodkach do tego przygotowanych.


I co tu jeszcze można dodać w temacie? Nie rozumiem skąd ten pęd mam młodszych dzieci na szkołę masową. Mówię tu niestety także o sobie, bo też kiedyś mu uległam ;/ . Zmarnowałam sporo czasu zanim dotarło do mnie, że robię błąd. Może czasy były wtedy inne, nie przykładałam wagi do jakości edukacji, tylko chciałam "zaliczyć" obowiązek szkolny.., nie wiem. Na pewno szkoły masowe nie są przeznaczone dla naszych dzieci.

Iga - 2009-04-28, 20:36

grażyna napisał/a:
Nie rozumiem skąd ten pęd mam młodszych dzieci na szkołę masową.


Grażynko bo pewnie każda z nas chce spróbować. Ja tam się nie upieram na nic. Jednak jakby coś... to klasy 1-3 dlaczego nie? Na dalsze klasy w masówce to jakoś nie mam złudzeń.

anilah17 - 2009-04-28, 21:11

Kiedy dziecko jest małe to i różnice między zdrowymi i naszymi dziećmi są mniejsze,im są starsze zostają w tyle i nie są w stanie dotrzymać kroku zdrowym rówieśnikom.Moja Asia kończy teraz 3 klasę w masówce.Myślę że najwyższa pora aby zmienić szkołę na specjalną.Zapisałam ją już i w jej klasie jest tylko 5 dzieci,i dwie nauczycielki.W masowej było 25 dzieci.Asia nie może się doczekać września ja zresztą też,mam tylko nadzieję że się nie rozczarujemy.
Tuśka - 2009-09-04, 16:03

Od 1 września i mój Zbyszek poszedł do szkoły.
W ubiegłym roku miał indywidualne nauczanie na terenie ośrodka rehabilitacyjnego, a w tym chodzi już z dziećmi do klasy.
Pierwsze wrażenia? hmm sama nie wiem. Ogólnie on jest zadowolony ale ja...
Dziś na przykład pani opiekunka z busa mi przekazała, żeby dziecku zakładać dresowe spodnie.
A ja mojemu nie zakładam i zakładać nie będę.
Dyktafonu do nagrywania mi ewentualnych informacji o dziecku pani nie chce, żeby nie zginoł. Komunikatora też narazie nie, żeby dzieci nie popsuły.
A już hitem było to, że plecak załadny i żeby mu jakiś starszy dać bo też może zginąć.
Aaa i panie kazały mnie poinformować że okulary mogą się zniszczyć i zebym się nie dziwiła.
Ogólnie niestety odniosłam wrazenie, że panie unikają odpowiedzialności za cokowwiek.
Niby mówi się wszędzie że rodzicedzieci upośledzonych powinni o nie dbać szczególnie a tu co?
Mam wysyłać go do szkoły w dresie, ze starym plecakiem i nie mieć pretensji jak zniszczy okulary.
No a może ja się czepiam?
Chcę zeby tam nauczył się dbać o swoje rzeczy, pilnować ich td.

MamaKuby - 2009-09-04, 16:18

No muszę przyznać Tusiu, że to osobliwe podejście. A zeszyty ma mieć nowe, czy lepiej takie już zapisane? Przepraszam że ja tak trochę żartem, ale zupełnie nie rozumiem podejścia. To chyba Twoja sprawa jak ubierasz dziecko??? Jeśli nawet wybrudzi czy zniszczy ubrania to za twoje pieniądze. Nie sądziłam że tego typu problemy mogą się w ogóle pojawić, no ale pewnie dlatego że ja mam jeszcze trochę czasu na szkołę.
Cóż mogę powiedzieć? Cierpliwości i wytrwałości Ci życzę. Może z czasem Panie się dotrą i Busio nauczy się dbać o swoje rzeczy tak jak tego chcesz.

kabatka - 2009-09-05, 12:13

I ja się dziwiłam, że na konferencji BK o wizerunku osób z niepełnosprawnością intelektualną mówili momentami oczywiste rzeczy... Jak tu jak by nie było specjaliści takie zasady wprowadzają ;/ boszsz.... Nie Tuśka, nie jesteś dziwna - panie są dziwne ze swoimi zasadami... :idea:
Tuśka - 2009-09-05, 13:15

Tylko co ja mam teraz zrobić?
Pewnie, że będę po swojemu dziecko ubierać itd. Ale to nie w tym rzecz...
Chciałabym żeby one mnie poprostu zrozumiały, przecież nie mogę z nimi wojować bo moje dziecko kilkanaście lat spędzi w tej placówce. Innej w Kielcach nie ma.
Gdzie tu współpraca z rodzicem, wydawałoby się że nauczyciel powinien wspierać rodzica w tworzeniu tego właśnie pozytywnego wizerunku dziecka. A tu... ten kto o dziecko dba ten ma właśnie problem.
Zupełne nie wiem jak się zachować.
i

Megi - 2009-09-05, 20:20

Tusiu , a może poczekaj trochę , niech się panie zapoznają z Busiem . Początek września, a ty już oczekujesz,że wszystko będzie tak jak sobie wymarzyłaś ;-) :lol: Słuchaj, rozmawiaj z nauczycielkami, dowiedz się dlaczego mają takie zalecenia i jak się z nimi nie zgadzasz to spróbuj wyłożyć im swoje racje. Z nauczycielami to jest tak,że jedni są reformowalni i potrafią indywidualnie podejść do każdego dziecka a inni nie. Często trzeba iść na kompromis , nieraz odpuścić i nie przejmować się zbytnio drobiazgami dla dobra dziecka. Walczyć nie ma sensu, bo to pogorszy tylko wasze relacje i zemści się na Zbysiu. A może te spodenki dresowe to tylko dlatego ,żeby Busiowi było wygodniej?
Tuśka - 2009-09-05, 22:01

Nie, nie włożę 11latkowi do szkoły dresowych spodni. Zaden chyba zdrowy 11latek do szkoły tak się nie ubiera, no chyba że ma taki styl i sam chce.
A chodziło o to że trzeba było dziecku pasek odpiąć, więc to raczej o wygodę pani pomagającej chodziło.
Walczyć nie będę, wiem że to na dziecku się zemści a musi tam chodzić jeszcze kilkanaście lat.
Nie mam jednak zamiaru ustępować w kwestji ubierania dziecka.
Sama jestem pedagogiem specjalnym i uważam że akurat w takiej szkole to od września wszystko już powinno być dograne.
A tu chodzi o to,żeby nieczego nie trzeba było pilnować, żeby było łatwo i szypko.
Zamiast mi sugerować dresy niech mu pani wpisze do programu indywidualnej pracy z dzieckiem zapinanie paska i guzików, po to on tam w końcu między innymi chodzi.
Cóż, trudno będziemy rozmawiać.
Megi, a twoja Ola nosi dresy do szkoły?

kruffka - 2009-09-06, 09:32

Tuśka, a co to za rodzaj szkoły specjalnej? Szkoła życia, czy taka zwykła specjalna dla lekko upośledzonych, a może Zbyszek chodzi tylko do oddziału dla średnio i głęboko upośledzonych w szkole dla lekko upośledzonych? Zachowania pań wskazują na ich zupełną bezradność i przeciążenie pracą, to wygląda tak, jakby miały tam straszny kocioł!

Na pierwszy rzut możesz kupić Busiowi takie spodnie z gumką w środku, którą można ustawiać tak, żeby się trzymały pupy, a nie będzie musiał paska odpinać ani guzików. I kilka ładnych spodni dresowych tez właściwie nie zaszkodzi: mój Krzysiek (no wiem, młodszy dużo) czasami chodzi w dresach, starannie dobranych, wydaje mi się, że nie ujmują mu nic na honorze. A i on się wtedy cieszy, że wygląda jak sportowiec.

A panie oczywiście niech wpiszą do programu Buśkowi naukę samodzielności w rozbieraniu, to podstawa, nie?

Tuśka - 2009-09-06, 10:02

Wszystkie spodnie ma takie właśnie z gumką w środku.
Pewnie, że drwsowe spodnie nie ujmują nic na honorze, ale to nie jest struj do szkoły, chyba że w planie są jakieś spartakiady czy wycieczka.

Teraz nie ma szkoł życia. To jest szkoła specjalna tzw. ośrodek szkolno-wychowawczy, jest tam skoła podstawowa gimnazjum i nauka zawodu.
Są także warsztaty terapii zajęciowej i interrnat.
Chodzą tam dzieci z upośledzeniem umiarkowanym na ogół.
Dzieci ze znacznym i głębokim uczą się w tzw. zespołach terapeutyczno-rewalidacyjnych po 4 osoby, ale nawet nie wiem czy tam takie zespoły są.
Busiek jest w 1 klasie. Jest ich w klasie 8

stokrota - 2009-09-06, 10:49

Czyli Busio chodzi do takiej szkoły, jak Ania...tylko w naszej są zespoły terapeutyczno-rewalidacyjne, a nie ma warsztatów terapii zajęciowej i jakiś czas temu zlikwidowano naukę zawodu.
Ja jestem zadowolona z tej szkoły,a Ania jeszcze bardziej niż ja :-)
W szkole podstawowej nauczycielka miała pomoc, w gimnazjum już nie przysługuje, ale jakoś sobie radzą, nigdy nie spotkałam się z czymś takim, jak Ty, Tuśka - żadnych problemów z ubiorem, strój dowolny. Ania nie wiążę sznurowadeł, ale mimo sznurówek w butach, nigdy nikt nie zgłaszał, że powinna mieć inne buty.
W programie indywidualnym jest stale rozwijanie samoobsługi na coraz wyższych etapach i jest to realizowane...
Może to tylko dlatego, że to początek roku i panie muszą jakoś to ogarnąć - dzieci są nowe, nieznane, jeszcze nie wiedzą, co które może, co potrafi ?

Alicja - 2009-09-06, 13:55

Tuśka napisał/a:

Teraz nie ma szkoł życia.


Są -tylko pod innymi nazwami:
-zespoły terapeutyczno-rewalidacyjne,
-zespoły edukacyjno- terapeutyczne

Tusia... trochę cierpliwości,wszystko się ułoży..
To dopiero początek roku szkolnego.
Spodnie dresowe czy też inny mało krępujący strój są o tyle wygodne,że dziecko uczy się samodzielności.Nie wiem jak tam Zbyszek,ale część dzieci niepełnosprawnych trafiająca do szkół nie potrafi się ubrać,skorzystać z toalety,wytrzeć tyłka.A to wina nadgorliwych rodziców,którzy swoje chore dziecko wyręczają we wszystkim (bo przede wszystkim szybciej!)
Do szkoły trafiają dzieciaki z różnych środowisk,rodzin i zanim Panie poznają i dzieciaki i rodziców trochę czasu mija.
Myślę,że będziesz zadowolona ze szkoły i Zbyszek również :spoko:
Tego Wam życzę :*

Tuśka - 2009-09-06, 18:10

Zbychol sam się ubira. Ala, on to jest bardzo zadowolony.
A szczególnie fascynują go starsi koledzy.
Pwenie wszystko się ułoży, zobaczymy. Jakoś być musi, a on się już cieszy że jutro idzie.

Ubrania już mu przygotowałam, i... nie są to dresy.
Ala, a twoja Jagoda jest w klasie czy w zwepole rewalidacyjno-terapeutycznym?

Marta Witecka - 2009-09-13, 18:12

basi-a napisał/a:
Mam jeszcze takie pytanie-pisałaś kilka postów wyżej, że znasz szkoły nieprywatne w Warszawie, które są wg ciebie ok- które szkoły masz na myśli?


Myślałam głównie o szkole na Karolkowej, bo byłam w OWI na spotkaniu z dyrektorem, panem Podmokłym (? Tuśka będzie na pewno wiedziała, bo ją uczył ;-) ). Od chyba 5 lat przejął dyrektorstwo w tej szkole i ją rozkręca. Powiedział mi, że jak rozkręci, to przeniesie się na Ursynów. Może wtedy i ja się przeniosę?

basi-a - 2009-09-13, 19:11

Marto, rozumiem, że rozkręci szkołę i zostawi ją w rękach innego dyrektora? ;-)
Do ursynowskiej szkoły Kamy nie poślę, za daleko niestety...
Cóż, będę śledzić wątki szkolne-póki co mam trochę czasu na decyzję.

Tuśka - 2009-10-27, 09:06

A u nas w ubiegłym tygodniu przetoczyła się batalia szkolna uwieńczona sukcesem, moim rzecz jasna.
W wyniku owej batalii dzieciom a więc i pani nauczycielce zmieniono plan tak żeby żbyszek był na całych zajęciach a nie dojeżdżał w połowie.
Dzięki temu dzieci mniej czasu spędzają na świetlicy. Pani twierdzyła, że mimo iż dziecko dociera na 10 realizuje cały program tak jak dzieci dojeżdżające na 8.
Ale ja się uparłam i pani dyrektor pozmieniała plan.
Tylko, że teraz obraziła się na mnie busiowa pani.
I co teraz?

romaya - 2009-10-27, 09:22

Tuśka, podziwiam Cię za walkę. Od Ciebie można się asertywności uczyć. A Busiowa Pani, no cóż, przejdzie jej :*
Tuśka - 2009-10-27, 09:37

No, ale mnie to bardzo rozbawiło jak dziś taka obrażona i oficjalna zadzwoniła.
Wcześniej to o 11-40 juz była po pracy. Teraz np. jutro kończy o 13-45

anilah17 - 2009-11-06, 18:55

Tuśka nie przejmuj się panią ,czasem trzeba zrobić trochę zamieszania.A pani obrażalskiej przejdzie.Czytając co piszesz o wymaganiach co do ubioru i że stary tornister i tak dalej ..trudno zrozumieć jakie te panie wygodne.Moja Asia też od września zaczęła chodzić do specjalnej,byłam pełna obaw.Ale okazało się że jest dodrze ,córka jest zadowolona i dobrze się czuje w tej szkole.Wraca zadowolona i uśmiechnięta.Ma nowych kolegów i fajne panie.Uczą się samodzielności,ale jak dziecko sobie z czymś nie radzi pomagają.
ana30 - 2010-01-01, 14:11

Moja Paulina trzeci rok chodzi do szkoły,grupa pięcioosobowa,super wychowawczyni i pomoc.Dzieciaki z uśmiechem wchodzą rano do klasy.Bardzo się bałam pierwszych dni w szkole,ale niepotrzebnie.Młoda zrobiła duże postępy,wydoroślała....Nauka dostosowana jest do potrzeb i umiejętności każdego dziecka,uczą się samodzielności,maja obowiązki klasowe.....jesteśmy zadowolone z dotychczasowej edukacji.Często maja organizowane wycieczki np.do teatru,sal zabaw,zoo,safari,Dinoparku czy Krainy Sw.Mikołaja.Korzystają z transpory szkolnego,aczkolwiek czasami podróżują komunikacją miejską.Ich grupa zawsze bierze udział w szkolnych uroczystościach,przedstawienich-śpiewają piosenki,tańczą,recytują wiersze....Nie było jak do tej pory jakiś nieprzyjemnych zdarzeń.Są w szkole zajęcia z muzykoterapii,raz w tygodniu zajęcia z panią logopedą,gimnastyka korekcyjna,biofeedback.Paulina po zajeciach zostaje jeszcze godzinę,dwie na świetlicy,gdzie ma kontakt z dziećmi z innych grup,chodzi na obiad i ok 15-16 zabierana jest do domu.Lubi szkołe,starsze dzieciaki ze świetlicy pomagają jej,opiekują sie nią,nazywaja świetlicową maskotką,a jej to pasuje.
mamagugu - 2010-01-01, 14:16

Aniu, a gdzie Paulina chodzi do szkoły? Do dawnej 9-ki na Osiedlu 650-lecia?
ana30 - 2010-01-01, 14:27

Tak tam na Osiedlu.Trafiła na super panią,ona jest z prawdziwego zdarzenia pedagogiem,dzieciaki za nią przepadają.
e_wa - 2010-01-01, 15:08

Jeszcze trochę czasu upłynie nim będzie to dotyczyć Martynki, niestety mam dość niepozytywne doświadczenia jeśli chodzi o tę szkołę, raczej nie chcę aby Martynka tam chodziła, wiem jedno jeśli dziecko chodzi do tej szkoły to trzeba uważnie je obserwować, zwłaszcza te dzieci, które mają upośledzenie umiarkowane i znaczne , bo one nie wszystko zasygnalizują. :-?
Mineły co prawda trzy lata jak nie mam kontaktu, i nie wiem jak tam teraz jest, ale mam nadzieję , że lepiej skoro ana30jesteś zadowolona, a może Paulinka miała szczęście do wychowawczyni, życzę Paulince dalszych sukcesów :jupi:

ana30 - 2010-01-01, 15:27

Jest dużo minusów tej szkoły,biorąc pod uwagę wszystko.Tez mi się źle ta szkoła kojarzyła....Ale Paulina jest zadowolona,wielu rzeczy się nauczyła,robi duże postepy i to jest najważniejsze.W klasie jest bezpieczna,grupy tych najmłodzszych z upośledzieniem umiarkowanym i ciężkim są oddzielone od grup z lekkim,czy dzieci z zdrowych z klas specjalnych.Nie biegają na przerwach,bo przerwy mają robione w klasie lub w obrebie klasy,są pod stała opieka pań.Od trzech lat jest nowy dyrektor,tamtego nie znałam,ale podobno ten jest o niebo lepszy.Zobaczymy co będzie dalej,ale na dzień dzisiejszy widzę,że szkoła Paulinie więcej dała,więcej nauczyła niż przedszkole integracyjne przez 4 lata.
e_wa - 2010-01-01, 23:27

Cieszę się, że coś się zmieniło na lepsze , tak właśnie pomyślałam, że dyrektor się zmienił :tak:

Tak się składa,że w różnych szkołach i przedszkolach było troje moich dzieci, ale najwięcej zastrzeżeń miałam do placówek, które są tzw. integracyjne, ciekawe co ;/ , ale czas płynie i sporo się zmienia , także na lepsze :-)

agatkamilek - 2010-03-29, 14:23

Ja też już podjęłam decyzję. Mój Kamil pójdzie do szkoły specjalnej. Ale jeszcze nie w tym roku, choć ma 7 lat. Odroczę go na razie na rok, a potem się zobaczy.
On chodzi do przedszkola integracyjnego w tej chwili do grupy z dziećmi o 2 lata młodszymi. Najpierw poszedł do przedszkola rok później niż inne dzieci, jako 4-latek z 3-latkami. Chodził do tamtej grupy dwa lata. Choć w domu chodził bez pampersa, w przedszkolu nie mogłam tego wymóc na pani. Całe szczęście, "cofnięto" go do młodszej grupy, dzieci o 2 lata młodsze, ale z nauką samoobsługi poszło świetnie. Jak się okazało, to wszystko zależy od chęci pań. Teraz Kamil sam chodzi do wc, sam siada, załatwia się i podciąga majtki. Co jeszcze rok temu było niewykonalne w przedszkolu.
Ma panią oligofrenopedagoga, która z nim siedzi przy stoliku i ćwiczy różne rzeczy. (malowanie, przewlekanie itp.)
A do klasy integracyjnej chodzi od 6 lat mój starszy zdrowy syn. Obserwując tę klasę stwierdzam, że nie ma żadnej integracji w tej szkole. Dziecko niepełnosprawne zawsze będzie odstawało i nigdy nie nadrobi mnożenia ułamków czy liczb ujemnych. Chodzi taki chłopiec z zD do jego klasy i co? Wątpię, czy jest szczęśliwy.

agatkamilek - 2010-03-29, 19:03

Dodać jeszcze chciałabym, że byłam z tą klasą integracyją mojego starszego syna na szkolnej wycieczce. Ten chłopiec z zD był z tatą. Przez cały dzień nikt z klasy nie zamienił z nim słowa, nie zapytał, jak mu się podoba, itp. Ja go o to pytałam, bo chciałam zagadać, zobaczyć, jak on się tam odnajduje. Grzeczny, ułożony chłopiec jakby spełniający oczekiwania rodziców. Klasa szalejąca, biegająca, rozkrzyczana. A on cichy, spokojny. Nie wierzę, że dobrze się tam czuł. Wyglądali z tatą, jakby przyjechali tam sami, własnym samochodem i tylko dołączyli do naszej grupy, do przewodnika. Nie chciałabym jeździć z Kamilem na takie wycieczki. Wolałabym żeby jego równieśnicy byli podobni do niego i naprawdę czuli się tam razem, zgrani, jak jedna klasa.

Mam jeszcze takie przemyślenia, że integracja zaczyna się w domu, nie w szkole. Chodzi mi o to, że zdrowe dzieci chodzące do klasy integracyjnej nie są w żaden sposób przygotowane na spotkanie z niepełnosprawnymi rówieśnikami. To nieprawda, że mają jakieś zajęcia z nauczycielem. Przez te 6 lat może mieli kilka pogadanek na temat ogólnie niepełnosprawności, ale teoretycznie. Z biegiem lat było ich coraz mniej. Dziewczyny nazywają siebie nawzajem pieszczotliwie "Dałnami", mam wrażenie że zapominają o koledze z klasy. Uwierzcie mi, dzieci zdrowe chodzące do klas integracyjnych nie wiedzą jak się mają zachować w stosunku do tych "innych". Czasem w pierwszych klasach dziewczynki zdradzają instynkty opiekuńcze wobec takiego dziecka, ale to mija. Mój Kacper często mi opowiada o stosunkach panujących w klasie, ja wiele z niego wyciągam. Ten chłopiec zawsze stoi z boku, nikt nie wciąga go do zabawy, nikt nie zaprasza na urodziny. Nie chodzi na szkolne zabawy, już nie jeździ na wycieczki. Nigdy nie spotykają się po lekcjach, on nie ma w klasie przyjaciół. Wiem, że ma iść do gimnazjum integracyjnego, dalej się uczyć.

Musiałam pójść do tej szkoły, bo wysłała wezwanie do zapisu dziecka do pierwszej klasy (to nasz rejon). Rozmawiałam z paniami, że moje dziecko z zD nie przyjdzie tu we wrześniu, ani nawet za rok. Pójdzie do innej szkoły, specjalnej. I wiecie co? Panie powiedziały, że są pełne podziwu dla mnie za moją decyzję (?!?) i przyznały mi rację.

A byłam także w szkole specjalnej, bo mam tam znajomą. Przeszliśmy się po szkole (Kamil na rękach wczepiony we mnie), obejrzeliśmy klasy. Dzieci w klasach I-III są razem, w jednej sali. Potem, kiedy dziecko się nadaje, idzie do klasy IV. Przeważnie dzieci z zD przychodzą do tej szkoły w wieku lat 9-ciu. Szkoda, że nie ma tam zerówki, może za rok bym tam dała Kamilka.

ismaelek - 2010-03-30, 08:45

Agata,
podjęłam taką samą decyzję po tym, jak Ismael 'zakończył' zerówkę w przedszkolu integracyjnym wraz z rok młodszą zdrową siostrą. Ona poszła do szkoły publicznej, a Isio do specjalnej. Integruje się w domu, a w szkole ma swoich kolesiów, robimy urodzinki, etc.
Najważniesze że w specjalnej Isio nie musi udowadniać że nie jest Wielbłądem ;-)
Magda.

dagi - 2010-03-30, 11:46

Może nie powinnam wypowiadać się w tej kwestii, bo maja Klaudia ma dopiero 2 latka, ale Agata I Magda w 100% zgadzam się z waszą decyzją, ja tez będę chciała posłać Klaudię do szkoły specjalnej, żeby przebywała z rówieśnikami na swoim poziomie :-)
nefre - 2010-03-30, 15:31

póki co mnie też ta sytuacja jeszcze nie dotyczy, ale ja także nie wyobrażam sobie Natusia, którego nikt nie zaprasza na urodziny....
na dzień dzisiejszy jestem po stronie szkoły specjalnej

wiadomo, nie wiem jak będzie, być może zmienię zdanie, ale na dzień dzisiejszy moja decyzja jest taka właśnie :tak:

magdajacky - 2010-03-30, 22:18

Jak juz pisałam Paweł chodzi do specjalnej i jesteśmy bardzo zadowolenie ,integracja w przedszkolu była taka sobie.Teraz po 4 latach wiem że to była słuszna decyzja.
Edyta1245 - 2010-03-31, 18:20

Mati ma dopiero dwa latka,więc mamy dużo czasu.Do tej pory myślałam o szkole masowej,ale po przeczytaniu wątku już się zastanawiam.Tak w ogóle chyba na razie wolę o tym nie myśleć.To chyba strach przed przyszłością,strach przed odrzuceniem.Tak bardzo bym chciała żeby mój syneczek był szczęśliwy.
Marta Witecka - 2010-03-31, 18:52

Ale szkoła specjalna nie oznacza nieszęścia. Wręcz przeciwnie czytając to, co piszą dziewczyny i takie też są moje doświadczenia. Jeśli jest to szkoła specjalna z prawdziwego zdarzenia, to dziecko z zD może tam być szczęśliwe. Szymon na pewno jest. :tak:
Tuśka - 2010-03-31, 19:41
Temat postu: `\
Mój Busiek też jesst szczęśliwy w szkole. Ja tam mam różne uwagi, ale to moja sprawa a nie jego.
On codzień rano z uśmiechem wychodzi do busa i miłością wielką kocha opiekunkę busową, panią Jolę.

agatkamilek - 2010-03-31, 19:45

Nie myślcie sobie że kogokolwiek odciągam od decyzji wyboru szkoły zwykłej czy integracyjnej. Nia namawiam, tylko przedstawiam moje własne przemyślenia. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam?
Pomyślałam sobie jeszcze, że w klasie integracyjnej na wycieczce byłabym takim ojcem tego chłopca z zD. Wszystkie matki plotkujące, roześmiane, krzyczące na dzieci, opowiadające sobie kawały, a on? O czym on miałby z nimi rozmawiać? Smutny, zamyślony, podejrzliwy także wobec mnie i moich pytań (nie wiedział, że mam też takiego chłopczyka jak jego, mój błąd, że mu nie powiedziałam).
Moje miejsce jest wśród Was - takich matek naszych dzieci, jak moje. I tam na tej wycieczce byłam bardziej po jego stronie i wtedy zrozumiałam, gdzie jest moje miejsce.

Edyta1245 - 2010-03-31, 20:06

Ja o tym doskonale wiem,ale jakoś mnie to przeraza.Może ja w podświadomości tak naprawdę myślę,że Mati jest zdrowy i wszystko z nim w porządku,i wszystko będzie tak jak powinno być.A to niestety tak nie jest.Dobrze,że mamy jeszcze trochę czasu na podjęcie tej jakże trudnej decyzji.Myślę,że do tego czasu dojrzeję i podejmę decyzję jak najlepszą dla mojego dziecka,a nie dla mnie.
Marta Witecka - 2010-03-31, 20:14

Edytko pomyśl jeszcze o jednej pozytywnej rzeczy, że wiele się może zmienić zanim Twój Mati pójdzie do szkoły. Ja cały czas mam nadzieję, że na lepsze.
I nie obawiaj się na zapas. To nie ma sensu. Wszystko co nieznane, jest w pewnym sensie niepokojące, ale przecież i tak nie ustalisz niczego, co dałoby Ci spokój, więc nie ma sensu tego rozważać. :tak:

Edyta1245 - 2010-03-31, 20:26

Oby tak było Marto,dlatego ja staram się nie myśleć o przyszłości,ale po przeczytaniu tego wątku zaczęłam się zastanawiać.Tymczasem cieszymy się każdym dniem a czas pokaże jak będzie :tak:
zula - 2010-04-01, 13:09

Byliśmy teraz z Kamilkiem na alergologii.Zgadałam się tam z 10 letnią dziewczynka która chodzi do klasy integracyjnej.Jak mi opowiadała co ona myśli o swoich słabszych kolegach to mi się włosy dęba zjeżyły.Podobno wszyscy się z nich śmieją bo jeden jeszcze czytać nie umie a ma 12 lat,drugi 2 linijki przepisuje cala lekcje.Jak pomyślałam ze ktoś kiedyś mógłby tak reagować na Kamila......... Jestem zdecydowana ze pójdzie do szkoły specjalnej.
boszka59 - 2010-04-01, 18:16

Zula jak najbardziej zgadzam się z tobą jeśli chodzi o wybór szkoły. Natomiast to że ojciec chłopca z zespołem nie uczestniczył w opowiadaniu kawałów to chyba dlatego że taki jest. I szczerze mówiąc dziwię się że będąc na wycieczce i mając w domu podobne dziecko nie próbowałaś do niego dotrzeć. A syn czemu nie próbuje zintegrować się albo chociaż spróbować bawić się z tym chłopcem. Wam ten problem nie jest obcy. Jeśli my sami nie wyciągamy ręki do osób z podobnym problemem to czego możemy wymagać od ludzi którzy na codzień nie mają doczynienia z niepełnosprawnością.
agatkamilek - 2010-04-01, 18:44

Oczywiście, że próbowałam dotrzeć do tego ojca z chłopcem na wycieczce! Zagadywałam, pytałam, ale nie widziałam żadnego odzewu, on był bardzo zamknięty w sobie i w swojej skorupce. Chodziło mi o to, że wokół siebie widział same brykające, roześmiane dzieci i krzyczące matki i nie umiał się tam odnaleźć.
A mój starszy syn zawsze codziennie wita się ze swoim kolegą z zD, podaje mu rękę, wie dobrze, że w domu ma takiego samego "kolesia". Jak był konkurs recytatorski i tamten chłopiec recytował wierszyk, to cała jego klasa najgłośniej mu biła brawo. Wyciągnęłam od syna, że to on był inicjatorem tych głośnych braw. Ale nie chodzi tu o mojego syna. On mi się wręcz skarży, że pani posadziła kogoś przeszkadzającego z tym chłopcem za karę. Jego to razi, ale sam nic nie zrobi, on ma tłumaczone od dziecka, na czym polega zrozumienie, tolerancja i uważam że rozumie o co chodzi. Już w przedszkolu (Kamila nie było na świecie) chodziła dziewczynka o kulach i pytał się mnie po co jej te stojaki, tłumaczyłam mu od 3-go roku życia, że są różni ludzie na świecie, są i niepełnosprawni, trzeba im pomagać, nie wolno się śmiać. Życzyłabym sobie, żeby każda matka choć raz porozmawiała ze swoim dzieckiem o niepełnosprawnych, chociaż raz. Wtedy zdrowe dzieci w klasach integracyjnych byłyby lepiej przygotowane do swojej roli, do roli integracji.

Malaga - 2010-04-01, 19:56

Czyli chłopiec z zespołem nie jest jednak taki przezroczysty dla swojej klasy. Wielkie brawa dla Twojego Kacpra, że nie pozostaje obojętny wobec kolegi. Jeszcze żeby inni wzięli z niego przykład i dostrzegli takiego samego człowieka jakimi są oni. Dzieci nie są takie złe tylko najwidoczniej nie mają przykładu z góry. Bo jeśli nauczyciel sadzając z takim chłopcem wymierza karę to gdzie jest ta idea integracji?
Agatko, mogłaś prosto z mostu tacie tego chłopca powiedzieć, że masz takiego samego kolesia w domu, to może by się otworzył, a tak pomyślał sobie "kolejne, wścibskie babsko chce zaspokoić swoją niezdrową ciekawość" ;-)
Ale może będzie inna okazja i znajdziecie nić porozumienia? ;-)

sylpa - 2010-04-03, 18:29

Agatkamilek,
to co piszesz w kwestii karania dzieci sadzaniem ich z niepełnosprawnym kolegą świadczy o tym, że klasa, do której chodzi Twój syn to po prostu nie jest żadna integracyjna klasa - może tylko z nazwy! Co to za nauczyciel, który stosuje takie kary? Dla mnie to niepojęte!

W mojej ocenie w ogóle nie powinno rozpatrywać się wyboru szkoły na zasadzie: specjalna albo integracyjna. Bo pod uwagę należy brać nie ogólne rodzaje szkół tylko swoje konkretne możliwości, czyli: szkoła integracyjna w mojej okolicy bądź szkoła specjalna w mojej okolicy.
Wszyscy wiemy, że szkoła szkole nierówna. Są bardzo dobre szkoły integracyjne, są słabe i są beznadziejne. To samo dotyczy specjalnych. Dlatego jakiekolwiek uogólnianie nie ma sensu! Poza tym najwięcej zależy od nauczyciela, pod skrzydła którego dziecko trafi. W najlepszej szkole może się trafić w jednym roczniku akurat kiepski nauczyciel, i co?

Inna sprawa to nastawienie nas samych, to zgadzam się w 100% z Boszką. Nie każdy lubi i chce się integrować z innymi rodzicami. Jednym przychodzi to łatwo - innym trudno. Może tata tego chłopca po prostu nie jest aż tak towarzyski? Czy naprawdę gdyby chciał na tej wycieczce włączyć się do rozmów pozostałych rodziców, to zostałby odtrącony? Przecież na temacie zespołu Downa świat ani się nie zaczyna, a tym bardziej nie kończy. Akurat dla mnie takie kontakty nigdy nie stanowiły problemu, ani w przedszkolu ani teraz w szkole. Pozytywne nastawienie naprawdę działa!

agatkamilek - 2010-04-07, 09:30

Zgadzam się z Tobą, Sylpa, w mojej okolicy klasa integracyjna w szkole masowej z oddziałami integracyjnymi się nie sprawdza. W moim oczywiście odczuciu. Może niepotrzebnie to uogólniam, ale naprawdę nie to było moim celem. To tylko jeden głos w dyskusji. :papa:
mama Kamilka - 2010-04-29, 11:06

Tak przede mną właśnie wybór szkoły dla mojego Kamilka. Teraz chodzi do przedszkola integracyjnego , rok był odroczony. Kiedyś nie chciałam słyszeć o szkole specjalnej, miałam o niej złe zdanie dopóki , nie poszłam w tamtym roku na dni otwarte tej szkoły i cały mój pogląd się zmienił, zawsze to lepiej samemu zobaczyć niż tylko słyszeć od kogoś.
Teraz wiem , że Kamilek pójdzie od września do pierwszej klasy szkoły specjalnej, cieszę się, że jest taka szkoła w naszym mieście i to jeszcze bliżej niż przedszkole do którego dojeżdżam przez całe miasto, może nie jest to idealna szkoła jaką bym chciała dla mojego dziecka, ale uważam , że wybieram mniejsze zło, szkołę integracyjną mam również niedaleko, ale ta szkoła jest integracyjna tylko z nazwy.
Nie zrobię z mojego dziecka, dziecka umysłowo sprawnego na siłę, myślę, że będzie się czuł lepiej w szkole specjalnej z dziećmi o podobnym stopniu upośledzenia.
Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, to gdzie dziecko pójdzie jest indywidualną sprawą bo mimo iż nasze dzieci są podobne to każde jest inne, a na pewno kochane przez nas najbardziej w świecie i myślę , że każdy rodzic chce najlepiej dla swojego dziecka .
Mój wybór jest właśnie taki.

Ewka - 2010-08-27, 13:14

My także od września trafimy do szkoły specjalnej i to po doświadczeniach w szkole integracyjnej. Walczyłam w naszym mieście o klasę specjalną w szkole masowej ale jednak (po wielkim boju) się nie udało ( opiszę w innym dziale). Biorąc pod uwagę, że powiedziano nam o tym 1 września! mój syn trafił do klasy integracyjnej ze "swoimi" kolegami z niedosłuchem z przedszkola. Jak było? Rówieśnicy z klasy nie byli źli :spoko: , pozostała czwórka dzieci z orzeczeniem o potrzebie kształcenia także o.k., ale pani? pani z kosmosu, po oligo ale niestety nie radząca sobie z niczym, a już na pewno z "naszą piątką". Nie twierdzę, że miała łatwo w końcu to piątka dzieci nad którymi musiała zapanować (a nie panowała zupełnie, choć nie zawsze z własnej winy) ale mogła się chociaż przygotować do zajęć, niestety pani chciała aby moje dziecko ciągle na zajęciach rysowało "coś", i rysowało i malowało i rys..... i tak cały rok. Dorosłam więc do decyzji, że rozwój społeczny w szkole to nie wszystko, że jednak chciałabym aby moje dziecko się "nie nudziło" w szkole, a popołudniami postaram się o zapisanie go do świetlicy środowiskowej na naszym osiedlu (dla rozwoju społecznego).
Oczywiście w moim mieście jest lobbing na posyłanie dzieci do ośrodka szkolno-wychowawczego (aby go nie zamknęli, oraz że to najlepsze miejsce pod słońcem dla "naszych dzieci" bo specjaliści, bo doświadczenie, bo wszyscy "tacy sami" itd.) i mało osób się przejmuję tym co się dzieje w klasach integracyjnych, że są przepełnione, że dzieci niedobrane pod względem rozwoju i niepełnosprawności itd.
Ale dość narzekania bo nie dlatego postanowiłam napisać. Pisze do osób których dzieci chodzą do szkół specjalnych ( "umiarkowane") aby napisały ile ich dzieci mają godzin zajęć w szkole na I etapie edukacyjnym.
Chodzi mi o to, że jak się starałam o godziny rewalidacyjne dla syna w klasie integracyjnej (dostał jedną, wywalczyłam trzy w tygodniu) to kierowniczka wydziału oświaty powiedziała mi, że gdyby był w ośrodku szkolno-wychowawczym to miałby 10 godzin! ale, że ja wredna matka chcę do integracyjnej, to mam co chciałam (w szkole co trzecie dziecko niepełnosprawne miało po 1 godzinie rewalidacji!!!). Ale kiedy teraz przepisałam moje dziecko do ośrodka to ta sama pani powiedziała mi, że się pomyliła mówiąc wtedy o tych 10 godzinach (mało ją nie udusiłam) bo te 10 godzin rewalidacji należy się na całą grupę dzieci z jakimi mój syn będzie w klasie. Czyli jeśli będzie ich 6 czy 8 to mój syn ewentualnie załapie się na 1-2 godziny rewalidacji....
Czytałam "Ramowy Plan Nauczania dla szkoły podstawowej specjalnej dla uczniów z upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym i znacznym" na trzy lata bo to pierwszy etap edukacyjny i w rubryce: "obowiązkowe zajęcia edukacyjne" jest napisane:
1. Kształcenie zintegrowane - 50 h: 3 lata= średnio 16 rocznie w tygodniu
2. Religia/etyka - 6 h: 3= 2 tygodniowo
3. godziny do dyspozycji dyrektora - 10 h: 3 = liczę 3 w tygodniu
4. zajęcia rewalidacyjne - 30 godzin na trzy lata, to wychodzi po 10 w tygodniu!
Nie mogę zrozumieć, dlaczego właśnie tymi godzinami mój syn ma się podzielić ze swoimi kolegami...
Napiszcie jak jest u Was, ile godzin w szkole Wasze dzieci przebywają , jakie mają zajęcia i ile godzin to rewalidacja? - byłabym bardzo wdzięczna.

pozdrawiam ciepło ewa[/b]

Tuśka - 2010-08-27, 13:35

No mój też się dzielił. Tak jest wszędzie, przynajmniej w państwowych placówkach. I ta nieszczęsna świetlica szkolna, brrr... To jest rzecz której w szkole specjalnej w ogóle być nie powinno. Ewa, mój syn miał tak samo.
Teraz przeniosłam go do orew i wiem, że po zajęciach szkolnych będzie miał codzień indywidualne jakieś + codzień rehabilitacja bo on bardzo potrzebuje ruchowej. No i nie ma tam tej przeklętej świetlicy na której siedzi kilkanaścioro dzieci i mniejszych i większych razem i najlepiej byłoby żeby się nie ruszały od stolików.

Ewka - 2010-08-27, 14:29

Tuśka, nie strasz mnie że tak jest wszędzie i że nie będę mogła nic wywalczyć dla mojego Bartuchy :wow:
odbierasz mi nadzieję.....

pozdrawiam ciepło ewa

Tuśka - 2010-08-27, 14:40
Temat postu: `\
Chciałaś to napisałam. Wydawało mi się że o to pytałaś. Nie chciałam odbierać ci nadzieji. Tak poprostu u nas było. Uwierz mi że ja też chciałam dobrze dla mojego dziecka.
Plan ramowy który przytoczyłaś jest wszędzie taki sam albo prawie taki sam. Reszta już jest kwestją organizacji w placówce. I tak udało mi się wiele przeforsować, ale głową muru nie przebijesz.
Jak mówię, sporo zależy od dyrektora i organizacji pracy.

grażyna - 2010-08-27, 14:53

Aneta po 10 latach nauki w szkole w zeszłym roku miała po raz pierwszy jakieś dodatkowe godziny. Nawet nie wiem czy to się nazywało rewalidacja :oops: . Miała 1 godzinę z logopedą i od półrocza pani nauczycielka miała z nią jakąś godzinę na uspołecznianie, chyba, bo nie bardzo zrozumiałam jak mi tłumaczyła. Ja zrozumiałam, że to dodatkowa godzina pani nauczycielki.
Ewka - 2010-08-27, 15:17

Tuśka wiem, że chciałam abyś napisała i bardzo dziękuję. Wiem, że przytoczony ramowy program nauczania wszędzie jest taki sam ale myślałam że go różnie interpretują bo nadal nie rozumiem dlaczego obowiązkowymi godzinami z religii/etyki mój syn się nie dzieli z kolegami a obowiązkowymi godzinami z rewalidacji - tak!!!
Kurcze, może niepotrzebnie go tam zapisałam.....

grażynko, myślę że dobrze zrozumiałaś- one od tamtego roku muszą wyrobić dodatkową godzinę z Karty Nauczyciela, od września tego roku szkolnego- 2 godziny.

pozdrawiam ewa

Tuśka - 2010-08-27, 15:21

No ja się cały rok o coś upominałam delikatnie mówiąc. Znudziło mi się i dziecko zabrałam.
Moim zdaniem tego typu ośrodki działają źle, rozwiązania ramowe kompletnie nie przystają do potrzeb dzieci. Jak zawsze tak i w tym przypadku są lepsze i gorsze placówki. Nasza była na pewno na liście tych gorszych.
na przykład ja uważam, że dziecko powinno być pod opieką nauczyciela/wychowawcy od momentu przyjścia do szkoły aż do momentu wyjścia z niej.
A jest tak: rano za nim nauczyciel przyjdzie dziecko na świetlicy pod opieką pań opiekunek. Potem w klasie, potem po zajęciach klasowych znowu na świetlicy, potem np. pod opieką logopedy, zależy co mu tam wypada, potem obiad pod opieką opiekunek a na końcu jeszcze kto inny w busie.
Moim zdaniem tak być nie powinno. Dzieci w takich placówkach często mają problemy z mówianiem i komunikacją i powinny mieć kogoś kto będzie odpowiedzialny za całokształt.
Ja jak pytam na przykład jak i co dziecko robi na logopedii to od wychowawczyni słyszę: "nie wiem, ja za to nie odpowiadam" albo "czemu dziecko coraz później wyjeżdża z domu?" odpowiedź "ja nie jestem od transportu."

Ewa ja w ogóle chciałam z religii zrezygnować na rzecz np. logopedii albo si, owszem mogę sobie dziecka na religię nie posyłać, ale jak inne dzieci będą miały religię to on będzie na nie na świetlicy czekał. Nie ma mowy żeby w tym czasie miał coś innego.
A religii to ja go w domu nauczę sama.

Nie martw się jednak na zapas. Na pewno dziecko się tam dobrze poczuje. Mój syn był zachwycony, ja trochę mniej. A on szkołę uwielbiał.
A to chyba też ważne jest.
Zawsze możesz popróbować ze specjalistycznych usług opiekuńczych załatwić np. wsparcie logopedyczne.

grażyna - 2011-01-04, 09:01

Jeżeli chcecie wydłużyć etap nauczania waszych dzieci w szkole, musicie pamiętać o terminach. Najpóźniej do końca lutego, roku szkolnego poprzedzającego ostatni rok nauki w szkole nauczyciel,( za zgodą rodziców, opinią innych pedagogów) składa taki wniosek do akceptacji dyrekcji i rady pedagogicznej.

Jestem po rozmowie z dyrektorem szkoły Anety. Aneta kończy edukacje w czerwcu. Nieodwołalnie.

mafra - 2011-01-04, 09:02

Grażyna, i co dalej? Szkoda, Aneta lubi przecież swoją szkołę...
grażyna - 2011-01-04, 09:02

Nie wiem :-( .
Alicja - 2011-01-04, 09:04

Warsztaty terapii zajęciowej,może świetlica terapeutyczna?
Porozglądaj się Grażyno w waszej okolicy :tak:

Grażyna O. - 2011-01-04, 09:05

Ale Anetka może uczyć się do 25 roku życia, tak? To dlaczego te schody?
Tak nam tłumaczyła dyrektorka w OERW.

mm - 2011-01-04, 09:05

Grażynko, może jakieś warsztaty. Wiem, że u nas takie funkcjonują.
Tuśka - 2011-01-04, 09:10

Do 25 roku życia mogą się uczyć dzieci które mają orzeczenie o potrzebie zajęć rewalidacyjnoedukacyjnych, i ja się zastanawiam właśnie czy za rok jak się Buśkowi obecne orzeczenie o kształceniu skończy to mu na takie nie zmieniić.
Wtedy jednak te 3 lata zyska.

grażyna - 2011-01-04, 09:20

Warsztaty są, jakieś 16 km. Mają nawet busika. Tylko ja nie wiem jak zdrowie Anety? Czy będzie miała siły na codzienne siedmiogodzinne wyjazdy? Wątpię :nie: . W tej chwili większość zajęć odbywa się w domu, tylko raz w tygodniu kilka godzin w szkole.

Dyrektor wyciągnął mi rozporządzenie i tam wyraźnie pisze o tym wydłużaniu etapów. Trzeba było do lutego w zeszłym roku załatwić :-( . Tu nawet nie chodzi o jej wiek, po prostu dzieciak w szkole specjalnej nie może "nie zdać". Można mu wydłużyć etapy edukacji i do tego są terminy.

Tak więc Aneta w tym roku ukończy trzyletnią szkołę PDP przy Ośrodku Szkolno-Wychowawczym.

Alicja - 2011-01-04, 09:22

Jaga też miała już wydłużany etap i wychowawca robił to w danym roku szkolnym.
grażyna - 2011-01-04, 09:26

Tak, ale jest ten dopisek: nie później niż w roku szkolnym poprzedzającym ostatni rok nauki. Aneta jest w klasie trzeciej, czyli w ubiegłym roku powinna mieć pisane. Jej nauczycielka pod koniec grudnia odeszła wtedy na zwolnienie, zastępstwo jak zastępstwo, ja się ocknęłam pod koniec kwietnia ubiegłego roku. Czyli za późno, tylko nie wiedziałam, że za późno już i na trzecią klasę.
mafra - 2011-01-04, 09:26

A nie możesz pójść wyżej i zapytać, co można zrobić w takiej sytuacji? Do kuratorium, do wydziału oświaty?
grażyna - 2011-01-04, 09:28

Pan dyrektor powiedział, że to nie sprawa kuratorium, bo przepis jest ścisły i nie ma tam żadnych warunków szczególnych.
Alicja - 2011-01-04, 09:28

Rozumiem :-(
Co za szkoła i nauczyciele ;/ tak naprawdę to oni powinni o to zadbać,bo mają o tym pojęcie.

grażyna - 2011-01-04, 09:32

Gdyby nie to serducho Anety, to w tych warsztatach byłoby fajnie, tak myślę.

Nie mogę sobie darować, gdybym wiedziała o tych terminach rok temu :] .

Malaga - 2011-01-04, 09:38

No cóż, Grażynko :-( Znowu sprawdza się powiedzenie "mądry Polak po szkodzie" :npocieszenie: Gdybyśmy mieszkali w takim wspaniałym państwie, gdzie placówka oświatowa naprowadza rodzica na dogodne tory i informuje o różnych, pożytecznych rozwiązaniach. Niestety, czego się sama nie dowiesz, często przez przypadek, to nie ma co liczyć na fachową pomoc.
Tuśka - 2011-01-04, 09:43

W żadnym, nawet najbardziej rozwiniętym kraju nikt nikogo do zwykłej życzliwości nie zmusi.
To się nazywa "bezinteresowna nieżyczliwość" tyle :-(
z dodatkiem bezmyślności nauczycielskiej czy tam dyrektorskiej.
Państwo w którym żyjemy nic tu nie ma do rzeczy.
Grażyna, a nie mogłaby do warsztatów np. 3 razy po 3 godziny jeździć, a ty byś ją odbierała?
Może da się to z nimi obgadać jakoś?

grażyna - 2011-01-04, 09:45

Muszę się z nimi skontaktować. Ciekawe czy mają miejsca?
Nic jeszcze nie wiem, jeszcze nie przetrawiłam do końca tej dzisiejszej porannej rozmowy.

kropeczka - 2011-01-04, 17:32

Grażynko, nauczona Twoim doświadczeniem rozmawiałam z wychowawczynią Oli w ubiegłym roku o wydłużeniu nauki. Już przypominała mi o terminie lutowym. Jeszcze się zastanawiam. Muszę przygotować Olę i tu mam problem. Jak jej wytłumaczyć, że chociaż uczy się bardzo dobrze będzie powtarzać klasę :?: Ale zyskała by chociaż rok. Żałuję trochę, że w przedszkolu tylko rok ją odroczyłam.
stokrota - 2011-01-04, 19:40

Anka też w szkole tylko do czerwca. Kończy się wydłużana, ile się da nauka. Gdyby można było, to nadal zostałaby w tej szkole, ale najpierw zaczęli od likwidacji części dotyczącej "szkoły średniej" (zlikwidowali klasy zawodowe, zostawili tylko podstawówkę i gimnazjum). Pozostawili jednak taką możliwość: dziewczęta, które skończyły gimnazjum, nadal były w naszym ośrodku, tylko na czas lekcji zawożono je do innej szkoły.
Od tego roku szkolnego zlikwidowano i tę możliwość, a w czerwcu szkoła zostaje zamknięta całkowicie.
Ance pozostaje środowiskowy dom pomocy, warsztaty terapii zajęciowej lub klasa przygotowująca do pracy w szkole integracyjnej. Wszystko bardzo fajne i wydawałoby się, że w dużym mieście bez problemu z dostaniem się :nie:
Miejsc nie ma, składa się podania i czeka w kolejce.
I wprawdzie niby wszystko "na miejscu", ale jakby policzyć stanie w korkach, to nie wiem, czy Twoje, Grażynko, 16 km nie wyszłoby bliżej.
Jestem w trakcie składania podań, zobaczymy co dalej.
Nie wiem, czy nie wystraszą się mojej Anki. To znaczy nie Anki :roll: , tylko jej zdrowia.
Ale będę walczyć, by ją przyjęli, przyniosę wszystkie zaświadczenia, jakie sobie zażyczą.

grażyna - 2011-01-04, 19:45

Aneta właśnie skończy PDP ;/ , czyli koniec edukacji.
Chociaż mąż mówi, że kto jej zabroni iść na studia :lol: .

Z tym zdrowiem.., właśnie tego się boję, że te warsztaty tez mogą nam odmówić.

grażyna - 2011-01-05, 11:04

Dalej mnie to gryzie :-( .
Tuśka, kocham Cie za takie teksty. Wyjęłaś mi to z ust.
Tuśka napisał/a:
W żadnym, nawet najbardziej rozwiniętym kraju nikt nikogo do zwykłej życzliwości nie zmusi.
To się nazywa "bezinteresowna nieżyczliwość" tyle :-(
z dodatkiem bezmyślności nauczycielskiej czy tam dyrektorskiej.
Państwo w którym żyjemy nic tu nie ma do rzeczy.

Wiecie, że Aneta to chyba jedna z najmłodszych absolwentek swojej szkoły będzie. 21 lat i koniec, gdzie granica wieku to 24 lata :roll: , i większość uczniów tak szkołę kończy.
Może jakby pochodziła z jakiejś rodziny dysfunkcyjnej, to może ktoś by pamiętał na radzie rok temu, że trzeba wnioskować o wydłużenie etapu. Niestety, dom ma normalny, alkoholizmu brak, więc po co ma chodzić do szkoły? Niech siedzi na tyłku przed telewizorem.

Wiem, wiem, znowu się rozkręcam, ale rozżalona jestem do łez :cry: .
Postaram się, aby był to ostatni mój wkręt w tym temacie.

Tuśka - 2011-01-05, 11:19

Grażyna, jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. :-)
Spróbuj się dogadać z warsztatami, może się zgodzą na zmniejszenie wymiaru godzin.
Anetka zmieni środowisko na nowe, pozna nowych ludzi, to teeż ma swoje plusy.

grażyna - 2011-01-05, 12:04

I znowu masz rację. Jakoś będzie :spoko: .

Wspomniałam Anecie, że niedługo skończy już jeżdżenie do szkoły. Mówię jej, że dorasta i całe życie nie można chodzić do szkoły. Trzeba kiedyś skończyć. Aneta opowiedziała: Wiem. Mamo, a mogę iść do szkoły do Olsztyna :wow: ? Ja jej na to, że to daleko i trudno dojeżdżać. A ta swoje: jestem dorosła.

Czyli dziewczyna z optymizmem patrzy w przyszłość :lol: .

Tuśka - 2011-01-05, 13:15

O, i bardzo dobrze. Pewnie te wyjazdy kojarzą jej się z byciem dorosłą.
Siostry gdzies daleko jeździły to i ona chce.
Zmiany, te dobre rzecz jasna zawsze motywują; taki świezy powiew w życiu.

Iga - 2011-01-05, 13:19

Grażynko, nic się nie dzieje bez przyczyny. Trzeba własne lęki przezwyciężyć. Musi być tylko lepiej. Co to jest 16 km?
armadia - 2011-01-05, 13:21

no mama, skoro Aneta ma taki optymizm i wiarę to Ty też jej zaufaj-musi być dobrze!!!
Dobrze, że zawsze jest jakiejś wyjście z sytuacji :-)

mammamika - 2011-01-08, 01:39

A ja tam bym jeszcze powalczyla...to, ze jedni sa niezyczliwi - nie znaczy, ze wszyscy. Moze udaloby sie jeszcze cos wskorac?
Iga - 2011-01-08, 08:07

Nic się Karola nie da zrobić. Chyba, że dyrekcja zaszachrai. A dyrekcja nie chce.
grażyna - 2011-01-08, 09:44

Ze wszystkim można próbować walczyć, odwoływać się, przynosić różne zaświadczenia. Niestety, terminy są nie do obejścia, zwłaszcza te przekroczone o 11 miesięcy. Tak jak piszę Iga, dyrekcja musiałby pójść na współpracę :okular: . A tego nie zrobi.
Odnoszę wrażenie, że sytuacja ta zadawala dyrekcje, ale ja jestem przewrażliwiona na tym punkcie i bardzo nie obiektywna :okular: .
Pogodziłam się z tym, przepis jaki jest każdy widzi. Oczywiście czuję się oszukana i pokrzywdzona(konkretnie skrzywdzenie Anety) przez ubiegłoroczne zaniedbanie szkoły. Piszę szkoły, bo konkretnie, osobowo, nie potrafię tego komuś przypisać: nauczycielce na zwolnieniu, nauczycielce na zastępstwie, dyrekcji? Ktoś nie pomyślał, albo pomyślał ale nie chciał. Sprawa skończona.

mammamika - 2011-01-08, 11:12

:cry:
Szkoda, ze konsekwencje poniesie Aneta :-(
Ciekawe, jak Wasz Wydzial Edukacji ustosunkowalby sie do takiej prosby?
Z wyjasnieniem, ze sytuacja miala miejsce w czasie, gdu jedna pani zwolnienie, druga zastepstwo i stad to zaniedbanie szkoly. Moze byliby bardziej zyczliwi od dyrekcji? Przeciez to tylko przepis, a po drugiej stronie czlowiek!

plaza - 2011-01-08, 18:21

Grażynko. ja też bym próbowała oknem jak nie chcą mnie wpuścić drzwiami, do kuratorium przedstawić sytuację, może tam są życzliwi ludzie :spoko:
Nie masz nic do stracenia możesz spróbować. Jeśli się nie uda to może warsztaty w skróconej wersji. Dziewczyna optymistka a matka jakaś zdołowana :*

grażyna - 2011-01-08, 18:25

A bo ja już tak mam, że się zawieszam jak nagle mnie coś zaskakuje :lol: .
Pomału, ustalę nowe cele i jak zacznę coś planować, załatwiać to już będę z górki. :tak:

anilah17 - 2011-01-30, 21:10

Grażyna nie rezygnuj.Wybierz się do kuratorium i przedstaw swoją sprawę.Można Anety nie klasyfikować i zostawić jeszcze rok.Wiem że nie jest jeszcze wszystko stracone.Mam znajomą która po rozmowie z panem z kuratorium pozostawiła córkę w szkole jeszcze rok chociaż miała już o rok wydłużany etap edukacyjny.Często w ten sposób można ominąć "terminy" których się tak zawzięcie trzyma dyrekcja.Życzę powodzenia.
groszek - 2011-03-03, 09:59

Zaproszenie na dzień otwarty w ZSS nr 100..


ZSS NR 100 - DZIEŃ OTWARTY DLA PRZEDSZKOLAKÓW


Zespół Szkół Specjalnych nr 100 dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną zaprasza przedszkolaki wraz z rodzicami lub opiekunami na Dzień Otwarty. W trakcie spotkania będzie można obejrzeć placówkę, poznać nauczycieli i specjalistów pracujących w szkole oraz porozmawiać z rodzicami uczniów. Nauczyciele zaprezentują metody pracy i osiągnięcia uczniów. Będzie też szansa na udział w przykładowych zajęciach zintegrowanych, logopedycznych i rytmicznych.

Termin: 9 marca 2011 r. o godz. 11.00
Miejsce: Zespół Szkół Specjalnych Nr 100 w Warszawie, ul Czarnieckiego 49 w
Informacje: nr tel. 022 839 22 52

magda - 2011-03-29, 20:42

No i u nas decyzja podjęta.
11 marca Kuba miał robione testy w Poradni pedagogicznej w celu wydania orzeczenia o kształceniu. Testy poszły mu nieźle, choć po 40 minutach wyszedł z pokoju Pani psycholog bo mu głowa pęka :lol:
Określono jego upośledzenie w dwóch sferach: poznawczej (wiedza i inteligencja) - upośledzenie lekkie, wykonawczej (rysowanie i odwzorowywanie) - upośledzenie umiarkowane.
Decyzję o wyborze szkoły Poradnia zostawiła nam.
Poszłam z Kubą i do szkoły specjalnej i szkoły integracyjnej, i już wybraliśmy.
Kuba od dzisiaj jest na liście uczniów klasy pierwszej tej szkoły
Mam nadzieję, że wybraliśmy dobrze.

gosia196905 - 2011-03-29, 20:53

Magda-dokonujemy wyborów życiowych zawsze w dobrej wierze a dopiero czas pokazuje czy wybraliśmy prawidłowo-życzę aby wasza decyzja była jak najbardziej trafna i aby Kuba odnalazł się w nowym środowisku :spoko:
Lusi - 2011-03-29, 21:16

Brawo ! Gratuluję podjęcia decyzji, wiem że nie byłat to łatwa sprawa z podjęciem i zdaję sobie sprawę że ten temat długo był na tapecie i nie dawał Wam spokoju. Każda decyzja jest dobra, bo też Kuba jest niesamowity :*
kacha_wawa - 2011-04-01, 13:26

Magda gratuluję podjęcia decyzji :-)
My też już zdecydowaliśmy :-) Od września Oliś będzie uczniem szkoły specjalnej :-) Będzie miał na miejscu fizjoterapeutę, logopedę i terapeutę zajęciowego, a do tego oczywiście swojego key worker. W klasach jest do 8 uczniów, także myślę, że będzie dobrze. Jesteśmy bardzo zadowoleni :-) Codziennie będzie po niego przyjeżdżał autobus, później będzie odwoził go do domu, chociaż szkoła jest tak naprawdę rzut beretem od naszego domu ;-) Dzieli nas tylko pole golfowe ;-) Fajne jest też to, że do tej szkoły idzie trzy czwarte dzieci z Olisia grupy z przedszkola także będą znajome twarze i nie będzie dla niego ta szkoła jakimś wielkim szokiem :-)
A to link do szkoły Olisia, mi się podoba :-) :arrow: Oakwood Assesment School & Centre

renia33 - 2011-04-01, 14:10

I w tym momencie zazdroszczę Wam dziewczyny mieszkania w mieście. Weronika ma co prawda jeszcze czas na pójście do szkoły, ale czuję że czeka nas szkoła z internatem-taka jest nawet sugestia p. psycholog z WWR.I tu nie chodzi o internat, tylko o ośrodek.Mieszkamy w takiej miejscowości, gdzie do Chełma (i szkoły specjalnej)jest 30 km, trochę dalej jest ośrodek, do którego jeżdzimy na WWR (linku nie zrobię, bo nie umiem :-( ).
Rozpisałam się, ale chciałam jeszcze dodać, że na dzień dzisiejszy przeraża mnie wizja pozostawienia dziecka na 5 dni w ośrodku, chyba, że będziemy Weronikę dowozić codziennie do Chełma.....No i jest jeszcze nasza masówka... :?:

kacha_wawa - 2011-04-01, 16:58

Ja chciałam w sumie, żeby Oliś jeszcze rok do przedszkola chodził, ale tak rozmawialiśmy dzisiaj, że w sumie to bez sensu, bo w szkole będzie robił to samo co w przedszkolu i do szkoły pójdą inne dzieci z jego grupy. Także od września będę już miała niespełna 4-letniego ucznia :-D
Renia, a nie przysługuje Wam jakiś transport do szkoły?

renia33 - 2011-04-01, 21:37

kacha_wawa napisał/a:
Renia, a nie przysługuje Wam jakiś transport do szkoły?

Hmm....ośrodek ma samochód, którym dowozi dzieci do szkoły, rozwozi do domów itp..., ale niewiem jak by się miała sprawa w naszym przypadku, bo mieszkamy trochę daleko. No a z opieki społecznej na taki cel pieniądze są przyznawane, właśnie jak dziecko niepełnosprawne dojeżdża do szkoły. W chwili obecnej dodatku rechab. jest 60 zł, a wiadomo, że dowożenie codzienne to dużo, dużo więcej.
Ale nic to, jeszcze kilka latek przed nami, i wiem jedno-że ciężko nam będzie podjąć jakąkolwiek decyzję, choćby była niewiem jak najlepsza dla dziecka.

Kalinka - 2011-04-02, 15:45

Reniu, gmina ma obowiązek zapewnić dzieciom niepełnosprawnych transport do szkoły. Jeśli nie mają miejsca w swoim samochodzie zapłacą Ci część kosztów za paliwo. Dziewczynki mają przedszkole 20 km od miejsca w którym mieszkamy i nie jest tak źle z kosztami dowozu.
effulka90 - 2011-04-02, 20:06

Kalinko: bo widzę, że twoje dziewczynki są prawie w tym samym wieku, Kala i Kasia chodzą razem do grupy? Między moimi jest ośmio miesięczna różnica, ale jak na razie w rozumowaniu jest duża różnica. Zastanawiam się czy posłać dziewczynki razem do przedszkola, Agatka jest z końca grudnia 2006 a Zuza z września 2007. Myślę, że to będzie dobra decyzja, ale mam dylemat bo Zuzia jest bardzo do tyłu z Agatką a co tu mówić z rówieśnikami.
Kalinka - 2011-04-02, 21:01

Między Kalą i Kasią jest 14 miesięcy różnicy, ale rocznikowo dwa lata, Kala jest z grudnia, Kaśka z kwietnia. Chodzą od początku razem do grupy i nie była to na początku moja decyzja ale dyrektora przedszkola.W sumie ja myślałam, że lepiej będzie jak sobie w przedszkolu od siebie odpoczną :lol: . Ale ja mam odczucie po tych kilku latach, że one dzięki temu, że maja siebie nawzajem zyskały dużą pewność siebie ;-) . To była dobra decyzja aby były razem, chociaż one są zupełnie inne. Kaśka jest strasznie ruchliwa i szalona, Kala bardziej wycofana i strachliwa ale pilnuje Kaśki aby głupot nie robiła. Co do rozwoju to też idzie to zupełnie innym torem. Jakbym miała teraz wybierać przedszkole, posłałabym je razem. My już przygodę z przedszkolem kończymy. Od września dziewczynki idą do szkoły, razem do jednej klasy ;-)
effulka90 - 2011-04-03, 13:43

Dziękuje za odpowiedź :*
Miedzy Agatką a Zuzą jest 8 miesięcy różnicy, niby tak mało a jednak w rozwoju dużo. Agatka to właśnie typ strachliwa, powolna. A Zuzka to wcielenie diabła ;-) Tak właśnie myślę, że Zuza nadrobi zaległości rozwojowe i będzie dobrze :tak:

renia33 - 2011-04-03, 15:22

Kalinka napisał/a:
Reniu, gmina ma obowiązek zapewnić dzieciom niepełnosprawnych transport do szkoły. Jeśli nie mają miejsca w swoim samochodzie zapłacą Ci część kosztów za paliwo. Dziewczynki mają przedszkole 20 km od miejsca w którym mieszkamy i nie jest tak źle z kosztami dowozu.

Ja dowiadywałam się w opiece o zwrot kosztów dojazdu, i oni wytłumaczyli mi to tak, że są właśnie jak dziecko uczy się poza miejscem zamieszkania. Ja sobie tłumaczę tak, że Weronikę póki co jeszcze obąwiązek szkolny nie obowiązuje i stąd tylko ten dodatek rehabilitacyjny. Zobaczymy jak to będzie wyglądało za kilka lat, a na WWR i tak wozić będziemy. :-)

Kalinka - 2011-04-03, 18:56

Reniu, to dotyczy nie tylko obowiązku szkolnego, nasza gmina.. gmina a nie opieka społeczna, zwraca część kosztów dojazdu do przedszkola specjalnego czy integracyjnego dzieci czteroletnich ( nie wiem czy młodszych też ja akurat mam czterolatka) jeśli ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego i orzeczenie o niepełnosprawność. Na terenie gminy są tylko zwykłe przedszkola.
renia33 - 2011-04-04, 09:02

Kalinko, u nas właśnie tak jest, że wójt woli pokryć koszty (czyt. umożyć podatek), niż dowozić dziecko. Miałam właśnie tak z WWR-wójt wolał w ten sposób pokryć koszty, niż zorganizować WWR na terenie gminy.
Ale mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży

Kalinka - 2011-04-04, 13:22

Reniu ale myślisz, że Wójt otworzy Ci na terenie gminy szkołę specjalną ;-)
karolina1 - 2011-05-17, 11:55

No i przyszedł czas i na nas, zdecydowaliśmy(chociaż nie powiem że nie mam jeszcze wątpliwości)ale mam nadzieje że od września tylko upewnię się że wybór był dobry.Zapoznałam się ze szkoła specjalną,jak i i integracyjną, zrobiłam wywiad i straciłam zapał do wysłania Nicolki do szkoły integracyjnej,po rozmowach z rodzicami którzy mieli do czynienia z tymi szkołami.Tak naprawdę przekonałam się że to jedynie kwestia czasu może do 2,3 klasy a potem i tak większość dzieci ląduje w szkołach specjalnych.O integracji nie będę nawet pisać bo każdy zdaje sobie sprawę jak to wygląda ale po niektórych historiach które wysłuchałam to aż mi włosy stanęły.Dlatego Nicolka jest na liście do pierwszej klasy Szkoły Specjalnej.
dagi - 2011-05-18, 22:44

Karolina1 wydaje mi się że jest to słuszna decyzja :tak: Ja teraz wybierałam przedszkole i nie wiedziałam czy integracyjne czy specjalne ale jednak specjalne wydaje mi się najlepsze bo nie chcę żeby moje dziecko było cały czas niańczone jak niemowlę tylko chcę aby nauczyło się samodzielności.
nefre - 2011-05-19, 08:16

Karolina, gratuluję podjęcia decyzji :spoko: i mam nadzieję, że okaże się ona najlepsza dla Nicoli :spoko:
A integracja.. póki co to nadal tylko ładnie brzmi w niektórych miejsca..

magda77 - 2011-05-19, 11:52

To ja też się pochwalę. Agatka od 1. września będzie uczennicą szkoły specjalnej w Puławach.
Mam nadzieję, że "przyjmie się " tak łatwo jak do przedszkola. (eeeh, jak ten czas leci ;-) ). Znamy szkołę i część kadry od 4 lat i myślę, że podjęliśmy słuszną decyzję.

ewelin27 - 2011-05-19, 22:32

Mój Kuba z racji że kończy 7 lat to od września idzie do szkoły specjalnej.Chodził do przedszkola integracyjnego i nie dało mu to nic(oprócz kontaktu i obcowania z innymi dziećmi) nie miał żadnych zajęć w tym przedszkolu(brak funduszy) a na zajęcia np. do logopedy chodzimy raz w miesiącu bo innych nie mamy.
Po zobaczeniu szkoły,rozmowie z Panią dyrektor szkoły specjalnej zdecydowaliśmy że tam wyślemy Kubę.Będzie miał logopedę 1-2 razy w tygodniu,pedagoga i inne zajęcia których bardzo mu brakuje.
Mam nadzieję że to dobra decyzja :-)

nefre - 2011-05-19, 22:37

magda77 napisał/a:
To ja też się pochwalę. Agatka od 1. września będzie uczennicą szkoły specjalnej w Puławach.
Mam nadzieję, że "przyjmie się " tak łatwo jak do przedszkola. (eeeh, jak ten czas leci ;-) ). Znamy szkołę i część kadry od 4 lat i myślę, że podjęliśmy słuszną decyzję.


Magda Wy z Puław jesteście???
Jeździłam tam X lat temu na warsztaty jazzowe :spoko:
pamiętam wspaniałą piekarnię, do której w nocy pukaliśmy i miła pani sprzedawała nam bułki cebulowe jeszcze ciepłe :-D pycha

Ania Bydgoszcz - 2011-05-20, 00:08

Karolino myślę ,że cokolwiek postanowisz będzie dobre dla Nicolki.
Ja z okien widzę szkołę specjalną i dzieciaczki z Zd całkiem dobrze sobie w niej radzą.
Pozdrawiam Was serdecznie.

karolina1 - 2011-05-20, 09:53

Tak sobie teraz myślę dziewczyny jak to u was wyglądało,chodzi mi o komunie świętą, jeśli nasze dzieci idą często do szkół specjalnych w innych miejscowościach to jak to wtedy wygląda.Dla mnie ten temat to wielka niewiadoma a w końcu Nicolka będzie zaraz miała 7 lat.
Oliwka z oliwek - 2011-05-20, 12:37

U nas Oliwka bedzie miała komunię, razem z klasą, w przyszłym roku, chodzi do specjalnej szkoły w innej dzielnicy (Wola). My mieszkamy na Mokotowie i tam też chodzimy do kościoła, ale komunię uznałam, że lepiej niech ma ze swoimi z klasy, bo w naszej okolicy nie zna ani jednego dziecka, nie byłoby jej przyjemnie.
W szkole mają religię, ksiądz jest specjalnie przeszkolony na okazję pracy z niepełnosprawnymi, więc więcej będzie umiał przekazać, widziałam jego podejście ostatnio, na rekolekcjach, super człowiek. Wszystko jest dostosowane pod nasze dzieci, spowiedź też, a najważniejsze że idzie ze swoimi koleżankami i kolegami i to pozwoli jej się czuć swobodnie.

Malaga - 2011-05-20, 14:48

Też mam koleżankę,której synek z zespołem chodzi do specjalnej szkoły i też idzie ze swoimi klasowymi kolegami do Komunii. Mógłby również w swojej parafii, bo ksiądz nie widzi przeciwskazań ale ich komunia na pewno będzie niepowtarzalna i specjalna.
Moja Kinga na razie chodzi do masowej szkoły, jest w pierwszej klasie i za rok nas czeka Komunia.

kafe - 2011-09-08, 21:15

dopisuję się do tego wątku choć u nas od decyzji do realizacji jeszcze rok
Julia ma owszem skończone 7 lat, mogłaby iść już teraz, pewnie dałaby radę, ale Hubert - młodszy brat , chodzi jeszcze do przedszkola i za rok też zaczyna pierwszą klasę (jako 6latek)
Uznaliśmy że dobrze dla nich będzie jak zaczną razem :) choć w innych szkołach

Pewnie że myślałam o szkole integracyjnej
ale tak jak wiele innych szkół "powiedzmy" integracyjnych i nasza "woli" niepełnosprawnych ruchowo, takich z którymi można więcej popracować, a nawet pochwalić się ich umiejętnościami.
Julia mówi nieźle, choć niewyraźnie. Uczy się różnych rzeczy , powoli , ale chętnie i skutecznie.

Wolę żeby chodziła do sz. specjalnej, bo myślę ze będzie się tam czuła bezpieczniej i nie będzie się stresować za dużymi wymaganiami ze str nauczycieli

a jak będzie - życie pokaże :)

obie z Julinką nie możemy się doczekać :)

zula - 2011-09-08, 21:41

U nas tak samo.Agatka i Kamil zaczną szkole w tym samym roku choć w innych placówkach.Stres będę miała jeden za to ogromny :lol:
emka205 - 2011-09-08, 22:09

my też za rok startujemy, oj..będzie się działo..
magda - 2011-09-13, 22:45

Czy któreś z Waszych dzieci chodzi do klasy łączonej. Kuba jest w takiej klasie (I-III). Docelowo miały być 2 panie i 9 dzieci a jest 1 pani i 16 dzieci. Chyba przegięli. Dzisiaj złożyłam pismo u pani dyrektor z prośbą o rozdzielenie klasy lub nauczyciela wspomagającego. Zobaczymy co wskóram.
Mewa - 2011-09-13, 22:54

Życzę Ci, żebyś coś wskórała, bo to, co opisałaś to jest jakieś wielkie nieporozumienie.
magdalenka - 2011-09-13, 22:56

W szkole specjalnej 1 pani do 16-stu uczniow :wow: , mega przegiecie, tu w szkole specjalnej sa klasy 6 - 8 osobowe i do tego 3 - 5 nauczycielek ( tzn. jedna glowna + asystentki ) .
Tylko czy Ty jedna cos wskorasz :nzastanawianie:

ewelin27 - 2011-09-14, 07:27

dziwne że Tyle dzieci na jedną nauczycielkę - u Kuby w klasie nadal jest dwoje dzieci i 2 opiekunów tzn nauczycielka i pomoc
Ostatnio do mnie tekst powiedziała katechetka - Kuba nie umie odmawiać modlitwy Ojcze Nasz ja na nią popatrzałam i mówię : on nie umie mówić a co dopiero będzie modlitwę odmawiał....jakaś nie poważna kobieta

Marta Witecka - 2011-09-14, 09:06

Magda, Szymon tak miał w państwowej szkole specjalnej, opisywałam to :arrow: tutaj

Ogólnie dzieci z lekkim upośledzeniem mogą być w klasach 16-sto osobowych z jednym nauczycielem, a dzieci od umiarkowanego w dół w klasach 7-mio osobowych z nauczycielem i asystentem. Jak dla nas to była porażka i dlatego zmieniłam szkołę. Ale walcz Magda, może da się coś zmienić! :papa:

karolina1 - 2011-09-27, 15:22

U Nicoliki jest 6 dzieci i dwie nauczycielki.
Irenka - 2011-09-27, 19:01

Karolina, Nicolka chodzi już do szkoły?
Podziel się doświadczeniem, bo Agata w styczniu skończy 7 lat i waham się co dalej od września przyszłego roku - czy zostawić ja jeszcze w przedszkolu (zwyczajne publiczne, innego np. specjalnego czy integracyjnego nie mamy) czy lepiej dać ją do szkoły specjalnej gdzie będzie pod fachowa opieką.

agatkamilek - 2011-11-09, 00:56

A mój Kamilek po dwukrotnym odroczeniu pójdzie wreszcie do szkoły (specjalnej) od września. Wyobraźcie sobie jaki mam luxus: szkołę specjalną przenoszą nam ze starej placówki na peryferiach miasta wprost pod nasz blok! Będę ją miała dosłownie pod balkonem i widziała jak grają w piłkę na boisku! Będzie remont obecnej szkoły (była tam podstawowa, a potem gimnazjum integracyjne) i właśnie są po przetargach i już będą zaczynać remont (dostosowanie do szkoły spec.)
Ja od kilku lat widzę rozwiązanie tylko w szkole specjalnej dla Kamila, cały czas wyobrażałam sobie dowożenie go te parę km i zostawanie tam w świetlicy, a tu masz! To naprawdę zrządzenie Boskie! A powiem Wam jeszcze odnośnie Komuni, bo kilka Mam nie wie, w której parafii ich dziecko pójdzie. Budynek, któy zajmie Szkoła specjalna leży w obrębie naszej parafii! Czyż życie nie jest piękne?

Irenka - 2011-11-09, 07:51

Aż ci zazdroszczę :-) .
karolina1 - 2011-11-09, 08:58

Super masz to naprawdę luksus.
Malaga - 2011-11-09, 09:44

Agata, super :jupi: :jupi: Lepiej nie mogłaś sobie wymarzyć. Cudo :brawo:
agatkamilek - 2011-11-09, 16:53

Oczywiście jakieś schody zaczną się na pewno we wrześniu, a to pani nie taka, dzieci za dużo, za głośno i tepe. Wiem, że w tej (dotychczasowej) szkole specjalnej dzieci od klas I do III są razem i mają dwóch nauczycieli. Jest ich tam ok. 8-10. Nie wiem jak to będzie wyglądało w praktyce, zobaczymy. Na pierwszy tydzień września biorę urlop i będę przeżywała razem z Kamilem to pójście do szkoły.
Narazie chodzi do przedszkola integracyjnego już piąty rok i jest tak zżyty z tym miejscem, Paniami i dziećmi, że będzie mu ciężko się rozstać. Też ma blisko 10 min na piechotkę. :-D
Więc u nas można powiedzieć, że szkoła przyszła do nas!

ewelin27 - 2011-11-30, 12:42

Dzisiaj dostałam zaproszenie do Kubusia ze szkoły - w piątek mają pasowanie na ucznia :jupi:
Jestem bardzo tym faktem szczęśliwa

magdalenka - 2012-01-13, 20:08

Rozpatruje możliwość przeniesienia Kaika do szkoły specjalnej od nowego roku.
Mamy tu podobno super szkole ( opinie nauczycieli z którymi pracuje) , klasy są podzielone według możliwości (zdolności ) dzieci a nie wiekowo , maja basen, jazdę konna ,logopede itp, czyli w sumie wszystko to co szkoła specjalna powinna mieć i jest to szkoła dla dzieci z uposledzeniem w stopniu lekkim i umiarkowanym .
Dzisiaj w Kaika szkole była nauczycielka z tamtej szkoły , obserwowala go , słyszała jak czyta rozmawiała z nauczycielka, wraca za 2 tygodnie i wtedy zda raport i będę mogła z nią porozmawiać.
Nikt mi tego nie narzuca czy proponuje , sama doroslam do takiej decyzji , aczkolwiek jeszcze muszę tam jechać i obadac teren , no i oczywiście wziąć pod uwagę raport nauczycielki i jej opinie na ten temat .

klooocuszek - 2012-01-13, 20:54

Magda, a czy w tamtej szkole będzie ktoś, kto poprowadzi Kaia według jego umiejętności i wiedzy? Żeby mu poziomu w nauce nie zaniżać, bo przecież dzieci są różne, bo teraz jak chodzi ze zdrowymi dziećmi to poziom ma raczej wyższy niż w szkole specjalnej, a Kai przecież bardzo zdolny i kumaty :tak: Jeśli oni dostosują poziom tak, by Kai pracował na miarę swoich możliwości, to śmiało moim zdaniem weź tę szkołę pod uwagę ze względu na te zajęcia dodatkowe, bo brzmi nieźle :tak:
ewelin27 - 2012-01-13, 20:59

klooocuszek napisał/a:
Magda, a czy w tamtej szkole będzie ktoś, kto poprowadzi Kaia według jego umiejętności i wiedzy? Żeby mu poziomu w nauce nie zaniżać, bo przecież dzieci są różne, bo teraz jak chodzi ze zdrowymi dziećmi to poziom ma raczej wyższy niż w szkole specjalnej, a Kai przecież bardzo zdolny i kumaty :tak: Jeśli oni dostosują poziom tak, by Kai pracował na miarę swoich możliwości, to śmiało moim zdaniem weź tę szkołę pod uwagę ze względu na te zajęcia dodatkowe, bo brzmi nieźle :tak:


Zgadzam się z Tobą.Kuba ma zajęcia na poziomie dostosowanym do jego własnych potrzeb
Też ma dużo zajęć w szkole i nie marudzi jak tam chodzi a do przedszkola szedł niechętnie
Widzę też jego postępy - lepiej,więcej i wyraźniej mówi a dzisiaj nauczył się na logopedi mówić swoje imię jak to usłyszałam aż się popłakałam z radości :jupi:
w domu też powiedział mi KUBA :jupi:

magdalenka - 2012-01-29, 23:23

Byłam w tej szkole do której chce Kaika posłać , w szkole nie widać " niepełnosprawności" , dzieci bardzo grzeczne, ładnie mówią , jakbym nie wiedziała ze to szkoła specjalna to bym nie powiedziała ze w takiej jestem, w klasach po 7 dzieci , jedynie w zerowce 9 .
Tutaj szkoły dostają punkty od inspektorów oświaty ( ofsted) Od 1 do 4 , gdzie 1 jest ( outstanding) wybitny a 4 (inadequate) nieadekwetny , ta szkola od 10 lat jest wybitna we wszystkich aspektach , tu link do inspekcji z 2010 ( dla zainteresowanych) http://www.ofsted.gov.uk/...urn/117689.pdf.
Wiec Kai tam pojdzie od wrzesnia.

mamagugu - 2012-01-29, 23:30

A on się już nie zżył z kolegami z tej szkoły? Jak mu to wytłumaczysz? Preczytam sobie ten raport w wolnej chwili.
Ja na razie myślę, żeby Violę zostawić na razie w tej samej klasie na drugi rok, bo nie dość że ma zespół to jeszcze jest najmłodsza. Ale to już inny temat, :-)

magdalenka - 2012-01-29, 23:38

Nie szkodzi ze się zżył , koledzy nie są najważniejsi , muszę myśleć o tym gdzie będzie mu lepiej , a myśle ze w tej szkole jednak będzie mu lepiej, to nie jest dla mnie łatwe , emocjonalnie do tego podchodzę , ale intuicja mi podpowiada żeby go tam posłać , dojrzalam do tej decyzji chociaż tak jak mówię nie jest to takie łatwe, to trochę jakby dostać diagnozę o zD na nowo :cry:
Jak mu wytlumacze ? Po prostu , ze to jego nowa szkoła.

A czy możesz ja zostawić na drugi rok? Gadalas z nimi ? Bo ja nie mogłam :nie:

Mewa - 2012-01-29, 23:43

Super, nie wiem, czego bardziej Ci zazdrościć: takiej dobrej szkoły dla Kaika, czy możliwości przeczytania tak dogłębnego raportu na temat szkoły.
magdalenka - 2012-01-29, 23:46

Powiem Ci ze wiem od dyrektorki mojej szkoły ze żeby dostać na inspekcji 1 szkoła musi być naprawdę wybitna , szkoła w której ja pracuje według mnie jest dość dobra a ma 3 .
klooocuszek - 2012-01-30, 21:39

Magda, może masz i rację z tą szkołą teraz. Wszak nasze dzieci w końcu i tak trafią do takich specjalnych szkół. Nawet nie chodzi o stopień upośledzenia, ale o miejsce gdzie się zajmą Kaikiem naprawdę profesjonalnie. Teraz on może to łatwiej znieść niż za kilka lat gdzie będzie starszy i może być mniej otwarty na zmiany niż teraz. A żeby Kaia przekonać do tej szkoły możesz mu ją jakoś zareklamować, opowiedzieć o ciekawych zajęciach itp... Myślę, że dobrze robisz, fajnie w ogóle, że masz dostęp do takiej dobrej szkoły :tak:
groszek - 2012-01-30, 21:52

magdalenka napisał/a:
..a myśle ze w tej szkole jednak będzie mu lepiej, to nie jest dla mnie łatwe , emocjonalnie do tego podchodzę , ale intuicja mi podpowiada żeby go tam posłać , dojrzalam do tej decyzji chociaż tak jak mówię nie jest to takie łatwe, to trochę jakby dostać diagnozę o zD na nowo :cry:


Dokładnie tak o posłaniu dziecka do szkoły specjalnych pisała w "Egzaminie z Miłości" E. Suchcicka

Mewa - 2012-01-30, 22:18

magdalenka napisał/a:
Nie szkodzi ze się zżył , koledzy nie są najważniejsi , muszę myśleć o tym gdzie będzie mu lepiej , a myśle ze w tej szkole jednak będzie mu lepiej, to nie jest dla mnie łatwe , emocjonalnie do tego podchodzę , ale intuicja mi podpowiada żeby go tam posłać , dojrzalam do tej decyzji chociaż tak jak mówię nie jest to takie łatwe, to trochę jakby dostać diagnozę o zD na nowo :cry:
Jak mu wytlumacze ? Po prostu , ze to jego nowa szkoła.


magdalenka, :* robisz tak, żeby dla niego było jak najlepiej, a poza tym nawet Tobie się tam podobało.

ania_as - 2012-01-30, 22:32

Bo ze szkołą specjalną, a nawet z przedszkolem specjalnym to jest tak, że my - mamy musimy do tego dorosnąć. A nie jest to łatwe, bo targają nami emocje, nadzieja, że w integracji będzie dobrze. Aż w pewnym momencie należy spojrzeć poprzez własne dziecko, gdzie mu będzie lepiej. Mój Łukasz chodzi do przedszkola specjalnego - super przedszkola specjalnego, rozum podpowiada, że nigdzie indziej mu lepiej nie będzie. Widać po tym moim dziecku , że jest mu super fajnie, że w tym przedszkolu jest jego miejsca. A mi mimo to nieraz jest żal, że nie będzie, choćby przez rok wśród dzieci zdrowych w przedszkolu integracyjnym :-( . Natomiast, może pozornie, łatwiej mi jest pogodzić się, że będzie w szkole specjalnej, może dlatego, że jest to jeszcze odległe w czasie.
magdalenka - 2012-01-30, 23:23

groszek napisał/a:
magdalenka napisał/a:
..a myśle ze w tej szkole jednak będzie mu lepiej, to nie jest dla mnie łatwe , emocjonalnie do tego podchodzę , ale intuicja mi podpowiada żeby go tam posłać , dojrzalam do tej decyzji chociaż tak jak mówię nie jest to takie łatwe, to trochę jakby dostać diagnozę o zD na nowo :cry:


Dokładnie tak o posłaniu dziecka do szkoły specjalnych pisała w "Egzaminie z Miłości" E. Suchcicka


Tak ? Nie czytałam , widać dużo w tym prawdy :-)
Ktoś napisał w wątku niepogodzonych ze rodzicom wydaje się ze są pogodzeni ale przychodzą momenty jak właśnie wybór szkoły specjalnej kiedy to niepogodzenie z nich wychodzi i to jest właśnie to co dzieje się teraz ze mną :cry:
Rożne rzeczy laza mi po głowie, np. Ze Kaikowi będzie się tam nudzilo bo będzie miał tylko 6 dzieci w klasie , albo ze nigdy nie będzie miał zdrowych kolegów , a przez to nie będzie miał życia towarzyskiego , ze będzie miał etykietke " dziecka ze szkoły specjalnej" , głupie to wszystko ja wiem , ale czuje trochę jakbym go zawodzila i skazywala na coś bez jego woli :-D , czy Wy tez tak mialyscie - mamy które przeniosły swoje dzieci do specjalnej szkoły.

ania_as - 2012-01-31, 00:14

Magdalenka, ja tak mam jeżeli chodzi o przedszkole specjalne. Mój Łukasz nie jest tak bystry jak Twój Kaiko i zatrzymał się już na przedszkolnej placówce specjalnej. Ale uwierz, jest mu w tym przedszkolu niesamowicie fajnie, to po nim widać, z uśmiechem tam idzie, wspaniale się w nim odnajduje, zrobił wiele postępów i jest zadowolony - bo ani razu nie zapierał się, żeby tam nie iść. I to mi daje poczucie tego, że dziecko jest zadowolone z mojego wyboru. I pewnie nie przeszkadza mu fakt, że nie jest wśród dzieci zdrowych.
magdalenka - 2012-01-31, 00:27

Miało być :cry: a nie :-D jak pisałam ze skazuje Kaika na coś bez jego woli :roll:
No nic trzeba zrobić tak jak rozum podpowiada a nie serce .

edytka28566 - 2012-01-31, 00:41

Moja Wikusia poszła do zerówki integracyjnej i to był najgorsza decyzja jaką podjęłam.Obecnie jeżdzi 40 km w jedną stronę do szkoły specjalnej i jest bardzo szczęśliwa a jak ona to i ja .Ma wiele zajęć na które wcześniej sama ją woziłam dogoterapie , logopedię ,masaże metodą masgutowej i wiele innych zajęć.Są tam 3 panie które się opiekują piątką dzieci w jej klasie .Mogła bym wiele pisać pochlebnego o jej szkole.Nigdy nie wróciła ze szkoły brudna ,zapłakana,była na wycieczce jednodniowej w Warszawie ,występuje na apelach szkolnych tańcząc {nie mówi wierszyków gdyż ma problem z mową},Uważam że to była bardzo dobra decyzja .A co do mnie to długo nie mogłam się pogodzić z tym że Wikusia mając szkołę masową 150 m od domu musi jeżdzić tak daleko ,mam żal do ludzi którzy się jej pozbyli , ale ja i ona wspominamy ten okres jako ogromny błąd
e-dad - 2012-01-31, 12:41

Nasza Elunia chodzi od Września do szkoły specjalnej,gimnazjum .
Dyskusje i przemyślenia trwały bardo długo . Dotychczas miała indywidualne + dwa dni w szkole podstawowej. Po wszystkich"konsultacjach ,a przede wszystkim własnych obserwacjach zapadła decyzja -Szkoła Specjalna + internat przynajmniej na 2-3 dni.
Początki nie były łatwe dla Eluni (nigdy nie spała sama poza domem) i dla nas .
Nawet Nauczyciele mówili że tata z mamą bardziej przeżywają to chwilowe rozstanie od córeczki( tel. co 2-3 godziny ;-) .
Dziś już wyjeżdża do szkoły i wraca na wesoło,zaczyna być widać efekty bycia w grupie.
Nasze wątpliwości (nawet poczucie winy :-? ) były podobne do Waszych .
Jednak doszliśmy do wniosku że to będzie najlepszy sposób żeby Elunia nauczyła sobie radzić w grupie .Bo rodzice mogą być lekarzami,nauczycielami ale rówieśnikami nigdy ;) .
P.S. Na dzieci w podstawówce nie mogliśmy narzekać ,były super, opiekował się Elunią podobnie jak my .

Iga - 2012-01-31, 12:49

Ile Ela ma lat? Możesz umieścić jej wiek w stopce?
grażyna - 2012-01-31, 13:01

Anety sytuacja była trochę specyficzna, ze względu na jej problemy z sercem, dużo pobytów w szpitalu, nauczanie indywidualne w domu. Poziom mojej wiedzy na temat edukacji dziecka niepełnosprawnego też był zerowy w tamtym okresie.
Miała więc zajęcia indywidualne w domu w zwykłej szkole programem szkoły specjalnej. Zaprzepaściłam jej rozwój i edukacje, nawet miewam z tego powodu chwile poczucia winy :-( Gdyby w tej chwili miała podejmować tamte decyzje, to Aneta chodziła by od początku do szkoły specjalnej. Tylko nie do tej, którą mam pod nosem, bo to prawdziwy "ośrodek szkolno-wychowawczy" z naciskiem na ośrodek i wychowawczy. Ale do odległej o 20km placówki, gdzie oprócz zajęć szkolnych jest też terapia(nawet konie mają).
Magdalenka, jeśli obejrzałaś tę szkołę i naprawdę jest taka fajna, to i Kaikowi w niej będzie fajnie :tak: .

e-dad - 2012-01-31, 14:25

Sytuacja bardzo podobna do Twojej Grażyno ale my nie mamy wyrzutów ,chyba tylko co do integracji z rówieśnikami. Bo dowożenie na zajęcia to nie to samo co ciągły pobyt.
Co do nauki to, tego co zyskała na indywidualnym nauczaniu,grach i edukacji na komputerze (podpatrywanie syna) naukę z nami nie osiągnęła by chyba w szkole .Nie chce ujmować nic szkole SPecjalnej. ale na pewno więcej się 'wyciśnie z dzieciaka' jak jest 1x1 :-D . Takie moje zdanie .
A teraz przyszedł czas na integrację ,szkoła jest świetna .
Ze względu na choroby poszła 1 rok później i szósta klasa była powtarzana .

Grażyna hafty są super :spoko: :spoko: :spoko:

groszek - 2012-03-14, 17:34

Maks był dzisiaj na dniu otwartym w szkole specjalnej . Zainteresowanych zapraszam do przeczytania mojej relacji tu
boszka59 - 2012-03-14, 19:48

Szkoła musi być naprawdę świetna. Ależ wam zazdroszczę. :*
baronek - 2012-03-14, 20:49

Fajnie i bardzo zachęcająco zorganizowany dzień otwarty :tak:
Grażyna O. - 2012-03-14, 22:14

Fajnie tam będzie Maksiowi :spoko:
groszek - 2012-04-20, 17:03

Odebrałam orzeczenie o kształceniu specjalnym . Maks ma upośledzenie umiarkowane i zalecenie szkoły specjalnej ...niby mam to co chciałam i wiem , że orzeczenie jest jak najbardziej adekwatne...ale co zrobić...jakoś mi smutno się zrobilo
vagabunda8 - 2012-04-20, 17:35

Ania, zobaczysz, że nie będziesz żałował tego "umiarkowanego" poczekaj jeszcze chwilkę. Oczywiście mówię o papierze.
aniak - 2012-04-20, 19:08

No bo to tak jest. Chciałybyśmy wiedzieć, że z naszymi dzieciakami jest jak najbardziej OK, ale ten cholerny papier musi być "słuszny" dla szkoły, a nie dla nas. :-(
Ania :*

vagabunda8 - 2012-04-20, 19:15

A wiecie że plotki chodzą po mieście, że "lekkie" nie będzie upoważniało do nauki w szkołach specjalnych? Chcą wysyłać do masowych, wyobrażacie sobie nasze dzieci w masowych? W mniejszych miejscowościach może tak, ale w molochach, jak W-wa Sajgon się szykuje. ;/ Nadchodzi super niż demograficzny, chcą ocalić szkoły masowe przed zamykaniem.
W każdej plotce jest trochę prawdy.

Grażyna O. - 2012-04-20, 19:16

Aniu też tak miałam :npocieszenie: ale teraz wiem, że dzięki temu papierkowi Tomek poszedł do najlepszej placówki. Ma bardzo dobrą opiekę, nauczanie indywidualne, wszystkich specjalistów i wspaniałą naukę samodzielności.
Iga - 2012-04-20, 19:21

vagabunda8 napisał/a:
A wiecie że plotki chodzą po mieście, że "lekkie" nie będzie upoważniało do nauki w szkołach specjalnych?


Na razie wygląda to tak, że rodzice wysyłają dzieci z lekkim do szkoły masowej. Nie chcą do specjalnej. Szkołą specjalna jak nie będzie mieć 10 dzieci (10-16 chyba tak jakoś) to nie utworzy klasy. Nie może mieszać dzieci o różnym stopniu upośledzenia. A dzieci z lekkim nie ma, bo wszystkie w masówkach. Dlatego specjalne nie tworzą klas, ale nie dlatego, ze nie mogą, tylko dla tego że nie mają z kogo.
Ja jestem po rozmowie z dyrektorką specjalnej. Musze przez rok znaleźć 10 dzieci, żeby utworzyć klasę. Nie wiem jak tego dokonam. Ja ogólnie jestem załamana.

vagabunda8 - 2012-04-20, 19:39

Iga u Antka w klasie jest 9-cioro dzieci, są dwie klasy pierwsze. Są dzieci z upośledzeniem lekkim i umiarkowanym. Wiele dzieci chodzi do szkoły specjalnej z upośledzeniem lekkim. Oj chyba coś nie tak. Wiem że mają wejść przepisy od nowego roku mówiące o 16-ściorgu dzieciach w klasie. Tylko jaki będzie poziom nauczania i opieki :cry: Jedna pani i jedna wspomagająca. A lekkie mają wadzić do masówek, wcale nie dlatego, że rodzice tak bardzo łakną tego, tylko dlatego że nie będzie odpowiedniej ilości zdrowych dzieci do utrzymania placówek. Tak zaczyna się dziać w W-wie.
Marta Witecka - 2012-04-20, 21:20

Basiu, ale te przepisy chyba są. Do 16-ciorga dzieci w jednej klasie może być, ale z lekkim upośledzeniem. Z głębszymi do 7-rga i dodatkowo asystent nauczyciela.
Pisałam o tym :arrow: tutaj

vagabunda8 - 2012-04-20, 21:22

Marta, przepisy właśnie się zmieniają od września tego roku, rozmawiałam z Antka panią.
boszka59 - 2012-04-20, 21:32

Basiu chyba coś pomyliłaś. Iga ma rację, lekkie mogą być w specjalnej ale w oddzielnej klasie w liczbie10-16. Dla umiarkowanych liczba w klasie to 6-8. A sprzężone i znaczne to 4-6.A to że lekkie idą do integracji lub masówki to wola rodziców. Mój Adam i jeszcze jeden chłopiec z klasy mieli pogranicze lekkiego i umiarkowanego . Gdybyśmy mieli więcej takich dzieci z lekkim to dyrektorka skłaniała się do uyworzenia klasy. Niesety dwie mamy mające dzieci z lekkim dały do masówek.Więc poprosiłyśmy dla naszych chłopców o umiarkowane aby byli w specjalnej.
vagabunda8 - 2012-04-20, 21:39

Słuchajcie być może jest jak piszecie, a ja piszę jak jest teraz w szkole Antka. Jest jedna klasa I gdzie jest 9 dzieci z upośledzeniem lekkim, i druga I klasa dzieci z upośledzeniem umiarkowanym i też jest 9 dzieci w klasie. W tym roku dyrcio szuka chętnych do szkoły, bo też chce utworzyć dwie klasy. Przy czym 10 do 16 dzieci może być w klasie, ale jak jest już 17-cioro robi dwie klasy po mniej dzieci. Jest jedyna II klasa i na bank są w niej dzieci z upośledzeniem lekkim i umiarkowanym razem, w tej II klasie jest chyba 9, lub 10 dzieci.
Iga - 2012-04-20, 21:43

vagabunda8 napisał/a:
Jest jedyna II klasa i na bank są w niej dzieci z upośledzeniem lekkim i umiarkowanym razem, w tej II klasie jest chyba 9, lub 10 dzieci.


Nie ma takiej opcji. Może rodzice mówią, że lekkie a wpisane w orzeczenie jest umiarkowane.

stokrota - 2012-04-20, 21:47

Iga ma rację - nie ma możliwości połączenia w klasie lekkiego i umiarkowanego upośledzenia.

Tu zresztą Grażynka podała link do świetnego opracowania tego tematu :arrow: kształcenie specjalne
Są tam odpowiedzi na wiele Waszych pytań.
Basiu jest też tam odpowiedź na mniejszą liczbę uczniów w klasie :
"Jeśli u co najmniej jednego ucznia w oddziale specjalnym występują niepełnosprawności sprzężone, określoną liczbę uczniów można obniżyć o 2. W uzasadnionych przypadkach można ją również obniżyć jeszcze bardziej, o ile organ prowadzący wyrazi na to zgodę." (cytat z podanej przez Grażynkę strony) :-)

Czyli dyrektor szkoły może wystąpić o utworzenie klasy z mniejszą ilością dzieci - Iga może to Ci pomoże?

boszka59 - 2012-04-20, 21:47

Z tego co ja wiem nie wolno łączyć dzieci lekkich i umiarkowanych. U nas w szkole nawet była sytuacja że dziecku przy kolejnym badaniu dano niefrasobliwie lekkie i musiałoby odejść tylko rodzice odwołali się od orzeczenia.
groszek - 2012-04-20, 22:28

Mojemu też wpisali sprzężoną niepełnosprawność. Klasa może być max 8 osobowa , Tak nam powiedzieli na spotkaniu i do tej szkoły gdzie Maks startuje nie przyjmują lekko...
Iga - 2012-04-20, 23:05

Ania, który rocznik jest Maksio?
groszek - 2012-04-21, 00:23

2005 :spoko:
Irenka - 2012-04-21, 10:42

Maksio jest ten sam rocznik co nasza Agatka :-) .
Ale my Agatkę zostawiamy jeszcze w przedszkolu na rok. Złożyło się na to kilka czynników - brak mowy, spore opóźnienie, a także sprawy organizacyjno - dowozowe do szkoły.

kafe - 2012-04-21, 16:47

Julia dostała umiarkowane - i w sumie się cieszę, bo będzie w małej klasie, z dziećmi które zna, najprawdopodobniej będzie ich 4 (max 6 bo jest dziewczynka ze sprzężęniem i my bardzo chcemy żeby nasze córki były razem w klasie, znamy się od urodzenia)

nie chciałam żeby Jula dostała lekkie bo te klasy z lekkim u nas to porażka

Rusłana - 2012-04-21, 20:11

A u nas dokładnie odwrotnie. Grześ dostał upośledzenie lekkie i ja z tego bardzo się cieszę. W Legnicy szkoła dla dzieci z uposledzeniem lekkim to osobna placówka, mieszcząca się w innej części miasta niż szkoła dla dzieci z upośledzeniem umiarkowanym i głębokim. Byłam tam i bardzo mi się podobało. Aktualnie klasy I i II są łączone i jest w nich w sumie 7 dzieci. Warunki są bardzo dobre - osobne toalety i szatnia dla klas I-III. Gdybym nie wiedziała, że to szkoła specjalna, nie poznałabym tego na pierwszy rzut oka. Szkoła realizuje podstawę programową "zwykłej" podstawówki. Grześ zostanie tam na pewno do III klasy. A potem zobaczymy :-)
groszek - 2012-04-21, 20:52

Irenka napisał/a:
Maksio jest ten sam rocznik co nasza Agatka :-) .
Ale my Agatkę zostawiamy jeszcze w przedszkolu na rok. Złożyło się na to kilka czynników - brak mowy, spore opóźnienie, a także sprawy organizacyjno - dowozowe do szkoły.


Maks niestety nie ma mowy czynnej, ale uznałam, że w obecnym miejscu edukacji już więcej nie skorzysta, a w tej szkole każde dziecko ma zeszyt komunikacji, podobno jest pan, które wszystkie dzieci nauczył jeździć na dwóch kółkach, no i jest jeszcze plastyczność mózgu, która z każdym rokiem jest mniejsza, więc uznałam, że ostatni dzwonek na wykorzystanie tego co jeszcze jest!

Ania Bydgoszcz - 2012-04-26, 21:46

Sebastian od września rusza do zerówki jako pięciolatek. Orzeczenie o stopniu lekkim.
W jego przedszkolu nie ma zerówki, a szkołę mam "pod nosem" i widzę ją z okien.
Wczoraj byłam na drzwiach otwartych i same pozytywy wyniosłam. Zobaczymy niedługo jak mnie nerwy będą zżerać.

Iga - 2012-04-27, 07:38

Do zerówki w szkole specjalnej?
Anielka - 2012-04-27, 14:42

Aniu, trzymam kciuki za Ciebie, bo Sebuś to z pewnością sobie poradzi :spoko:
magdalenka - 2012-07-02, 23:27

Dzisiaj dostałam decyzje kuratorium , Kai pójdzie od września do szkoły specjalnej , tej która wybrałam , wiem ze dobrze robię , ale serce ściska :cry:
mamagugu - 2012-07-02, 23:30

Jeżeli ta szkoła jest taka jak pisałaś to dobrze robisz. Kai tam będzie szczęśliwy. :*
Mewa - 2012-07-02, 23:31

magdalenka napisał/a:
Dzisiaj dostałam decyzje kuratorium , Kai pójdzie od września do szkoły specjalnej , tej która wybrałam , wiem ze dobrze robię , ale serce ściska :cry:


:* dobrze robisz, pamiętam, jak raport o tej szkole czytałam. A że serce ściska... Mówią, że każdemu ściska, jak zapisuje dziecko do specjalnego przedszkola albo szkoły. Chociaż to pewnie żadne pocieszenie.

magda - 2012-07-03, 08:10

magdalenka napisał/a:
Dzisiaj dostałam decyzje kuratorium , Kai pójdzie od września do szkoły specjalnej , tej która wybrałam , wiem ze dobrze robię , ale serce ściska :cry:


Madzia ja wiem co czujesz, przechodziłam to samo w zeszłym roku :* a teraz już wiem, że lepszego wyboru nie mogłam dokonać.

mimi3 - 2012-07-03, 14:58

I ja wiem co czujesz Madziu.
Rafał jest obecnie już uczniem szkoły specjalnej nr 105. Z formalności zostało nam już tylko zanieść z poprzedniej szkoły świadectwo ukończenia klasy III i wypisać wniosek na dowozy.
Po 6 latach w szkole integracyjnej w klasie specjalnej na nauczaniu indywidualnym rzucamy Rafcia na głęboką wodę i ma iść na kilkugodzinne zajęcia codziennie. Jak my to przeżyjemy czas pokarze.

gosia196905 - 2012-07-03, 18:21

Dziewczyny szkoła specjalna nie jest taka straszna jak wstępnie się wydaje -też było mi trudno zostawić tam Monikę, a dziś patrząc z perspektywy czasu wiem ,że to był najlepszy z wyborów jakich w życiu musiałam dokonać .Monika chodzi do takiej szkoły od 8 roku życia ,jest uśmiechnięta , wesołą , od wejścia do szkoły wita się z dziećmi i one z nią ,nikt jej nie wyśmiewa ,nie wskazuje palcami ,ma koleżanki , miłości -czuje się tam jak rybka w wodzie-nie martwcie się na zapas będzie dobrze :spoko:
kacha_wawa - 2012-07-03, 18:26

Madzia, podjęłaś właściwą decyzję, nie martw się Kochana :*

Ja jestem jakaś dziwna, bo się od początku cieszyłam, że Oliś poszedł do szkoły specjalnej. I nigdy tej decyzji nie żałowałam :-)

magdalenka - 2012-07-03, 18:45

Dzięki :-) wiem ze decyzja dobra , bo ta szkoła jest super , tylko szkoda mi Kaia , ze zabieram go od kolegów których tak lubi , gada o nich ciagle , mam poczucie winy jakbym mu krzywdę robiła , chociaż wiem ze wyjdzie mu to na dobre .
Ale nie smuce już bo za kilka miesięcy będę tez pewnie pisała ze to najlepsza decyzja :-)

Ania Bydgoszcz - 2012-07-03, 20:15

Dziewczyny tak fajnie piszecie i teraz już wiem, że też dobrze wybrałam. Madziu :spoko:
agatkamilek - 2012-08-27, 11:41

No, mój Kamilek z babcią juz odwiedził swoją nową Szkołę (specjalną) kilka razy. Szkoła jest na etapie organizacji, po remoncie, wymalowana, wyremontowana, przeniesiona z innej części miasta. Wiem tyle, że w jego klasie będzie 6-ro dzieci, dwie Panie nauczycielki, i jeszcze 3-cia do pomocy (?). Na pewno chodzi tam juz od roku 9-letnia dziewczynka z zD i jej mama jest zachwycona paniami i szkołą. (Nie była zadowolona z warunków lokalowych, ale szkoła już się przeniosła). Narazie mam lekki stresik, bo to juz za tydzień. Biorę urlop i będę stać pod drzwiami pod klasą.
zula - 2012-08-27, 11:51

No to dwa Kamile zasiadą w tym roku do szkolnej ławy......Na pocieszenie mogę dodać że tez bardzo się boję.
ewelin27 - 2012-08-27, 12:31

Agata na pewno wszystko będzie dobrze zobaczysz :spoko:
Ja miałam taki dylemat jak Kuba rok temu zaczynał naukę w pierwszej klasie szkoły specjalnej.
U niego w klasie było tylko ich dwóch - Kuba i Piotrek
Mieli nauczycielkę jedną i drugą osobę do pomocy
Kuba jest lubiany w szkole,pracuje i realizuje zamierzone cele programowe :spoko: słucha się,nie ucieka i jest grzeczny :spoko:
Zrobił postępy : skupia się na pracy,coraz więcej mówi i jest całkiem inny dzięki pracy nauczycielki :spoko: a ja to co mi mówiła jak pracować i postępować z Kubą realizuję w domu :spoko:
Od września do jego klasy dojdą dwie osoby - chłopczyk z zD i dziewczynka - o Niej nie wiem za dużo tylko tyle że ma stopień niepełnosprawności jak Kuba i jego kolega z ławki :spoko:
zula napisał/a:
No to dwa Kamile zasiądą w tym roku do szkolnej ławy......Na pocieszenie mogę dodać że tez bardzo się boję.

Zula na pewno będzie dobrze zobaczysz :* Będę myślami z Wami :*

mimi3 - 2012-08-27, 13:31

[quote="agatkamilek Narazie mam lekki stresik, bo to juz za tydzień.



:lol: To aż za tydzień,też mam stresa ale się bardzo cieszę :lol:

justab - 2013-02-13, 15:37

Mój Kuba po pewnych perypetiach ale to za długa opowieśc (pół roku chodził do "normalnej") trafił do szkoły specjalnej czego sie obawiałam, bo słyszłam na jej temat niezbyt dobre opinie, które okazały sie stekiem bzdur. Wieci co to była moja najmądrzejsza decyzja. Kuba jest w klasie sześcioosobowej, nauczyciele są cudowni wyrozumiali ciepli ta szkoła jest jak odzina. ile razy ja płakałam ze wzruszenia kiedy Kuba i inne dzieciaki zresztą też przytulają się do swoich pań a pani, która sprząta jest nazywana ciocią a w "normalnej" szkole pani nawet ...a szkoda słów. Ostatnio "mój uczeń" jak go nazywam przynióśł dyplom za zajęcie 3 msc-a w konkursie plastycznym. wiecie jaki był dumny (a ja płakałam, bo to mi najlepiej w życiu wychodzi), w ubiegłym roku występował w jasełkach jako owieczka a w tym roku był aniołem i śpiewał "juja juja" czyli chyba lulaj lulaj. wybrażacie to sobie w szkole "normalnej"? Tam by nie wystąpił bo pewnie by przeszkadzał innym dzieciom. Ale się rozpisałam czyż nie piękna z niego owieczka?
sobalinka - 2013-02-13, 16:15

piękna :tak:
mimi3 - 2013-02-14, 09:55

Owieczka jak owieczka, ale chyba baranek :lol: cudny !
justab - 2013-02-14, 15:16

wiesz mimi3 faktycznie baranek z niego lepszy bo nawet nazywamy sie Barańscy
gosiafx - 2013-03-28, 12:18

witajcie dawno tu nie zaglądalam ;-) postanowiliśmy razem z mężem że nasz 7 letni synek Alanek idzie od września do 1 klasy szkoły specjalnej ktos nam doradzał by go odroczyć jeszcze rok ale postawiliśmy na swoim a teraz się zastanawiamy czy dobrze postąpiliśmy :-? CZY KTÓREŚ Z WASZYCH POCIECH POSZŁO DO SZKOŁY W WIEKU 7 LAT? czy to nie za wcześnie :?:
Marta Witecka - 2013-03-28, 12:23

Gosiu, Kuba, który jest rówieśnikiem Twojego Alanka idzie też od września do szkoły. Szymon też w tym wieku rozpoczął edukację. Nie ma czego się bać. :tak:
emka205 - 2013-03-28, 12:33

gosiafx napisał/a:

CZY KTÓREŚ Z WASZYCH POCIECH POSZŁO DO SZKOŁY W WIEKU 7 LAT? czy to nie za wcześnie :?:


poszło.
nie za wcześnie.
:tak:

Alicja - 2013-03-29, 01:29

Moje w wieku 7 lat nie poszło.
Żałuję :-(

mija - 2013-03-29, 09:26

Bianka idzie od września ale ona ma 8 lat.
klooocuszek - 2013-03-29, 15:28

Alicja napisał/a:
Moje w wieku 7 lat nie poszło.
Żałuję :-(


Alicjo, dlaczego żałujesz?

Aśka - 2013-03-30, 14:08

No i my (po 5-letniej integracji, 2 lata w zerówce i klasy I-III) idziemy do szkoły specjalnej :spoko:
Szkoła fajna - byliśmy, rozmawialiśmy, oglądaliśmy i zapisaliśmy ;-)
Martynka będzie zabierana busem spod domu przed 8 i wraca ok 14.
jak będzie chciała, może jadać obiady, płacę za zjedzony, więc też fajnie, bo ona coś ostatnio przebiera w menu ;-)
Będzie w klasie IV, też jak u Kamilka - 6 dzieci w klasie będzie.

boszka59 - 2013-03-30, 15:15

Mój tez jako siedmiolatek i jest ok. Absolutnie nie żałuję.
gosia196905 - 2013-03-30, 17:04

Monika poszła do szkoły w 8-mym roku życia-ja żałuje tej decyzji -znalazła się wsród dzieci 10-letnich a to jednak spora różnica- po róznych perypetiach od dwóch lat jest z dziećmi w swoim wieku i teraz jest super :-)
Irenka - 2013-03-30, 22:44

Agata ma 8 lat, od września idzie do szkoły specjalnej. Rok temu ją odroczyliśmy, nie poszła jako 7 latek, została w przedszkolu i to był chyba błąd. Mam wrażenie, że przedszkole jest już taką "przechowalnią", a Agatka się uwsteczniła.
Alicja - 2013-03-31, 14:44

klooocuszek napisał/a:
Alicja napisał/a:
Moje w wieku 7 lat nie poszło.
Żałuję :-(


Alicjo, dlaczego żałujesz?


Irenka zdążyła odpowiedzieć ;-)
Nie odniosłam wrażenia, żeby Jaga się uwsteczniła, ale też nic się przez ten czas nie nauczyła ;/
Uważam, że szkoła daje większe możliwości rozwoju :tak:
Ale mam tu na myśli szkołę do której chodzi Jagoda-czyli szkołę specjalną.

kasia551210 - 2013-03-31, 20:14

Bartosz poszedł do szkoły specjalnej w wieku 9 lat, można było jeszcze rok odroczyć,ale uważaliśmy iż nic mu ten 1 rok dłużej nie da w przedszkolu. I poszedł do szkoły specjalnej (ośrodka szkolno-wychowawczego). Choć w naszym mieście są integracyjne szkoły ,,ale dla mnie tylko z nazwy i pieniędzy''. Bartosz słabo się komunikuje werbalnie i nie widziałam możliwości innego wyboru. Tak naprawdę wg mnie to zależy od pani na jaką się trafi, jakie jest jej zaangażownie i współpraca ze szkołą. A to bynajmniej u nas pozostawia wiele do życzenia.
mija - 2013-04-02, 12:13

Mną kierowały inne pobudki.
Chciałam aby dziecko było zabezpieczone w szkole jak najdłużej.
Czyli 8-letnia Bianka idzie do klasy I ( I etap - klasy I-III ).
Może być tylko jeden raz odroczona. Czyli 4 lata nauki.
Potem jako 12 latka idzie na drugi etap ( klasy IV-VI ) i także na tym
etapie może być tylko jeden rok odroczona.
Jako 16 latka idzie do gimnazjum specjalnego
i tutaj także może być tylko 1 raz odroczona.
Kończy gimnazjum jako 20 latka i dalej ma 3-letnią Szkołę Specjalną
Przysposabiającą do Pracy ( i tutaj też może być tylko raz odroczona ).
Zespół Szkół kończy jako 24 latka. Czyli w maksymalny sposób
jest zagospodarowana edukacyjnie ;-)
Potem WTZ.

grażyna - 2013-04-02, 12:35

Plan :spoko:
mija - 2013-04-02, 13:29

No tak Grażka, przecież nie na darmo tu siedzę od 18 lat ;-)
aniak - 2013-04-02, 13:45

Mija, dzięki za wpis, bo ostatnio czytam ten temat i się zastanawiam co i jak z Piotrkiem (ta nowa klasa specjalna na Ursynowie jest niemalże na sąsiedniej ulicy i kiedyś tam pewnie trafimy). Dużo mi uzmysłowiłaś. Jeszcze raz dzięki.
mija - 2013-04-02, 13:52

Pytajcie dziewczyny.
Jak czegoś nie wiem to się dopytam dyrektoreczki mojej.
Siedzi ode mnie 2 metry to odpowiedzi i porady mam na bieżąco ;-)

vagabunda8 - 2013-04-02, 14:02

Realizuję plan miji Odroczenie, antek poszedł do szkoły w wieku 9 lat, wydłużony okres edukacji w pierwszej klasie i dalej tak jak pisze mija :spoko:
grażyna - 2013-04-02, 14:17

Tylko pamiętajcie o tych nieszczęsnych terminach do wydłużania etapu. Ja niezorientowana byłam i ucięłam Anecie trochę szkoły :roll: . "Wyskoczyła" z edukacji w wieku 22lat.
Marta Witecka - 2013-04-02, 14:26

U nas szkoła dba sama o ten temat. Po prostu ze szkoły wychodzą 23-latkowie. :tak:
Alicja - 2013-04-02, 14:31

Marta Witecka napisał/a:
U nas szkoła dba sama o ten temat.


W Jagodowej szkole również :tak:

ewelin27 - 2013-04-02, 14:38

Alicja napisał/a:
Marta Witecka napisał/a:
U nas szkoła dba sama o ten temat.


W Jagodowej szkole również :tak:

U Kuby w szkole jest podobnie :spoko:

grażyna - 2013-04-02, 14:51

Bo się nie kłócicie z wicedyrektorem ani z pedagogiem szkolnym :okular:
Alicja - 2013-04-02, 14:56

Ale nie mam oporów, aby rozwiązywać problemy w gabinecie wice lub dyrektora.
To szkoła jest dla uczniów, nie odwrotnie.
Na szczęście dla naszych dzieciaków dyrekcja jest super!

emka205 - 2013-04-02, 16:57

mnie z kolei odraczanie z pobudek jak najdłuższego siedzenia w szkole nie przekonuje.
Przed moim dzieckiem jeszcze praca i czas zarabiania na rodziców, no i jeszcze synowa i wnuki gdzieś po drodze
:nrechot:

Alicja - 2013-04-02, 17:04

emka205 napisał/a:
mnie z kolei odraczanie z pobudek jak najdłuższego siedzenia w szkole nie przekonuje.
Przed moim dzieckiem jeszcze praca i czas zarabiania na rodziców, no i jeszcze synowa i wnuki gdzieś po drodze
:nrechot:


jeszcze staż w robocie :lol:

Irenka - 2013-08-29, 08:33

Agata od poniedziałku zaczyna edukację w szkole specjalnej, jedynej jaka jest w naszej okolicy, wyboru więc nie było.
Ale podoba mi się coraz bardziej ta szkoła, dzwoniła już do mnie wychowawczyni, porozmawiałyśmy co i jak, na temat pomocy edukacyjnych, przyborów szkolnych, wiem kto ją będzie uczył i pozytywne wrażenie na mnie kobieta zrobiła.
Dziś miałam telefon od pani pedagog z informacją na jakie dodatkowe zajęcia zakwalifikowano Agatkę i czy wyrażam zgodę - terapia logopedyczna, zajęcia z rehabilitantem z kinezyterapii, hydromasaż.
Szkoła ma fajną salę doświadczania świata.
Wiem że obok szkoły jest ośrodek pedagogiczno-rehabilitacyjny prowadzony przez siostry zakonne i dzieci mogą tam korzystać po lekcjach czekając na odwiezienie do domu busem z obiadów, zajęć na basenie i innych.
Tylko czy Agatka odnajdzie się w tym wszystkim, poza domem, w nowej sytuacji, nowym miejscu? :cry:

grażyna - 2013-08-29, 09:46

Na pewno się odnajdzie :* . Dzieci zazwyczaj reagują lepiej niż my rodzice się spodziewamy ;-)
groszek - 2013-08-29, 10:11

Ja nawet myślę, że Agatka szybciej niż Ty ;-)
Alicja - 2013-08-29, 11:08

Tylko pozazdroscić pedagogów z takim zaangażowaniem.
A Agatka będzie zachwycona nowym zyciem, zobaczysz :tak:

Irenka - 2013-08-29, 11:44

groszek napisał/a:
Ja nawet myślę, że Agatka szybciej niż Ty ;-)


:lol: Pewnie tak będzie. Ja to przeżywam strasznie. Moja malutka Agatka idzie "w świat" :-) a ja najzwyczajniej boję się. A przecież moje dziecko ma za sobą 5 lat uczęszczania do przedszkola i powinnam być spokojna.
Dobrze, że szkoła ma dobrą opinię, co narazie się potwierdza.

emka205 - 2013-08-29, 18:10

oj Irenka, jak ja Ci nie zazdroszczę tych pierwszych dni.
Ja to poszłam z Filipkiem na rozpoczęcie i całą uroczystość beczałam, ależ mi było ciężko.
Myślę, że w dużej mierze wina stała po stronie szkoły. Rozpoczęcie było wspólne dla wszystkich klas łącznie z gimnazjum i zawodówkami, wszyscy uczniowie z rodzicami, te duże byki i te małe filipki, które miały być z tornistrami, tłok niemiłosierny. Trauma dla dziecka, a trauma dla dziecka to i trauma dla matki.
Ja swój pierwszy dzień w filipka szkole wspominam masakrycznie!, Nie chcę pamiętać.
Z tego co wiem, wielu rodziców interweniowało i od tego roku rozpoczęcie roku podzielone jest na dwie tury. i dobrze.

Irenka - 2013-08-29, 21:53

Ja nawet nie wiem jak to jest w tej "naszej" szkole, czy wszyscy razem, czy podzieleni :cry: .
Nie chciałabym mieć takich przykrych wrażeń zaraz w pierwszym dniu :nie:

Irenka - 2013-09-02, 14:20

Mamy za sobą pierwszy dzień w szkole. Agatka nieco skołowana była, nie do końca chyba wie co się dzieje.
Na spotkaniu w klasie z wychowawczynią siedziała trochę zawstydzona.
Ja jestem przerażona tą nową sytuacją. Czułam się.... dziwnie. Nie wiem jak Agatka będzie się czuć w nowym miejscu. Dotychczas chodziła do przedszkola ze zdrowymi dziećmi. Teraz będzie przebywać z dziećmi z dość sporym upośledzeniem (tak przynajmniej zauważyłam), podobnie zresztą jak ona. Boję się, że to będzie hamować jej rozwój :-( .
W klasie jest 8 dzieci. Wychowawczyni bardzo sympatyczna.
Tak na świeżo dowiedziałam się że jeszcze poza zajęciami z logopedą, rehabilitacją ruchową, hydromasażem będzie mieć dogoterapię i zajęcia z alternatywnych metod komunikacji (makaton).
Jutro jeszcze ja ją zawiozę, bo mam urlop, posiedzę, poobserwuję jak się zachowuje, oswaja w nowym miejscu i z nowymi osobami a potem kolejny test na kolejną nową sytuację - dowozy busem.


Aha, rozpoczęcie niestety było też dla wszystkich razem - podstawówka, gimnazjum, ponadpodstawowa :-(

groszek - 2013-09-02, 14:38

U nas zero zająć dodatkowych. Warszawka obcięła środki...Szkoła będzie pisać wnioski o granty...
Maksa klasa jest bardzo zżyta. Dziś wszyscy padali sobie w ramiona i mieli uśmiechy od ucha do ucha :spoko:

U nas też podstawówka i gimnazjum razem mają rozpoczęcie .( 75 dzieci) ale jakoś tłoku nie było.
Jutro mamy Mszę na rozpoczęcie roku :tak:

mamagugu - 2013-09-02, 23:21

Ale fajowo Maks w okularach wygląda! :tak: Wrzuć coś jeszcze. :-)
groszek - 2013-09-02, 23:53

Proszę Cię bardzo
mamagugu - 2013-09-03, 00:04

Dzięki, dzisiaj dzień pt "mówisz - masz!". ;-) Kurcze, jak wy macie super w tych dużych miastach, że zespołowcy mają taką silną reprezentację w szkołach. W kupie zawsze raźniej. A moja Viola taka solistka wciąż. :-( Pewnie jutro się na wszystkich rzuci z tym swoim przytulaniem i poklepywaniem po plecach a normalne dzieci tego nie lubią. :-(
groszek - 2013-09-03, 00:07

Do naszej szkoły rodzice przywożą dzieci np. z Ożarowa, Konstancina, Łomianek ... ;-) to i reprezentacja silna :tak:
vagabunda8 - 2013-09-03, 08:35

groszek napisał/a:
Do naszej szkoły rodzice przywożą dzieci np. z Ożarowa, Konstancina, Łomianek ... ;-) to i reprezentacja silna :tak:



.... i z Legionowa ;-)

Irenka - 2013-09-03, 16:03

U Agaty w grupie ani jednego zespołowca. Trochę szkoda....
Są dzieci z innymi problemami.
Agata w szkole jakaś nie dostosowana jest. Dzisiaj z nią byłam i obserwowałam - pani sobie ona sobie, własny świat, zajmowała się tym co jej się podobało.
Jest najmniejsza w całej szkole :]

Alicja - 2013-09-03, 17:21

Irenka napisał/a:

Agata w szkole jakaś nie dostosowana jest. Dzisiaj z nią byłam i obserwowałam - pani sobie ona sobie, własny świat, zajmowała się tym co jej się podobało.
]


:-D

Przypomnialo mi się jak Jaga poszła do szkoły,
Ze swoją przyjaciółką rozsiadły się w szkolnej ławce i od wychowawczyni zażądały:
-Marzenka, zrób kawę.

zula - 2013-09-03, 18:26

Irenka napisał/a:
U Agaty w grupie ani jednego zespołowca. Trochę szkoda....
Są dzieci z innymi problemami.
Agata w szkole jakaś nie dostosowana jest. Dzisiaj z nią byłam i obserwowałam - pani sobie ona sobie, własny świat, zajmowała się tym co jej się podobało.
Jest najmniejsza w całej szkole :]


Nic się nie martw o Agatę da sobie dziewczyna rade.Mój Kamil tez dziś brał na test swoją wychowawczynię ;-) A do szkoły poszedł tylko dlatego ze powiedziałam mu ze na obiad tam dostanie makaron i kotlet :lol:

Wysiada po lekcjach z busa i pokazuje mi że nie było kotleta i makaronu z zawziętą miną :lol:

plaza - 2013-09-03, 20:55

Drogie mamy czy któraś posłała swoje dziecię do szkoły w wieku 6 lat?
Wkurza mnie to przedszkole, dyrektorka, nie mogę się z nią dogadać (młody znów w gupie 3 latków). W mojej zapyziałej mieścinie nie mam wyboru albo to przedszkole z pseudointegracją albo masowe :mur:

To przyszla mi do głowy myśl o szkole chociaż wiem że Szymek jest jeszcze niedojrzały :mur:

Irenka - 2013-09-03, 20:56

Alicja napisał/a:

Przypomnialo mi się jak Jaga poszła do szkoły,
Ze swoją przyjaciółką rozsiadły się w szkolnej ławce i od wychowawczyni zażądały:
-Marzenka, zrób kawę.


:lol:

Mewa - 2013-09-03, 21:00

plaza napisał/a:
Drogie mamy czy któraś posłała swoje dziecię do szkoły w wieku 6 lat?
Wkurza mnie to przedszkole, dyrektorka, nie mogę się z nią dogadać (młody znów w gupie 3 latków). W mojej zapyziałej mieścinie nie mam wyboru albo to przedszkole z pseudointegracją albo masowe :mur:

To przyszla mi do głowy myśl o szkole chociaż wiem że Szymek jest jeszcze niedojrzały :mur:


Teraz już chcesz zmieniać? Musisz być rzeczywiście zdeterminowana. Powodzenia :tak: .

plaza - 2013-09-03, 21:22

Aniu sześciolatek kolejny rok z trzylatkami to ma być stymulacja rozwoju to jest przechowalnia.
wrrr
Napisałam pismo do dyrektorki przedszola ale dobrej woli po niej nie oczekuję. :ranting:

Alicja - 2013-09-03, 21:27

Masz rację Lena, toż to przechowalnia ;/
Walcz o inną grupę dla młodego albo przenieś do masówki.Moze miasto zgodzi się na nauczyciela wspomagajacego?

kasia551210 - 2013-09-03, 21:33

plaza napisał/a:
Aniu sześciolatek kolejny rok z trzylatkami to ma być stymulacja rozwoju to jest przechowalnia.
wrrr
Napisałam pismo do dyrektorki przedszola ale dobrej woli po niej nie oczekuję. :ranting:


A może by tak przesunąć młodego do innej gr może5-latków?
Wydaje mi się że ,,nauczyciele'' patrzą na dziecko i jego poziom funkcjonowania ;/ ale należy brac pod uwagę też troszeczkę wiek :]

plaza - 2013-09-03, 21:33

Dzięki Alu, już działam ale wczoraj byłam tak zaskoczona ogarnęla mnie bezsilność że wieczorem się poryczałam jak tak mozna :glupek:
Dzisiaj stanęłam na nogi rozmawiałam z dyr ale to niewiele pomoże, już napisałam oficjalne pismo musi się ustosunkować a łatwo Szymona nie odda bo przecież kasa :klutnia:

Mewa - 2013-09-03, 21:41

plaza napisał/a:
Dzięki Alu, już działam ale wczoraj byłam tak zaskoczona ogarnęla mnie bezsilność że wieczorem się poryczałam jak tak mozna :glupek:
Dzisiaj stanęłam na nogi rozmawiałam z dyr ale to niewiele pomoże, już napisałam oficjalne pismo musi się ustosunkować a łatwo Szymona nie odda bo przecież kasa :klutnia:


Lena, jasne, że rozumiem, że jest trochę za duży na chodzenie z trzylatkami. Dlaczego dyrektorka ma go łatwo nie oddać? Do szkoły, tak? Ale gdyby chodził z czterolatkami, to przedszkole by takie same pieniądze dostawało? Nie zazdroszczę. A szkołę byś miała odpowiednią dla niego?

plaza - 2013-09-03, 21:50

Aniu za naszymi dziećmi idą pieniądze i to nie małe dlatego dyr łatwo go nie odda. Ja oceniam poziom rozwpju młodego na 4 lata plus ciut więcej, wiadomo że są dziedziny że mniej. Uważam że w grupie 5 = latków byłoby ok, bo zmusiłoby go to do większej pracy ale przecież w edukacji nie o to chodzi żeby było łatwo.

W takich kryzysowych sytuacjach gdy moim dzieciom dzieje się źle myślę żeby znów zamieszkać w Poznaniu :nglupek:

Mewa - 2013-09-03, 22:13

Plaza, wiem o pieniądzach, ale przecież takie same pieniądze by przedszkole dostawało, niezależnie od tego, w jakiej jest grupie. A jeżeli się zdecydujesz Szymka przenieść do szkoły, to chyba dyrektorka przedszkola nie może Cię powstrzymać, bo niby jak?

W dużym mieście jest na pewno łatwiej z przedszkolami, szkołami i rehabilitacją dla dzieci z zD.

Iga - 2013-09-04, 07:07

Dyrektorce łatwiej trzymać go w trzylatkach bo tam musi być pomoc. I ona załatwia to przy użyciu Szymona. Ma nauczyciela dla Szymona i innych dzieci.
Mewa - 2013-09-04, 11:50

Acha, nie wiedziałam, że tak jest. U nas jest pani woźna w każdej grupie, są dwie panie wychowawczynie, które przychodzą na zmianę od rana albo w południe i pedagog specjalny przez pięć godzin. Szkoda Szymka. Może dojeżdżałby do Poznania?
mamagugu - 2013-09-04, 15:06

plaza napisał/a:
Drogie mamy czy któraś posłała swoje dziecię do szkoły w wieku 6 lat?

No ja posłałam w wieku 4 lat. ;-) Ale naszych szkół z waszymi raczej nie da się porównać.

plaza - 2013-09-04, 20:53

Agata myślalam o Was jak to pisałam, wiem że Viola jest w szkole ale Wasza szkoła to inna bajka.
Aniu Szymon jest w grupie integracyjnej więc są dwie nauczycielki plus pomoc a w przedzkolu istnieją trzy grupy integracyjne a ona dała go do najmłodzej
:-x

Jak się z dyrektorką nie dogadam to zrobie tak jak mówiła Ala dam go do masowego i będę oczkiwac nauczyciela wspomagającego. Roważam też przedszkole prywatne nie wiem czy za młodym idą pieniądze do prywatnej placówki.

Jutro jedziemy wreszcie do porządnego ortopedy trzymajcie za nas kciuki ;/ boję się diagnozy
:ot:

baronek - 2013-09-05, 07:52

plaza napisał/a:
(...) Roważam też przedszkole prywatne nie wiem czy za młodym idą pieniądze do prywatnej placówki.

(...)


Jeśli ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, to idą.

mimi3 - 2013-09-05, 10:02

Lena idą i to w 100%

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group